język

Jakby ktoś miał problem z deklinacją #hashtag​ów i @mentions​ów, polecam wklejenie znaku “ Zero Width Space” 😉

Przykład użycia U+200B

W języku niemieckim są dwa słowa na to, co po polsku nazywa się po prostu “zazdrością”. I bardzo słusznie, bo to dwie zupełnie różne rzeczy. Kiedy widzisz, że ktoś ma coś zajebistego, i pragniesz również to mieć, to po niemiecku powiesz “ich beneide dich” = “zazdroszczę ci tego”. Kiedy natomiast chcesz mieć kogoś tylko dla siebie, mówisz: “ich bin eifersüchtig” = “jestem o kogoś zazdrosny”.

A zatem na pytanie, czy jestem zazdrosny, musiałbym odpowiedzieć: neidisch – tak, eifersüchtig – raczej nie.

Continue reading…

Podchodzi do mnie starszy koleś w różowej sukieneczce i podaje mi do zmacania kawałek szmatki z garderoby trupa. Wierzy bowiem, że ten amulet oraz wymamrotane pod nosem zaklęcie sprawią, że dobre mzimu będzie mnie bardziej lubiło.

Ta sytuacja miała miejsce naprawdę, lecz większość świadków zapewne opisałaby to inaczej: katolicki arcybiskup usiłował mi pobłogosławić za pomocą relikwii drugiego stopnia św. Jana Pawła II.

Continue reading…
Eliza Michalik

Język to potężne narzędzie. Nie tylko wyraża nasze myśli i umożliwia ich wymianę (de facto warunkując nasz rozwój jako gatunku), lecz także je kształtuje. Wiele przemian społecznych zaczyna się właśnie w płaszczyźnie języka: to, jak nazywamy dane osoby, grupy czy zjawiska, stopniowo wpływa na to, jak o nich myślimy.

Eliza Michalik w felietonie Płeć trzymająca język pisze o tym, jak język polski odzwierciedla patriarchalną strukturę polskiego społeczeństwa w przeszłości, i jak to wciąż wpływa na konserwowanie go w czasach obecnych. Oraz o tym, że powinniśmy z tym zjawiskiem walczyć, końcówkowując kobietom kobiecymi końcówkami.

I jak z jednej strony się z nią zgadzam i szczerze kibicuję, tak z drugiej nie jestem do końca przekonana, czy szastanie “premierą”, “gościnią” czy “profesorą” jest najlepszym pomysłem.

Continue reading…

Pewna osiemnastolatka wyznała na portalu anonimowe.pl, że zakochała się po uszy w nieznajomym z Internetu, który potem okazał się mieć raptem 12 lat. I wysnuła z tego wniosek, że w takim razie musi być pedofilką.

Continue reading…

The idea is to create a simple (in terms of complexity, not ease of use) programming language, that will have quite a concise syntax, that will play with the power of Unicode and most importantly – will be fun to create ;)

qc.avris.it gitlab.com/Avris/QC

Czytanie wielu spośród internetowych wpisów czy komentarzy jest okropnie męczące i zasmucające. Jeśli nawet nie ze względu na sięgający dna poziom merytoryczny, to przynajmniej ze względu na formę. No czyż nie jest tragikomicznym, gdy jakiś “ultrapatriota” używa tak kalekiego języka polskiego, że aż oczy mają ochotę zajść krwią?

Continue reading…

Któż z nas nigdy nie narzekał, jaka to ortografia jest trudna i niepotrzebna? W 1921 roku futuryści postanowili coś z nią zrobić i stworzyli coś, co uznali za pisownię jedyńe słuszną, uzasadńoną i wygodną. Czemu ich propozycja przeszła bez większego echa? Cóż, zobaczcie jak ortografja fonetyczna działa w praktyce.

Na stronie znajduje się generator tekstu w futurystycznej ortografii, pełny tekst Mańifestu w sprawie ortografji fonetycznej oraz parę argumentów przeciw niej.

futurysci.avris.it gitlab.com/Avris/Futurus

W zamierzchłych czasach liceum popełniłem na olimpiadę pewną pracę na temat łączliwości. Takie tam opisy, jak to się jedne wyrazy w języku łączą z innymi, dlaczego i co z tego wynika. Teraz żałuję, że nie czytałem wtedy urbanowskiego “NIE” – miałbym wiele stron materiału więcej... W ostatnim (no, już chyba przedostatnim) wydaniu przeszli sami siebie w swoich zabawach łączliwością.

Continue reading…

W skrawku czasoprzestrzeni wybitnie od nas odległym była sobie planeta Onva. Była? Jest? Będzie? No, dajmy na to, że jest. Czas i tak nie gra tu większej roli.

Continue reading…

Na początku było Słowo.

Nie, nie na początku Wszystkiego, to by było głupie. Ale na początku ludzkości – jak najbardziej.

Continue reading…

Tak właściwie, język ma z dosłownie wszystkim dużo wspólnego... Ale w tematyce okołometafizycznej widać te związki jeszcze wyraźniej, ze względu na magiczną oraz impresywną funkcję języka. Wpływ magicznej jest dość oczywisty. Język jest filarem rytuałów, tworzy atmosferę (a szczególnie w przypadku rytuałów w tajemniczych czy martwych jezykach, jak łacina), buduje sacrum. Ludzie wierzą, że wypowiedzenie określonych słów może ściągnąć na kogoś błogosławieństwo lub przekleństwo, odpuścić grzechy, przeprowadzić zmarłego do zaświatów, wyprosić u Boga jakieś łaski, etc. etc.

Continue reading…

Z teorią Inteligentnego Projektu nawet się trochę utożsamiam. Ponieważ sam ją wymyśliłem. Poniekąd. Jako dzieciak, niezależnie od innych, i nie nazywając tego w ten sposób.

Continue reading…

Miewacie czasem tak, że uświadamiacie sobie: “kurde, przecież ja już to przed chwilą pomyślałem, po co jeszcze to sobie w głowie artykułuję”? Ja tak miewam często. Czuję, że w mojej głowie są dwa głosy (choć jeden z nich ciężko nazwać “głosem”).

Pierwszy operuje czystą myślą, samą ideą, która nie jest ani obrazem, ani słowem... Po prostu jest. Pojawia się w głowie, przychodzi jakby z zewnątrz, z jakiegoś innego “ja” (a może właśnie bardziej wewnętrznego?). Drugi głos natomiast upiera się, żeby te wszystkie myśli koniecznie ubrać w słowa.

Continue reading…

Hipoteza Sapira-Whorfa mówi, że język nie tylko opisuje rzeczywistość, ale też na nią w mniejszym lub większym stopniu wpływa. Słowa, których używamy, związane z nimi wspomnienia i skojarzenia, to wszystko zmienia nasz sposób myślenia, a co za tym idzie – zachowania.

Rozmaicie pojęta Siła Wyższa jest przykładem tego, jak różne myśli mogą być związane z różnymi słowami, mimo że podobno opisują one jedną i tę samą ideę. Już samo słowo “Bóg” jest fascynujące lingwistycznie. Już sama wielkość jego pierwszej litery niesie ze sobą duże znaczenie i zmienia przesłanie tekstu. Używane w każdym zakątku świata (oczywiście w różnych językach) znaczy niby to samo, a jednak każdy, kto je wymawia, ma na myśli kogo innego.

Continue reading…

Daaawno temu napisałem tu artykuł “Mitologia chrześcijańska”, w którym próbowałem udowodnić, że nazywanie doktryn judeochrześcijańskich mitologią wcale nie jest kłamliwe, a wręcz pożądane, jeśli chcemy nazywać rzeczy po imieniu.

Dziś chciałbym spojrzeć na kilka innych nacechowanych pejoratywnie słów. Na rzeczy, którym Kościół stanowczo się przeciwstawia, lecz te same rzeczy pod zmienioną nazwą – popiera i propaguje.

Continue reading…

Zdałem sobie ostatnio sprawę, że koncepcje Boga zakończone na -teizm można bardzo ładnie zobrazować na diagramach Venna. Co niniejszym chcę uczynić, dodając do tego jeszcze krótkie opisy. Z góry zastrzegam, że jest to tylko mój prywatny podział, troszeczkę różny od klasycznej klasyfikacji religioznawców. Zaznaczam też, że jest tu dla mnie mniej istotny podział na poli- i monoteizm – w wielu bowiem miejscach artykułu można zamienić “bóg” na “bogowie” bez uszczerbku dla treści. A zatem do dzieła!

Continue reading…

Wydaje mi się oczywiste, że dumni możemy być z czegoś, co jest naszym własnym osiągnięciem, nad czym długo pracowaliśmy i udało się. Albo możemy być dumni z takich osiągnięć naszych bliskich.

Continue reading…