wiara

You're tired of my anti religion posts? Why don't you pray for me to stop?

“No dobra, możesz nie podzielać mojej wiary w Jezusa/Allaha/kogokolwiek, ale czy musisz od razu ją wyśmiewać?”

Ano wcale nie muszę. Ale czuję taką (wręcz moralną) potrzebę. Dlaczego?

Continue reading…
Crying baby

Znowu dałem się wciągnąć w internetową gównoburzę na temat religii – trochę dla beki, a trochę dla czynienia świata lepszym, wolnym od zabobonów miejscem.

Continue reading…
It's still just a cracker

Say you’ve found a host lying on a street. Is there any way whatsoever to determine, whether it’s still just a bread, or maybe it’s already transformed into god in person?

It’s possible to determine, which floor was used to bake it, more or less when did it happen, how much smog have settled on it in the meanwhile. If we really try, we can figure out practically it’s whole history – but it’s impossible to say, if it’s entire nature changed drastically? That means just one thing: no, it didn’t change.

If a body A and a body B are totally indistinguishable from each other (whether physically or “spiritually”), then A = B. God’s not in that bread. Transsubstantiation is a myth.

To wciąż tylko wafel

Powiedzmy znalazłeś na ulicy hostię. Czy jest jakikolwiek sposób, by odróżnić czy to jeszcze zwykły chleb, czy to już przeistoczona bozia we własnej osobie?

Możliwe jest zbadanie, z jakiej mąki została upieczona, kiedy mniej więcej powstała, ile osiadło na niej smogu w międzyczasie, gdy się uprzemy, możemy poznać praktycznie całą jej historię – ale nie da się stwierdzić, czy całkowicie zmieniła się jej natura? To znaczy tylko jedno: nie zmieniła się.

Jeśli ciało A i ciało B są od siebie zupełnie nierozróżniane (czy to fizycznie, czy “duchowo”), to A = B. Bozi w chlebku nie ma. Transsubstancjacja to mit.

The religion your parents taught you as a child is the one true religion? What a coincidence!

Niejasnego i naciąganego podziału na lewicę i prawicę raczej się prędko nie pozbędziemy – a szkoda, bo jest idiotyczny. Zdaje mi się jednak, że udało mi się znaleźć jeden prosty wyznacznik “prawicowości” i “lewicowości”, który jakkolwiek usprawiedliwia dzielenie całego wielowymiarowego spektrum poglądów na raptem dwie kategorie.

Jedni wyznają random, drudzy – wybór.

Continue reading…

Podchodzi do mnie starszy koleś w różowej sukieneczce i podaje mi do zmacania kawałek szmatki z garderoby trupa. Wierzy bowiem, że ten amulet oraz wymamrotane pod nosem zaklęcie sprawią, że dobre mzimu będzie mnie bardziej lubiło.

Ta sytuacja miała miejsce naprawdę, lecz większość świadków zapewne opisałaby to inaczej: katolicki arcybiskup usiłował mi pobłogosławić za pomocą relikwii drugiego stopnia św. Jana Pawła II.

Continue reading…
Casper Ghost

I’m a bit annoyed when somebody tries to convert me to their faith. Because although I know they probably do it for good reasons, wanting to give me a gift of eternal salvation and all that crap, from a perspective of a person that has spent (way too) much time getting to know religions of the world, the fact that god doesn’t exist is so obvious, and the absurdity of religions is so immense, that there’s no way back for me. It’s a waste of time to even look at it.

I have, however, found a way to spare myself all that conversional boredom. Ready?

Continue reading…
Casper Ghost

Trochę mnie wkurza, gdy ktoś chce mnie nawracać. Bo wprawdzie wiem, że to zapewne z dobrych pobudek, że chcą mi dać prezent w postaci życia wiecznego i w ogóle, ale z perspektywy człowieka, który spędził (zdecydowanie zbyt) wiele czasu na poznawaniu religii świata, fakt nieistnienia boga jest dla mnie tak oczywisty, a absurdalność religii tak wielka, że nie ma już dla mnie drogi powrotnej. Szkoda czasu nawet na patrzenie w jej stronę.

Znalazłem jednak sposób, by sobie tych nawracaniowych przynudzań oszczędzić. Gotowi?

Continue reading…

nie możesz zanieiść
gdy ona cię prowadzi

pasożytka
robi z nami co chce

bo byle bystrzaka wciąż zamęcza bez ustanku
tym swoim ciągłym odwiecznym “a dlaczemu?”
by go potem za trud nagrodzić
sowitą satysfakcją
uzależniającą

dręczyła Darwina, męczyła Einsteina
ciągała Teslę po książkach
a dzieci – dzieci molestowała co do jednego

ale musisz jej przyznać
że zdolna z niej bestia
że co nieco dała radę osiągnąć
rozgryźć atom, ogarnąć czarną dziurę
okiełznać ogień, wykuć smartfona
w sumie jakby nie patrzeć
stoi cieniem za każdym odkryciem w dziejach

i niestrudzenie
kagankiem wiedzy
oświeca
kaganiec wiary

Gdy dziecko mówi “wiem, że nie ma mikołaja, to tylko tatuś się przebiera”, nie ma sensu straszyć go, że jak będzie takie rzeczy wygadywać, to dostanie mikołaja rózgę. Mikołaja nie ma, więc czemu miałoby się go bać?

Continue reading…

Według tego tekstu z Frondy (z watykańskimi Imprimatur), Jahwe ukazał się pewnej siostrze i przekazał jej sześć ważnych wiadomości. Co ja gadam, nie sześć tylko jedną (sześciokrotnie powtórzoną). I nie ważną, lecz zupełnie małostkową:

Czcijcie mnie!

Continue reading…

Frondzia proponuje mi do przeczytania następujący tekst:

Nawrócona ateistka podaje 6 dowodów na istnienie Boga!

Wiadomo, że bycie nawróconą ateistką dodaje jej +20 do wiarygodności i sprawia, że koniecznie musi mieć rację. A do tego artykuł w zajawce kusi możliwością poznania “bogactwa obiektywnych faktów przemawiających za istnieniem Boga”. Jakże więc mógłbym przejść obojętnie obok takiej oferty?

A tak serio, to trochę mi się nudzi ostatnio. Po co niby innego miałbym zaglądać na Frondę?

No więc w ramach walki z nudą przyjrzyjmy się się tym sześciu dowodom...

Continue reading…
Taniec feretronów

Jakim cudem takie coś:

Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

...coś, co nie posiadając ani podmiotu, ani orzeczenia, nie zasługuje nawet na miano zdania, zasłużyło na bycie dziesięcioma procentami najważniejszej wiadomości, jaką Wszechmogący chce przekazać całej ludzkości?

Continue reading…

Chciałbym kiedyś spotkać człowieka, który pomaga bliźniemu w potrzebie, nawet jeśli bliźni jest Samarytaninem (= obcokrajowcem i innowiercą). Nawet jeśli wyznaje Allaha, Zeusa czy Latającego Potwota Spaghetti.

Continue reading…

Zdarzyło mi się wczoraj być w kościele. Nic ciekawego, jedyne co się tam zmieniło, to imię papieża i biskupa w modlitwie eucharystycznej oraz dopisanie do niej “świetego Jana Pawła”. Ach, taki progress!

Continue reading…

Gdy Dawkins powiedział kiedyś, że zapewne nie uwierzyłby w Boga, nawet gdyby objawił mu się trzystumetrowy Jezus, to debatujący z nim kardynał George Pell dorzucił: “Ja bym pomyślał, że masz halucynacje”. No patrzcie, nawet katolicki arcybiskup dostrzega problemy związane z dowodzeniem z → osobistego doświadczenia!

Jaka więc jest “poprawna” odpowiedź na pytanie “Jaki dowód sprawiłby, że uwierzyłbyś w Boga?”? Jakie odkrycie, obserwacja, dowód logiczny, cokolwiek, sprawiłoby, że każdy szanujący swój rozum ateista musiałby przyznać, że się mylił?

Continue reading…

Jest taki kraj, w którym co drugi człowiek myśli, że Ziemia ma 6000 lat, natomiast kolejne 40% – że wprawdzie ma ich trochę więcej, ale przez cały ten czas procesu ewolucji doglądał dziadek na chmurce.

Jest taki film, który ten sam kraj przedstawia jako siedlisko ateizmu, jako miejsce w którym w osiemdziesięcioosobowej klasie znajdzie się (i to z wielkim trudem) aż jeden człowiek ośmielający się powiedzieć, że bóg istnieje. No doprawdy, Ameryka w pigułce! Nie ma co, film będzie rzetelny jak cholera! No ale nic, próbujemy opanować kichanie (I’m allergic to bullshit...) i oglądać dalej.

Continue reading…

Kiedyś myślałem, że no owszem, dyskryminowanie gejów jest złe, ale czemu musimy nazywać to zjawisko akurat słowem “homofobia”? Przecież fobia to irracjonalny strach, a “homo-” znaczy po prostu “taki sam”. Fobię można mieć przed pająkami, ciasnymi pomieszczeniami, dużymi przestrzeniami, czy coś... Ale przed kimś “takim samym”? Albo przed gejami? No wolne żarty. Nazwijmy to jakoś precyzyjniej, od razu będziemy brzmieli poważniej. No nie wiem, “gejowstręt”, “mizopedalia”, “idiotyzm”... Każde z tych słów lepiej oddaje sens tego zjawiska niż jakaś tam “fobia”, prawda?

Continue reading…

Ciężko zaprzeczyć, że w człowieka jest wbudowana jakaś potrzeba wiary czy duchowości. Ludzie uparcie szukają sensu życia, marzą o życiu po śmierci, dbają (jeśli mają na to czas) o swój “rozwój duchowy”, czy to w bardziej czy w mniej religijny sposób. Ale ja się właśnie zorientowałem, że sam od ponad roku ani na chwilę nie czułem takiej potrzeby. Czy jestem jakiś dziwny?

Continue reading…

Z początku myślałem, że ktoś sobie jaja robi. Jakiś dzieciak nasłuchał się za dużo o konklawe i wydzwania po ludziach robiąc im głupie żarty. Idiotyczne wręcz. No sorry, kto normalny uwierzyłby, że tak z dnia na dzień został papieżem?

Continue reading…

W obozie Kokpitów zagrzmiał głos rogu. Jakob zerwał się na równe nogi jak rażony piorunem. Istotnie, piorun walnął, lecz było to poprzedniego wieczoru i kilkaset metrów dalej – grom wziął na muszkę budynek, w którym Wódz nakazał zamknąć zapasy wódki na całą krucjatę. Słusznie zresztą, bo wszystko by w kilka godzin zeszło, jakby się wojsku pozwoliło pić do woli. Nie wiedzieć czemu, wokół tego budynku było akurat pełno ludzi, i wszyscy naraz, kierowani zapewne instynktem wódkoochronnym, rzucili się do gaszenia pożaru. Ich heroizm, o dziwo niespotykany zbyt często na polu bitwy, sprawił cud – ogień nie zdążył nawet musnąć kadzi z wódką.

Continue reading…

Zacząłem ostatnio oglądać sobie w wolnych chwilach stare odcinki programu Martyny Wojciechowskiej “Kobieta na krańcu świata”. W tych kilku, które mam za sobą, uderzyło mnie przede wszystkim to jedno: żadna z tych kobiet, które odwiedziła Martyna, nie była szczęśliwa. I żadna nie mogła nic na to poradzić. Zawsze tylko z jednego powodu: tradycji.

Continue reading…

Miałem przemilczeć temat ostatniego zamieszania wokół profesora Hartmana, ale ten pocieszny obrazek, który widzicie obok, wraz z całym artykułem który ten obrazek ilustruje, tak mnie rozśmieszył, że nie mogłem się nim nie podzielić. No więc już trudno, zacząłem to skończę. Dziś tematem: Wszystkofilia.

Continue reading…

Biblia aż kipi od fragmentów tak okrutnych i nieludzkich, że nic dziwnego, iż przeważnie są one pomijane w kazaniach. Ale dziś nie o nich. Boski nakaz wymordowania Amalekitów czy przepisy dotyczące kamienowania za cudzołóstwo to pikuś w porówaniu do tej jednej histori. Jest taka straszna właśnie dlatego, że tyle się o niej mówi. Dobrze się mówi.

Continue reading…

Albert Einstein powiedział kiedyś: “Aby ukarać mnie za moją pogardę dla autorytetów, Los sprawił, że sam stałem się autorytetem”. Ja bym poszedł nawet jeszcze kawałek dalej: on uznaje ich istnienie, ale nimi “pogardza” – dla mnie w ogóle nie ma czegoś takiego jak “autorytet”.

Continue reading…

W sumie to trochę się tego tekstu wstydzę. Zdążyłem przestać się zgadzać z własnymi słowami, a trochę szkoda, bo spędziłem długie godziny na ich spisywaniu, poprawianiu i przerabianiu... Ale uznałem, że warto się nimi podzielić, choćby dlatego, że ukazują historię mojego poszukiwania prawdy.

Continue reading… Pobierz PDF

Ile to razy słyszymy, że Polska jest “katolickim krajem”? Biskupi i publicyści rzucają takimi liczbami jak 90% czy nawet 95%. Wystarczy jednak poszukać trochę głębiej w statystykach (i to tych udostępnianych przez sam Kościół katolicki!), by zauważyć, jak wielką bujdą i perfidną manipulacją są wszystkie takie twierdzenia.

Continue reading…

Jest taki skecz Łowców.B i KMP pod tytułem “Kawał Dobrego Gospla”. Nie dość, że można się przy nim nieźle pośmiać, to jeszcze – istotnie jest to kawał dobrej muzyki. Kiedyś używaliśmy go ze znajomymi do celów czysto liturgicznych, aranżując odpowiednio dwa motywy ze skeczu (moherowe babcie były tym wszystkim mocno zszokowane, lecz jakoś nas to nie zraziło :D ).

Continue reading…

Moim zdaniem jeden z najlepszych polskich seriali. Wprawdzie ma już jakiś rok, ale jeszcze nie każdy go zna, a ja sam uwielbiam do niego wracać...

Continue reading…

Ileż to razy słyszę zwrot “wojujący ateizm” w znaczeniu mocno pejoratywnym i sugerującym, że gdyby nie to “wojujący”, to resztę można by uznać za całkowicie normalny punkt widzenia. Ale jak już ateizm jest “wojujący”, to to zło wcielone i atak na wszystkie świętości.

Cóż za hipokryzja! Bo ci sami ludzie pięć minut później potrafią powiedzieć, że “religia zatraciłaby samą siebie” gdyby wycofała się z życia publicznego, że “bycie chrześcijaninem” wymaga publicznego wyznania swojej wiary, bronienia jej oraz głoszenia, ewangelizowania...

Continue reading…

Nie potrafię zrozumieć, czego religie tak nie znoszą w homoseksualności. Czemu mają taką obsesję na jego punkcie. Ani w ogóle – co jedno z drugim ma wspólnego. Ale najwidoczniej coś ma, skoro niemal wszystkie tyle o tym trąbią i tak ogromny widzą w tym problem...

Continue reading…

Kwakrzy to bezkonkurencyjnie najbardziej oryginalna, najbardziej odstająca od reszty grupa chrześcijańska. Wprawdzie tak jak wszystkie inne twierdzi, że to ona jest najprawdziwszym, najczystszym wyznaniem, jedynym zgodnym z naukami Jezusa (sam Jezus miał był pierwszym kwakrem), a wszystkie inne są zanieczyszczone fałszywymi naukami i obrzędami – ale już niemal wszystko inne, co dotyczy Towarzystwa Przyjaciół, potrafi mocno zadziwić.

Continue reading…

Powiedzieć, że “przeczytałem” Sumę teologii, to trochę nadużycie. Raczej “przebrnąłem” przez nią. Bo muszę przyznać, że nie była to lektura ani prosta, ani przyjemna. Ale przebrnąłem, bo wstyd nie znać największego dzieła średniowiecznej teologii, jeśli się w rubryczce “zainteresowania” wpisuje “religioznawstwo”. I muszę przyznać, że jest to książka co najmniej znamienna.

Continue reading…

Św. Paweł kończy swój Hymn o Miłości słowami “Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość – te trzy. Z nich zaś największa jest miłość”. O pięknie samego hymnu można by się rozpływać godzinami, ale teraz chciałbym się skupić tylko na tej właśnie jego końcówce. Właściwie to dlaczego miłość jest największa spośród tych trzech cnót teologalnych?

Continue reading…

Od dawna broniłem się przed słowem “ateista”. Mówiłem, że przecież wierzę w Boga, tylko w zupełnie innego niż teiści. Nazywałem się pan- i apateistą, lecz nigdy a-.

Continue reading…

Chrześcijanie nie wierzą w bzdury, jak twierdzi obrazek obok?

Owszem, wierzą.

Continue reading…

Usłyszałem ostatnio cytat z Christophera Hitchensa: “Wiara to z definicji zawieszenie rozumu, a przecież rozum jest tą jedyną rzeczą, która odróżnia nas od innych zwierząt.” Od razu uderzyła mnie wyjątkowość tych słów, ale chwilę mi zeszło zanim wpadłem na to, co w nich właściwie takiego uderzającego.

Continue reading…

Ta książka jest milczeniem ubranym w słowa. Jedyne co można o niej prawdziwie powiedzieć, to milczeć w niemym zachwycie. A przynajmniej nad trzecią częścią.

Continue reading…

Nie zamierzam zgłębiać tu teologicznych grzęzawisk w temacie natury zbawienia oraz warunków związanych z jego osiągnięciem, bo ani nie uznaję teologii za jakąkolwiek wartość, ani nie wierzę w zbawienie (mówię cały czas o zbawieniu wg chrześcijan). Chciałbym tylko podzielić się krótką refleksją o tym, że jeśli doktryna ta miałaby być prawdziwa, byłaby nieludzko okrutna...

Continue reading…

Blaise Pascal w swoich Myślach przedstawił rozumowanie, które jest znane chyba każdemu wykształconemu człowiekowi: warto wierzyć w Boga, bo nawet jeśli nie istnieje, to stracimy tylko życie doczesne (na modlitwy, posty itp.), za to jeśli istnieje, to zyskamy nieskończenie dłuższe życie wieczne. Brzmi logicznie, prawda? No cóż, ani trochę.

Continue reading…

W poście Czy oni naprawdę w to wierzą? rozważałem autentyczność wiary katolickich duchownych. Ostatnio jednak poszedłem w swych rozmyślaniach dalej – a przeciętni wierni? Czy oni naprawdę wierzą w to, co wyznają?

Przeważająca większość, na całe szczęście, nie. Dlaczego tak sądzę?

Continue reading…

Chyba najbardziej ironiczną sytuacją na świecie jest ta, gdy sam autor wypowiedzi nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo ironicznie brzmi.

I jakże często odnosi się to do wypowiedzi religijnych!

Continue reading…

Naszło mnie ostatnio olśnienie. Wyłonił mi się w głowie zaskakujący (choć dość oczywisty) wniosek z wiedzy, którą zdobywałem od dawna. No ale po kolei... Otóż im więcej wiem o katolicyzmie, tym wyraźniej rysuje mi się przed oczami obraz dwóch zupełnie różnych historii – tej, którą księża znają, i tej, którą głoszą...

Continue reading…

Tytuł artykułu nawiązuje do myśli Johanna von Goethego, który powiedział:

Cud jest najukochańszym dzieckiem wiary.

Trudno nie przyznać mu racji. Cuda są nieocenione przy uzasadnianiu swojej wiary. Używa się ich jako swego rodzaju dowodu (choć nie można ich uznać za dowód naukowy, ale o tym potem).

Czy wierzę w cuda?

Continue reading…

Wiara jest z definicji przyjęciem czegoś za prawdziwe mimo braku dowodów, albo nawet wręcz mimo dowodów na coś zupełnie przeciwnego.

Dowód. Słowo-klucz.

Continue reading…

Tytuł kontrowersyjny, ale ja uwielbiam kontrowersje. I twierdzę, że nie ma powodów, by mitologię judeochrześcijańską traktować jakkolwiek inaczej niż wszystkie pozostałe.

Continue reading…

nie dam tu rady bez Niego
będę się Go trzymać jak zbawiennej poręczy
choćby nawet zstąpił z nieba i oświadczył,
że nie istnieje,
to Mu nie uwierzę

jest zbyt transcendentny,
by pogadać ze mną po ludzku.
dlatego zesłał mi Ciebie.

utopia jest miejscem, którego nie ma
Ty jesteś utopią, która jest

nie, nie dlatego chciałbym go stworzyć
tak ogólnie, żeby świat miał sens

i jaki Ci sens z tego wyszedł?
że jest, ale ma Cię w dupie...
czy jak?

no daj spokój, toż nie wiem
w przebłyskach wierzę że istnieje i kocha
ale potem się boję, że to taki tylko trik mojej wyobraźni

nie mógłbym tak...
uparcie nie wiedzieć...
i zadowalać się przebłyskami

a co myślisz, że to mnie nie męczy?
doch, doch, męczy

ale co z tym robisz, żeby nie męczyło?

pozwalam sobie wierzyć że istnieje

hmm... to nie za wiele
owszem, całe himalaje wyżej niż zero
ale też całe niebo niżej niż niebo