równość

15 września ulicami mojego rodzinnego Szczecina przejdzie pierwszy w historii Marsz Równości. Trzymam kciuki za Lambdę, by wreszcie się to udało!

Tymczasem “środowisko patriotyczne i kombatanckie” śle do prezydenta Krzystka list, który jest tak absurdalny, że aż nie wiem, czy się z niego śmiać, czy położyć się i czekać na śmierć z zażenowania.

Continue reading…
(~5 min read)
Łysi cwele z celtykami ciągną lachy odbytami

Owszem, tekst na załączonym obrazku jest bez wątpienia wulgarny, chamski i obraźliwy. Ale czy zionie hipokryzją, jak to mnie ktoś na fejsie próbował przekonać?

>Bądź w antifie i walcz z mową nienawiści, bo wszyscy są równi
>obrażaj innych “bo akurat ich można”

Continue reading…
(~2 min read)

Czasownika “obnosić się” używa się już chyba tylko w jednym znaczeniu – to, co robią geje, ośmielając się ujawniać, że są gejami. Nikt inny się nie “obnosi”. Katolicy na procesji wcale nie “obnoszą się” ze swoją wiarą. Narodowcy na marszach wcale nie “obnoszą się” ze swoim patriotyzmem. A pan Petru maszerujący z kobietą za rękę wcale nie “obnosi się” ze swoim heteroseksualizmem, ot zwyczajnie wyraża swoją miłość.

Continue reading…
(~2 min read)

Kampania Ratujmy Kobiety zebrała i złożyła w Sejmie 215 tysięcy podpisów za ustawą liberalizującą przepisy antyaborcyjne. Już wiadomo, że ich projekt nie przejdzie, bo nawet “oświecone” i “nowoczesne” partie postanowiły umyć od niej ręce, deklarując, że aborcja to “sprawa światopoglądowa”, więc każdy ich poseł może zagłosować zgodnie ze swoim sumieniem. (Ale już kobiety, które stają w sytucji niechcianej ciąży, własnym sumieniem kierować się nie mogą, no nie?)

Continue reading…
(~2 min read)

Das Motto des Berliner Christopher Street Day 2016 ist “Danke für Nix!”. Und ich finde es affengeil!

Es hat nämlich doppelte Bedeutung: ironischer Dank den Politikern für viele Jahre der Tatenlosigkeit, wenn es um LGBT-rechte geht, aber auch Betonung, dass sogar wenn es etwas, dankbar zu sein, gab, eigentlich gäbe es so oder so gar nix – weil die LGBT-Rechte Menschenrechte sind, und Gleichbehandlung der Bürger ohne Rücksicht auf Geschlecht, Hautfarbe, Nationalität, sexuelle Orientierung oder Gender, ist etwas, das allen zusteht.

Lass uns während des Prides stolz sein, lass uns erhobenen Hauptes auf die Straßen gehen – ohne die Politiker zu bitten, sondern fordern, dass unsere Rechte, die wir verdienen, respektiert werden!

The Motto of this year’s Christopher Street Day in Berlin is “Danke für Nix!” – thanks for nothing. And I think it’s awesome!

That’s because of its double message: ironic thanks towards politicians for the years of idleness when it comes to LGBT rights, but also underlining that even if there were anything to thank them for, there actually wouldn’t – because LGBT rights are human rights, and treating your citizens equally, regardless of their sex, skin color, nationality, sexual orientation or gender identity, is something that everybody is simply entitled to.

Let’s be proud during Pride, let’s go out on the streets with our heads held high – not asking politicians for action, but demanding that our rights that we deserve finally get fully respected!

Berliński Christopher Street Day odbędzie się w tym roku pod hasłem “Danke für Nix!” – dzięki za nic. Uważam, że hasło jest przezajebiste!

Ma bowiem podwójny przekaz: ironiczne podziękowania dla polityków za lata bezczynności w kwestii praw LGBT, oraz podkreślenie, że nawet gdyby było im za co dziękować, to i tak nie ma za co – bo prawa LGBT są prawami człowieka, a równe traktowanie obywateli bez względu na płeć, kolor skóry, narodowość, orientację seksualną czy tożsamość płciową, jest czymś, co zwyczajnie się wszystkim należy.

Skoro Pride ma być dumny, to wyjdźmy na ulice z podniesioną głową i wypiętą piersią – nie tyle prosząc polityków o konkretne działania, lecz domagając się respektowania praw, na które zasługujemy!

Irlandia dokonała czegoś wielkiego. Jest pierwszym krajem na świecie, w którym równość małżeńska została wprowadzona drogą referendum. I – trzeba dodać – jest też krajem katolickim. Wprawdzie oddalającym się od Kk po fali afer pedofilskich z Najświętszym Kościołem Rzymskim w roli głównej, ale wciąż konserwatywnym. Jeszcze całkiem niedawno nawet rozwody były tam nielegalne! A teraz? Grubo ponad połowa głosujących Irlandczyków popiera równość.

Continue reading…
(~2 min read)

Eurowizja zawsze mnie wzrusza samym faktem swojego istnienia. To jest coś ogromnego! Wielkie widowisko jednoczące ludzi z kilkudziesięciu państw, święto muzyki, radości, pokoju i różnorodności. Setki tysięcy ludzi zjeżdżające się w jedno miejsce, miliony włączające telewizor, wszystko w jednym celu – by świetnie się bawić.

Continue reading…
(~4 min read)
Równość na fali

Bo już mnie wkurwiają te pedały.

Chciałem pomagać ludziom. Chciałem uczestniczyć w odbudowie ledwo zipiącego (w sumie to de facto nie działającego w ogóle) stowarzyszenia, w którym wolontariusze mieli pomagać osobom LGBT znajdującym się w potrzebie. Ktoś ma problem z samoakceptacją, akceptacją środowiska, coming outem – nasza psycholog pomaga. Ktoś jest zastraszany, szantażowany, wyzywany, wykorzystywany seksualnie – zajmuje się tym nasza prawniczka albo komórka Policji, z którą współpracujemy. Ktoś jest wyrzucony z domu przez rodziców z powodu orientacji – organizujemy mu nocleg, szukamy pracy, mieszkania. Prowadzimy telefon zaufania, organizujemy warsztaty, projektujemy i dystrybuujemy edukacyjne plakaty i ulotki... No a jeśli czas pozwoli, to raz na jakiś czas organizujemy jakiś ciekawy event.

Continue reading…
(~3 min read)

Kiedyś myślałem, że no owszem, dyskryminowanie gejów jest złe, ale czemu musimy nazywać to zjawisko akurat słowem “homofobia”? Przecież fobia to irracjonalny strach, a “homo-” znaczy po prostu “taki sam”. Fobię można mieć przed pająkami, ciasnymi pomieszczeniami, dużymi przestrzeniami, czy coś... Ale przed kimś “takim samym”? Albo przed gejami? No wolne żarty. Nazwijmy to jakoś precyzyjniej, od razu będziemy brzmieli poważniej. No nie wiem, “gejowstręt”, “mizopedalia”, “idiotyzm”... Każde z tych słów lepiej oddaje sens tego zjawiska niż jakaś tam “fobia”, prawda?

Continue reading…
(~3 min read)

Zacząłem ostatnio oglądać sobie w wolnych chwilach stare odcinki programu Martyny Wojciechowskiej “Kobieta na krańcu świata”. W tych kilku, które mam za sobą, uderzyło mnie przede wszystkim to jedno: żadna z tych kobiet, które odwiedziła Martyna, nie była szczęśliwa. I żadna nie mogła nic na to poradzić. Zawsze tylko z jednego powodu: tradycji.

Continue reading…
(~2 min read)

kobieta – jakże by inaczej
któż inny by się podjął
tak niewdzięcznej roboty

czarnej roboty
jak krew napełniająca
ranę tych, co pozostali

lecz jakże zgrabnie
rozdziela dwa światy
ciała i ducha

dar zsyła z niebios
wysyła do niebios
uwalnia z klatki
jedyna na świecie
co nas zrównuje

ja, wśród nielicznych
krzyczę radośnie:
viva la muerte!

Patriotyzm postrzegam jako coś na kształt świeckiego dogmatu. Dla wielu jest to coś niepodważalnego i nawet się nie zastanawiają nad jego sensem. Mnie także tak nauczono. Gdy w szkole poznałem termin “kosmopolityzm”, najpierw zachwyciłem się tą ideą, a potem przeraziłem, że przecież to się kłóci z patriotyzmem... A tak nie wolno. Bo nie.

Ale właściwie czemu? Czemu miałbym sobie poczytywać za zasługę, że “wylosowałem” akurat tę, a nie inną, długość i szerokość geograficzną? Czy mam się czuć lepszy albo gorszy od kogoś dlatego, że jestem z Polski, a on nie? Czemu miałbym poczytywać sobie za moralny obowiązek wierność jakiejkolwiek fladze, narodowi czy organizacji?

Continue reading…
(~4 min read)