Tytuł kontrowersyjny, ale ja uwielbiam kontrowersje. I twierdzę, że nie ma powodów, by mitologię judeochrześcijańską traktować jakkolwiek inaczej niż wszystkie pozostałe.

Mit jest prymitywną historyjką, za pomocą której ludzie usiłowali sobie wytłumaczyć różne zjawiska i fakty, których nie rozumieli i nie mieli pojęcia, o co chodzi. Teraz, w dobie ogromnego rozwoju nauki i techniki, coraz mniej zjawisk pozostaje niewyjaśnionych i niezbadanych. Wszystko okazuje dawać się wyjaśnić racjonalnie, bez odwoływania do nadnaturalności. Wiemy że pioruny to silne wyładowania elektryczne, a nie wyraz gniewu Zeusa. Wiemy że Słońce to gwiazda, a nie rydwan boga Ra. Mitologie, jako próba wyjaśnienia przyrody oraz przedmiot wiary, stały się zbędne, a wręcz szkodliwe, zaciemniające i zniekształcające prawdziwy obraz rzeczywistości. Taki, który możemy zobaczyć, dotknąć, zbadać, zmierzyć, opisać matematyką i udowodnić. Taki, który działa. Cała współczesna fizyka działa. Komputer, na którym właśnie czytasz ten artykuł, powstał właśnie dzięki niej, a nie dzięki łasce słowiańskiego boga Peruna.

Dlaczego więc zdecydowana większość naszego społeczeństwa wciąż akceptuje jedną z tych jawnie nieprawdziwych i niedających się udowodnić ani obronić rozumem mitologii?

No ale... czy aby na pewno opowieści biblijne można nazwać mitologią? Spójrzmy. Słownik PWN [link] definiuje mit następująco:

  1. «opowieść o bogach, demonach, legendarnych bohaterach i nadnaturalnych wydarzeniach, będąca próbą wyjaśnienia odwiecznych zagadnień bytu, świata, życia i śmierci, dobra i zła oraz przeznaczenia człowieka»
  2. «ubarwiona wymyślonymi szczegółami historia o jakiejś postaci lub o jakimś wydarzeniu»
  3. «fałszywe mniemanie o kimś lub o czymś uznawane bez dowodu»

1. Biblia to zbiór opowieści, w których występują bogowie (Jahwe, El, Aszera, Baal, etc.), demony (Szatan, Belzebub, Legion, etc. , legendarni bohaterowie (król Dawid, Samson, Mojżesz, anioły, etc.) i nadnaturalne wydarzenia (zmartwychwstanie, cuda, manna z nieba, rozstąpienie wód, etc.). Biblia usiłuje wyjaśnić zagadnienia bytu, świata (mit kreacyjny, opowieść o sześciu dniach stworzenia, zupełnie sprzeczna z wiedzą naukową), życia i śmierci (mit kreacji człowieka, niezgodny z faktem ewolucji), dobra i zła (wydarzenia z Edenu, odkupieńcza śmierć Jezusa, etc.) oraz przeznaczenia człowieka (zbawienie, apokalipsa, etc.).

2. Biblia zdecydowanie jest historią „barwioną wymyślonymi szczegółami”. Spójrzmy choćby na historię Jezusa. Większość badaczy Biblii jest zgodna, że Jezus był postacią historyczną, izraelskim rabbim z pierwszego wieku naszej ery. Ale już wszystkie nadnaturalne zjawiska z nim związane musiały zostać zmyślone. Towarzyszące ponoć jego śmierci zaćmienie słońca nie znajduje potwierdzenia ani w obliczeniach astronomicznych, ani w świadectwach współczesnych mu kronikarzy. Rozerwanie zasłony przybytku czy zombie chodzące po Jerozolimie z pewnością musiałyby być ogromnie ważnymi wydarzeniami w historii tego miasta, wartymi odnotowania w kronikach. Ale, o dziwo, nie zostały.

3. Brak dowodu jest cechą charakterystyczną każdej religii. Biblia również, bez żadnego dowodu (a ona sama tym dowodem nie jest!) postuluje istnienie Boga oraz wzbudza w czytelnikach „fałszywe mniemanie” o jego charakterze, czynach, woli i jej objawieniu. A przynajmniej nie ma żadnego powodu, by uważać je za prawdziwe, z wyjątkiem tylko ślepej, bezmyślnej wiary. Również wiele innych (jeśli nie większość) postaci biblijnych, jak król Dawid czy Mojżesz, jest uważana przez historyków za fikcyjne, literackie. [link] [link]

Legendy judeochrześcijańskie nie tylko spełniają wszystkie definicje mitu, ale wręcz są w ogromnej części tożsame z tym, co powszechnie nazywa się mitologiami. Chyba nie ma takiej starożytnej wschodniej religii, w której dziewica (Isis, Nana) nie porodziłaby w dzień przesilenia zimowego boskiego syna (Horus, Attis, Kriszna, Dionizos, Mithra), który miał 12 uczniów, czynił cuda, umarł i zmartwychwstał... Z innych religii została zapożyczona niemal cała doktryna judeochrześcijańska: wielki prawodawca (Manu, Minos, Mises, Mojżesz), chrzest, sąd ostateczny, potop, obrzezanie... [link]

Lecz jakie można znaleźć różnice między mitologią a religią? Cóż, Wikipedia, powołując się na Parandowskiego, mówi [link] : Mitologii nie należy utożsamiać z religią. Religia opiera się na kulcie i obrzędach, które, w przeciwieństwie do płynnych i łatwo ulegających przemianom mitów, są trwałe, odporne na postęp cywilizacyjny i przechowują bardzo dawne formy wierzeń.

Ośmielę się nie zgodzić z opinią pana Parandowskiego. Czemu w ogóle trwałość miałaby być tu wyznacznikiem? Najważniejszymi elementami są tutaj (moim zdaniem oraz zdaniem autorów słownika PWN) prawdziwość oraz celowość. Bo przecież to, że wielu ludzi przez długi czas wierzy w jedną rzecz, ani trochę nie wpływa na to, czy jest ona prawdziwa czy nie.

A nawet jeśli trwałość miałaby być wyróżnikiem... Mitologię grecką nazywamy mitologią, mimo że była wynikiem wielowiekowych przekształceń i nawarstwień. Mitologię egipską nazywamy mitologią, mimo że rozwijana przez ponad trzy tysiąclecia istnienia kultury staroegipskiej. Mało? Nietrwałe?

Moim zdaniem jest tylko jedna różnica między religią a mitologią. W to pierwsze jeszcze się wierzy, w to drugie już nie i traktuje się to jak bajkę. I wszystkie religie czeka kiedyś ten sam los. Dlatego lepiej gdybyśmy odeszli od głupich przesądów i bajek, na rzecz racjonalizmu, przemyślanej duchowości i mistycyzmu.

Na zakończenie chciałbym zwrócić jeszcze szczególną uwagę na jedno sformułowanie z Wikipedii. Mianowicie, że religie są „odporne na postęp cywilizacyjny”. No właśnie... No właśnie...

Postępie! Nie daj się religiom!