Żegnam, x.

Kategoria: Refleksje

Dawno temu pisałem tego bloga anonimowo i pod innym adresem. Nie byłem wtedy wyoutowany (ani jako gej, ani jako ateista), natomiast byłem całkowicie zależny od rodziców. Czyjś zbyt długi język mógł mi naprawdę nieprzyjemnie namieszać w życiu.

Wtedy pojawił się na tym blogu koleś, który podpisywał się w komentarzach moim imieniem, choć wcale nie nazywa się Andrzej, i który dał mi jasno do zrozumienia, że zna mnie w realu i doskonale wie kim jestem. Ja natomiast mam się za bardzo nie interesować, kim jest on. Poczułem się realnie zagrożony. To nie jest zwykła internetowa anonimowość, to nie jest tylko zgrywanie się. Raczej bliżej temu do stalkingu.

Poźniej zaczął się podpisywać jako "x". I choć już dawno mam w dupie, czy mnie przed kimś wyoutuje czy nie, to wciąż się trochę wzdrygam na widok powiadomienia o komentarzu od "x". Nie dlatego, że się nie zgadzamy, bo uwielbiam się nie zgadzać, ale dlatego, że koleś z premedytacją chce sprawiać, bym źle się czuł.

Ostatnio w mailu zarzucił mi pisanie "papki po partyjnym praniu mózgu". Bez precyzowania o którą partię chodzi, zapewne dlatego, że w życiu do żadnej nie należałem, a on po prostu rzuca twierdzeniami bez pokrycia. Szczerze mówiąc, mam już dość słuchania tego wszystkiego. Bycia obiektem analiz bez poparcia w rzeczywistości.

Dlatego się poddaję. Nigdy wcześniej nie kasowałem komentarzy, nie blokowałem, nie banowałem. Zawsze odpowiadałem na krytykę i polemikę. Ale iksa mam już zwyczajnie dość. To miał być tylko prosty blogasek, byle nie pisać w próżnię. A nie poligon doświadczalny dla kolesia, który najwidoczniej lubuje się w psuciu mi dnia. Żegnam, x.

Volatile – The easiest way to send pics

Kategoria: Projekty
Volatile – The easiest way to send pics

Not every IM app supports sending pictures. In that case you can just upload them here and send people a generated link. You can be sure your files will disappear right after they see it!

volatile.avris.it

Communion = cannibalism, if you really believe it

Kategoria: Refleksje

You either don't actually believe that the wafer really becomes human flesh, or you admit you're a cannibal.

Kościół jest wrogiem osób LGBT

Kategoria: Refleksje
Kościół jest wrogiem osób LGBT

O tym, że Kościół katolicki nawet obok prawdziwej nauki nie stał, świadczy choćby to, że uznają za "naukę" teologię, choć wszystkie jej teorie są nieweryfikowane i niefalsyfikowalne.

Dziś Konferencja Episkopatu Polski dała kolejny dowód swojej antynaukowości: zorganizowała konferencję “Homoseksualizm a pedofilia” i przedstawiła na niej jako autorytet Paula Camerona: “naukowca” potępionego przez wszystkie środowiska naukowe, krytykowanego za nierzetelność, stronniczość i złą metodologię.

Wiecie, co było najważniejszym krokiem Benedykta XVI w walce z pedofilią w Kościele? Zrzucenie winy na gejów. Wydał bullę zakazującą przyjmowania ich do seminariów, jakby to miało rozwiązać problem. Oczywiście że nie rozwiąże - bo po pierwsze to nie ma nic ze sobą wspólnego, vide tutaj, a po drugie jak ktoś zatai przed rektorem swoje skłonności pedofilskie, to bez problemu zatai i orientację.

Narracja Benedykta jest kontynowana przez resztę Kościoła. Usiłują wbić ludziom do głowy bujdę, że homoseksualizm = pedofilia, jakby to miało wybielać ich własne zbrodnie przeciw niewinnym dzieciom...

Ta konferencja jest zwyczajnie obrzydliwa. Sam fakt jej zorganizowania powinien każdemu rodzicowi uświadomić, że jego dziecko nie jest bezpieczne wśród przedstawicieli organizacji, która tak perfidnie odwraca uwagę od systematycznych gwałtów w swoich szeregach, i która skrzętnie, instytucjonalnie ukrywa je przed organami ścigania i opinią publiczną.

Fakt zaproszenia Camerona powinien każdemu, komu zależy na prawdzie i kto uznaje metodę naukową za sposób dochodzenia do niej, uświadomić, że Kościół ma prawdę głęboko w dupie.

I wreszcie: treść tej konferencji powinna każdemu uświadomić, że Kościół jest wrogiem osób LGBT. To całe pierdolenie o “zabłąkanych owieczkach”, o “hate the sin, love the sinner”, to zwyczajny bullshit. Publiczne oczernianie milionów dobrych ludzi bez rzetelnego sprawdzenia prawdziwości swoich oskarżeń, nie ma absolutnie nic wspólnego z miłością bliźniego. Jest perfidne, manipulatorskie, złe i krzywdzące.

Dlaczego oni szkalujo papieża?

Kategoria: Refleksje
Dlaczego oni szkalujo papieża?

Gdyby nie Fronda, oburzająca się na złych internautów masowo “szkalujących papieża”, pewnie nawet bym nie trafił na fejsbukowe wydarzenie “Mistrzostwa Polski w szkalowaniu papieża”. No ale skoro Frondzia reklamuje...

I muszę przyznać, że śmiałem się z tych memów do rozpuku. Niektóre wprawdzie są inteligentne, ale większość to dość prymitywne fotoszopki z mało wyrafinowanymi podpisami. Czy powinienem zatem zacząć rozpaczać nad poziomem mojego poczucia humoru? Raczej nie.

Bo akurat w tych żartach nie chodzi o śmieszność. One istnieją tylko po to, by łamać tabu. No niech mi ktoś znajdzie jakikolwiek temat, a już tym bardziej osobę, której obrażanie byłoby obłożone tak wielkim tabu, jak osoba Jana Pawła.

Zresztą wystarczy spojrzeć, co na stronie wydarzenia piszą jego przeciwnicy. Widać, że ci ludzie nigdy nawet obok “chrześcijańskiej miłości bliźniego” ani obok “nadstawiania drugiego policzka” nie stali. Grożą, wyzywają, krzyczą z oburzenia. Bo przecież największego Polaka wśród papieży szanować trzeba i chuj. Dogmat taki. Trzeba go wielbić, trzeba się bić, kto postawi mu największy pomnik... Tylko nie daj boże wyśmiać ich wykonanie, jak jakiś “artysta” zamiast papieża wyrzeźbi krasnala. Papieża nie wolno kwestionować, nie wolno się zastanawiać nad jego świętością... Już się Szumlewiczowi dostało za wydanie “Ojca nieświętego”.

Najgorsze, że groźby więzienia, które płyną ze strony prawicowców, wcale nie są bez pokrycia. Polski Kodeks karny (art. 196) rzeczywiście przewiduje do dwóch lat więzienia za “obrazę uczuć religijnych”, pod którą można podciągnąć dość wiele. Wprawdzie obstawiałbym, że wkurzona na wybryki PiS-u władza sądownicza mogłaby nadzwyczaj łaskawie traktować takich “przestępców”, ale i tak obawiam się, że organizatorzy wydarzenia i co aktywniejsi komentujący mogą się spodziewać bliskiego spotkania z ziobrowską prokuraturą...

I dlatego rozumiem ten event nie jako gimbusiarską zabawę, lecz walkę o wolność słowa. Tabu są głupie. A tabu sankcjonowane prawnie są groźne.

 

Zobacz też:

#CzarnyPoniedziałek

Kategoria: Refleksje
#CzarnyPoniedziałek

Mimo że facet, mimo że gej, mimo że emigrant, mimo że polskie prawo aborcyjne najprawdopodobniej nigdy mnie osobiście nie dotknie – jestem z Dziewuchami.

Bo prawo do decydowania o własnym ciele i o własnej seksualności jest prawem człowieka. A gdy innym odbierane są prawa człowieka, wkrótce zagrożone będą prawa wszystkich innych.

Dlaczego #obnoszęsię

Kategoria: Refleksje
Dlaczego #obnoszęsię

Czasownika “obnosić się” używa się już chyba tylko w jednym znaczeniu – to, co robią geje, ośmielając się ujawniać, że są gejami. Nikt inny się nie “obnosi”. Katolicy na procesji wcale nie “obnoszą się” ze swoją wiarą. Narodowcy na marszach wcale nie “obnoszą się” ze swoim patriotyzmem. A pan Petru maszerujący z kobietą za rękę wcale nie “obnosi się” ze swoim heteroseksualizmem, ot zwyczajnie wyraża swoją miłość. 

Pan Petru zamiast sugerować, że ma coming out swojego partyjnego kolegi za fanaberię, powinien raczej się cieszyć, że sam nie potrzebuje żadnego robić. 

Coming outu nie robi się dla przyjemności ani dla korzyści. Bo żadna przyjemność ani korzyść z tego nie wynika. Coming out jest ciężkim wyzwaniem. Osoby, które nigdy nie doświadczyły tego przejmującego strachu przed odrzuceniem, nie zrozumieją, jak trudny to jest krok. Ale dzięki niemu można wreszcie stanąć w prawdzie o sobie, wreszcie odetchnąć wolnością.

I wreszcie móc się “obnosić”. Cokolwiek znaczy to tajemnicze “obnoszenie się”... Spacer za rękę? Buzi? Zawarcie związku (który pan Petru niby popiera)? To tak niedodefiniowane słowo, że każdy może pod nie podciągnąć, co mu się podoba.

A tak naprawdę “obnoszenie się” to obrzydliwy eufemizm oznaczający coś zupełnie innego: dzielenie ludzi na lepszych i gorszych. Na tych, którzy okazują miłość, i na tych, którzy “się obnoszą”. Na tych, którzy mają prawo do szczęścia, i na tych, którym ewentualnie, łaskawie można by na to szczęście pozwolić, żeby nie urazić lewicowych wyborców.

I dlatego tak szczerze nie znoszę tego słowa. Jest zasłoną dymną. Tak jak kiedyś niektórzy “nie mieli nic do Żydów, tylko lepiej ich wysłać na Madagaskar”, tak dziś niektórzy “nie mają nic do homo, byle się nie obnosili”.

To znaczy, że mają coś do homo.

 

 

Zobacz też:

 

Berlin bleibt offen, tolerant und freundlich. #FuckAfD

Kategoria: Recenzje

Voting rights

Kategoria: Refleksje
Voting rights

I've lived in Germany only for about a year. Next Sunday, I'm already gonna vote in German elections. All thanks to my UE-citizenship.

There are four levels of elections here:

  • municipal (in case of Berlin it doesn't mean the whole city, but its 12 districts)
  • country (one of 16 Bundesländer, including Berlin)
  • federal (Germany)
  • european (EP)

Thanks to the Article 22 of the Treaty on the functioning of the European Union, I can vote in the elections on the first and the latter level. And that's, obviously, awesome. But not enough.

Czytaj dalej

Genius from the future

Kategoria: Refleksje
Genius from the future

If you could travel back in time, say a thousand or two thousand years, how awesome would it be? Anyone from the Western civilization in the 21st century would look like a genius, or even a god, to the people from back then, right? With our superior technology, our smartphones, our quick transportation, our wast knowledge at the tips or our fingers...

Awesome, right? You'd become the king of the world, wouldn't you? Well, I doubt it... Here are some issues you'd almost certainly stumble upon:

Czytaj dalej