Materiał z “Dzień dobry TVN”: Ksiądz pedofil nadal pełni posługę kapłańską. Dlaczego?

Mamy uwierzyć, że koleś desygnowany przez Konferencja Episkopatu Polski specjalnie do spraw “ochrony dzieci i młodzieży” przez trzy lata swojej “pracy” nie miał zielonego pojęcia o tej sprawie? Albo kłamie, albo jest totalnie niekompetentny.

Dlaczego taki ksiądz nie jest usunięty z Kościoła, niejako z automatu, po wyroku sądu?
Nie ma automatu, Kościół też ma swoje prawa, nie działa na zasadzie huzia na Józia.

Ta, jasne. Ale jak ja kopnąłbym papieża, to wylatuję z Kościoła z automatu. Jak kobieta dokona aborcji, to wylatuje z Kościoła z automatu. Za to jak już księżulo przez lata więzi, zastrasza i gwałci niewinne dziecko, to mu się należy benefit of the doubt?

Tak samo jak w dekalogu zabrakło miejsca na gwałt czy pedofilię, za to znalazło się sporo na wymawianie imienia jednego gościa ze złymi intencjami, tak samo w katalogu excommunicatio latae sententiae nie ma gwałcenia dzieci, za to jest wyplucie opłatka na podłogę. Czy to jest moralne?

Czy są takie regulacje, ile razy ksiądz musi zgwałcić dziecko, żeby przestać być księdzem?

Jedyna moralna odpowiedź to “raz”. Jak ktoś zaczyna pieprzyć o “podejściu indywidualnym”, znaczy że jego sekta ma w tej kwestii sporo na sumieniu.

Nas [Fundacja “Nie lękajcie się”] kardynał Nycz nazwał “niebytem”, a “z niebytem się nie rozmawia”.

W intencjach Kościoła jest oczyszczanie się [z księży pedofili] i są ku temu procedury.

Jeśli po tylu latach wypływających coraz to nowych afer, Kościół wciąż zdaje się jednak tego nie robić, to może oznaczać jedną z dwóch rzeczy: albo są na tyle głupi, że nie rozumieją, iż przyznanie się do winy, uderzenie w pierś i ukaranie winnych, byłoby dla nich PR-owo zdecydowanie lepszym wyjściem niż to, co robią; albo skala zjawiska jest tak ogromna, że gdyby serio wyrzucać księży pedofilów, toby się im cała ta sekta rozleciała.

Nie jesteśmy społeczeństwem malutkim, ani malutkim Kościołem, [...], [z powodu samych jego rozmiarów] powstają problemy [z rozwiązaniem kwestii pedofilii].

Polski Kk to raptem ~50 tys. osób duchownych. Jeśli rzeczywiście, (jak twierdzi Kościół) jest wśród nich jedynie “znikoma garstka” przestępców seksualnych, to by znaczyło że argument “ciężko ogarnąć tak dużą sprawę” jest z dupy wzięty.

Potrzeba więcej takich przypadków.

COOOO?! Potrzeba więcej pedofilii, żeby móc wreszcie zacząć walczyć z pedofilią? TO JEST CHORE!

KEP w 2011 roku przyjęła wytyczne, które [...] całą odpowiedzialność zrzuca się na sprawcę. [...] Jeśli chcemy dochodzić jakichkolwiek roszczeń, to nie od Kościoła, a tylko od sprawcy.

Powinniśmy się jeszcze cieszyć, że na sprawcę, a nie na ofiarę, no nie? :/

To jest demonizowanie jednej strony.

Tak. To jest demonizowanie przestępców. Och, jakże nam przykro...

Brawa za reportaż, Justyno!