wiara

You're tired of my anti religion posts? Why don't you pray for me to stop?

“No dobra, możesz nie podzielać mojej wiary w Jezusa/Allaha/kogokolwiek, ale czy musisz od razu ją wyśmiewać?”

Ano wcale nie muszę. Ale czuję taką (wręcz moralną) potrzebę. Dlaczego?

Continue reading…
(~2 min read)
Crying baby

Znowu dałem się wciągnąć w internetową gównoburzę na temat religii – trochę dla beki, a trochę dla czynienia świata lepszym, wolnym od zabobonów miejscem.

Continue reading…
(~3 min read)
It's still just a cracker

Say you’ve found a host lying on a street. Is there any way whatsoever to determine, whether it’s still just a bread, or maybe it’s already transformed into god in person?

It’s possible to determine, which floor was used to bake it, more or less when did it happen, how much smog have settled on it in the meanwhile. If we really try, we can figure out practically it’s whole history – but it’s impossible to say, if it’s entire nature changed drastically? That means just one thing: no, it didn’t change.

If a body A and a body B are totally indistinguishable from each other (whether physically or “spiritually”), then A = B. God’s not in that bread. Transsubstantiation is a myth.

To wciąż tylko wafel

Powiedzmy znalazłeś na ulicy hostię. Czy jest jakikolwiek sposób, by odróżnić czy to jeszcze zwykły chleb, czy to już przeistoczona bozia we własnej osobie?

Możliwe jest zbadanie, z jakiej mąki została upieczona, kiedy mniej więcej powstała, ile osiadło na niej smogu w międzyczasie, gdy się uprzemy, możemy poznać praktycznie całą jej historię – ale nie da się stwierdzić, czy całkowicie zmieniła się jej natura? To znaczy tylko jedno: nie zmieniła się.

Jeśli ciało A i ciało B są od siebie zupełnie nierozróżniane (czy to fizycznie, czy “duchowo”), to A = B. Bozi w chlebku nie ma. Transsubstancjacja to mit.

The religion your parents taught you as a child is the one true religion? What a coincidence!

Niejasnego i naciąganego podziału na lewicę i prawicę raczej się prędko nie pozbędziemy – a szkoda, bo jest idiotyczny. Zdaje mi się jednak, że udało mi się znaleźć jeden prosty wyznacznik “prawicowości” i “lewicowości”, który jakkolwiek usprawiedliwia dzielenie całego wielowymiarowego spektrum poglądów na raptem dwie kategorie.

Jedni wyznają random, drudzy – wybór.

Continue reading…
(~3 min read)

Podchodzi do mnie starszy koleś w różowej sukieneczce i podaje mi do zmacania kawałek szmatki z garderoby trupa. Wierzy bowiem, że ten amulet oraz wymamrotane pod nosem zaklęcie sprawią, że dobre mzimu będzie mnie bardziej lubiło.

Ta sytuacja miała miejsce naprawdę, lecz większość świadków zapewne opisałaby to inaczej: katolicki arcybiskup usiłował mi pobłogosławić za pomocą relikwii drugiego stopnia św. Jana Pawła II.

Continue reading…
(~3 min read)
Casper Ghost

I’m a bit annoyed when somebody tries to convert me to their faith. Because although I know they probably do it for good reasons, wanting to give me a gift of eternal salvation and all that crap, from a perspective of a person that has spent (way too) much time getting to know religions of the world, the fact that god doesn’t exist is so obvious, and the absurdity of religions is so immense, that there’s no way back for me. It’s a waste of time to even look at it.

I have, however, found a way to spare myself all that conversional boredom. Ready?

Continue reading…
(~2 min read)
Casper Ghost

Trochę mnie wkurza, gdy ktoś chce mnie nawracać. Bo wprawdzie wiem, że to zapewne z dobrych pobudek, że chcą mi dać prezent w postaci życia wiecznego i w ogóle, ale z perspektywy człowieka, który spędził (zdecydowanie zbyt) wiele czasu na poznawaniu religii świata, fakt nieistnienia boga jest dla mnie tak oczywisty, a absurdalność religii tak wielka, że nie ma już dla mnie drogi powrotnej. Szkoda czasu nawet na patrzenie w jej stronę.

Znalazłem jednak sposób, by sobie tych nawracaniowych przynudzań oszczędzić. Gotowi?

Continue reading…
(~2 min read)

nie możesz zanieiść
gdy ona cię prowadzi

pasożytka
robi z nami co chce

bo byle bystrzaka wciąż zamęcza bez ustanku
tym swoim ciągłym odwiecznym “a dlaczemu?”
by go potem za trud nagrodzić
sowitą satysfakcją
uzależniającą

dręczyła Darwina, męczyła Einsteina
ciągała Teslę po książkach
a dzieci – dzieci molestowała co do jednego

ale musisz jej przyznać
że zdolna z niej bestia
że co nieco dała radę osiągnąć
rozgryźć atom, ogarnąć czarną dziurę
okiełznać ogień, wykuć smartfona
w sumie jakby nie patrzeć
stoi cieniem za każdym odkryciem w dziejach

i niestrudzenie
kagankiem wiedzy
oświeca
kaganiec wiary

Gdy dziecko mówi “wiem, że nie ma mikołaja, to tylko tatuś się przebiera”, nie ma sensu straszyć go, że jak będzie takie rzeczy wygadywać, to dostanie mikołaja rózgę. Mikołaja nie ma, więc czemu miałoby się go bać?

Continue reading…

Według tego tekstu z Frondy (z watykańskimi Imprimatur), Jahwe ukazał się pewnej siostrze i przekazał jej sześć ważnych wiadomości. Co ja gadam, nie sześć tylko jedną (sześciokrotnie powtórzoną). I nie ważną, lecz zupełnie małostkową:

Czcijcie mnie!

Continue reading…
(~2 min read)

Frondzia proponuje mi do przeczytania następujący tekst:

Nawrócona ateistka podaje 6 dowodów na istnienie Boga!

Wiadomo, że bycie nawróconą ateistką dodaje jej +20 do wiarygodności i sprawia, że koniecznie musi mieć rację. A do tego artykuł w zajawce kusi możliwością poznania “bogactwa obiektywnych faktów przemawiających za istnieniem Boga”. Jakże więc mógłbym przejść obojętnie obok takiej oferty?

A tak serio, to trochę mi się nudzi ostatnio. Po co niby innego miałbym zaglądać na Frondę?

No więc w ramach walki z nudą przyjrzyjmy się się tym sześciu dowodom...

Continue reading…
(~6 min read)
Taniec feretronów

Jakim cudem takie coś:

Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

...coś, co nie posiadając ani podmiotu, ani orzeczenia, nie zasługuje nawet na miano zdania, zasłużyło na bycie dziesięcioma procentami najważniejszej wiadomości, jaką Wszechmogący chce przekazać całej ludzkości?

Continue reading…
(~2 min read)

Chciałbym kiedyś spotkać człowieka, który pomaga bliźniemu w potrzebie, nawet jeśli bliźni jest Samarytaninem (= obcokrajowcem i innowiercą). Nawet jeśli wyznaje Allaha, Zeusa czy Latającego Potwota Spaghetti.

Continue reading…

Zdarzyło mi się wczoraj być w kościele. Nic ciekawego, jedyne co się tam zmieniło, to imię papieża i biskupa w modlitwie eucharystycznej oraz dopisanie do niej “świetego Jana Pawła”. Ach, taki progress!

Continue reading…
(~4 min read)

Gdy Dawkins powiedział kiedyś, że zapewne nie uwierzyłby w Boga, nawet gdyby objawił mu się trzystumetrowy Jezus, to debatujący z nim kardynał George Pell dorzucił: “Ja bym pomyślał, że masz halucynacje”. No patrzcie, nawet katolicki arcybiskup dostrzega problemy związane z dowodzeniem z → osobistego doświadczenia!

Jaka więc jest “poprawna” odpowiedź na pytanie “Jaki dowód sprawiłby, że uwierzyłbyś w Boga?”? Jakie odkrycie, obserwacja, dowód logiczny, cokolwiek, sprawiłoby, że każdy szanujący swój rozum ateista musiałby przyznać, że się mylił?

Continue reading…
(~2 min read)

Jest taki kraj, w którym co drugi człowiek myśli, że Ziemia ma 6000 lat, natomiast kolejne 40% – że wprawdzie ma ich trochę więcej, ale przez cały ten czas procesu ewolucji doglądał dziadek na chmurce.

Jest taki film, który ten sam kraj przedstawia jako siedlisko ateizmu, jako miejsce w którym w osiemdziesięcioosobowej klasie znajdzie się (i to z wielkim trudem) aż jeden człowiek ośmielający się powiedzieć, że bóg istnieje. No doprawdy, Ameryka w pigułce! Nie ma co, film będzie rzetelny jak cholera! No ale nic, próbujemy opanować kichanie (I’m allergic to bullshit...) i oglądać dalej.

Continue reading…
(~3 min read)

Kiedyś myślałem, że no owszem, dyskryminowanie gejów jest złe, ale czemu musimy nazywać to zjawisko akurat słowem “homofobia”? Przecież fobia to irracjonalny strach, a “homo-” znaczy po prostu “taki sam”. Fobię można mieć przed pająkami, ciasnymi pomieszczeniami, dużymi przestrzeniami, czy coś... Ale przed kimś “takim samym”? Albo przed gejami? No wolne żarty. Nazwijmy to jakoś precyzyjniej, od razu będziemy brzmieli poważniej. No nie wiem, “gejowstręt”, “mizopedalia”, “idiotyzm”... Każde z tych słów lepiej oddaje sens tego zjawiska niż jakaś tam “fobia”, prawda?

Continue reading…
(~3 min read)

Ciężko zaprzeczyć, że w człowieka jest wbudowana jakaś potrzeba wiary czy duchowości. Ludzie uparcie szukają sensu życia, marzą o życiu po śmierci, dbają (jeśli mają na to czas) o swój “rozwój duchowy”, czy to w bardziej czy w mniej religijny sposób. Ale ja się właśnie zorientowałem, że sam od ponad roku ani na chwilę nie czułem takiej potrzeby. Czy jestem jakiś dziwny?

Continue reading…
(~2 min read)

Z początku myślałem, że ktoś sobie jaja robi. Jakiś dzieciak nasłuchał się za dużo o konklawe i wydzwania po ludziach robiąc im głupie żarty. Idiotyczne wręcz. No sorry, kto normalny uwierzyłby, że tak z dnia na dzień został papieżem?

Continue reading…
(~26 min read)

W obozie Kokpitów zagrzmiał głos rogu. Jakob zerwał się na równe nogi jak rażony piorunem. Istotnie, piorun walnął, lecz było to poprzedniego wieczoru i kilkaset metrów dalej – grom wziął na muszkę budynek, w którym Wódz nakazał zamknąć zapasy wódki na całą krucjatę. Słusznie zresztą, bo wszystko by w kilka godzin zeszło, jakby się wojsku pozwoliło pić do woli. Nie wiedzieć czemu, wokół tego budynku było akurat pełno ludzi, i wszyscy naraz, kierowani zapewne instynktem wódkoochronnym, rzucili się do gaszenia pożaru. Ich heroizm, o dziwo niespotykany zbyt często na polu bitwy, sprawił cud – ogień nie zdążył nawet musnąć kadzi z wódką.

Continue reading…
(~6 min read)

Zacząłem ostatnio oglądać sobie w wolnych chwilach stare odcinki programu Martyny Wojciechowskiej “Kobieta na krańcu świata”. W tych kilku, które mam za sobą, uderzyło mnie przede wszystkim to jedno: żadna z tych kobiet, które odwiedziła Martyna, nie była szczęśliwa. I żadna nie mogła nic na to poradzić. Zawsze tylko z jednego powodu: tradycji.

Continue reading…
(~2 min read)

Miałem przemilczeć temat ostatniego zamieszania wokół profesora Hartmana, ale ten pocieszny obrazek, który widzicie obok, wraz z całym artykułem który ten obrazek ilustruje, tak mnie rozśmieszył, że nie mogłem się nim nie podzielić. No więc już trudno, zacząłem to skończę. Dziś tematem: Wszystkofilia.

Continue reading…
(~4 min read)

Biblia aż kipi od fragmentów tak okrutnych i nieludzkich, że nic dziwnego, iż przeważnie są one pomijane w kazaniach. Ale dziś nie o nich. Boski nakaz wymordowania Amalekitów czy przepisy dotyczące kamienowania za cudzołóstwo to pikuś w porówaniu do tej jednej histori. Jest taka straszna właśnie dlatego, że tyle się o niej mówi. Dobrze się mówi.

Continue reading…
(~3 min read)

Albert Einstein powiedział kiedyś: “Aby ukarać mnie za moją pogardę dla autorytetów, Los sprawił, że sam stałem się autorytetem”. Ja bym poszedł nawet jeszcze kawałek dalej: on uznaje ich istnienie, ale nimi “pogardza” – dla mnie w ogóle nie ma czegoś takiego jak “autorytet”.

Continue reading…
(~2 min read)

Load more entries…