Owszem, tekst na załączonym obrazku jest bez wątpienia wulgarny, chamski i obraźliwy. Ale czy zionie hipokryzją, jak to mnie ktoś na fejsie próbował przekonać?

>Bądź w antifie i walcz z mową nienawiści, bo wszyscy są równi
>obrażaj innych “bo akurat ich można”

Mowa nienawiści to gnojenie kogoś tylko za to, że urodził się nie w tym kraju, co trzeba, nie w tej skórze co trzeba, za to że urodził się homoseksualny albo niepełnosprawny. Natomiast czym innym jest krytykowanie czy wyśmiewanie czyichś świadomie wybranych poglądów czy zachowań. Antifa robi to chamsko i wulgarnie, za co duży minus, ale trzeba przyznać, że wiedzą w który punkt wbić szpilę (”o borze, a co to będzie jak ktoś mnie weźmie za pedaua!?”).

“Mowa nienawiści” to nie to samo co “obrażanie”. Obraza jest czymś mocno subiektywnym: niektórzy obrażą się za samo użycie słów ”mitologia chrześcijańska” albo na nieodpowiedni kolor kubka do kawy, podczas gdy innym powiesz, że “ciągną lachy odbytami”, a oni tylko się uśmiechną i potwierdzą. Natomiast mowa nienawiści wiąże się z uznaniem jakiejś grupy ludzi za gorszych (i to z powodów na które nie mają wpływu) oraz utrwalaniem stereotypów, które mogą potem zaowocować przemocą wobec takich osób.

Czy tak trudno dostrzec różnicę między pogardą dla ludzi świadomie reprezentujących szkodliwe i krzywdzące poglądy, a pogardą dla słabszych, z których można łatwo zrobić kozła ofiarnego? Oraz różnicę między uważaniem kogoś za gorszego od siebie pod jakimś względem, a dążeniem do odebrania mu równych praw obywatelskich?