Nie, nie jestem grzesznikiem. Dla niektórych jest to jedna z najbardziej zuchwałuch rzeczy, jaką człowiek może powiedzieć. Bo to na tym kłamstwie opiera się cała ich religia: że wszyscy jesteśmy skażeni grzechem, że bez boga jesteśmy niczym, że jak byśmy się nie starali, to i tak jesteśmy prochem marnym, który bez jego łaski nie jest w stanie być “zbawionym”.

A ja mam to w dupie.

«Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem»

No więc ja jestem bez grzechu. I nie mówię tego z pychy czy bezczelności. Mówię to, bo nie zgadzam się na zrównywanie dobrych, porządnych ludzi z najpodlejszymi mordercami, gwałcicielami czy pedofilami – a to właśnie robi z nami koncepcja “grzesznej natury całej ludzkości”. Nie, nie mamy wszyscy tej samej “grzesznej natury”. Podejmujemy decyzje według własnego sumienia – jedni lepsze, inni gorsze – i ponosimy ich konsekwencje na własnej skórze.

Wzbudzanie w nas winy niewspółmiernej do czynu, poprzez wmawianie nam od dziecka, że Jezusek cierpiał okrutne tortury właśnie dlatego, że się dotykaliśmy w nocy czy nie posprzątaliśmy swojego pokoju, jest zwyczajnie bezduszne.

Jestem bez grzechu dlatego, że nie ma takiego czegoś jak “grzech”. Bo “grzech” to taki czyn, który obraża boga – a boga nie ma, więc nie ma kogo obrażać.

Grzech nie musi być niemoralny: na przykład w seksie przedmałżeńskim, choć “grzesznym”, nie ma nic niemoralnego. W drugą stronę podobnie, niemoralny czyn wcale nie musi być grzechem: na przykład próba zabicia Izaaka przez Abrahama była zdecydowanie niemoralna, a jednak bogu się podobała.

Nad swoją moralnością możemy pracować sami. Do zmazania naszych zmyślonych “grzechów” potrzeba bozi, która je nam łaskawie wybaczy. I to właśnie dlatego mówią nam, że “wszyscy jesteśmy grzesznikami” – bo gdy zdajemy sobie sprawę, że wcale nie jesteśmy, wtedy bozia przestaje być potrzebna.

Wszyscy jesteśmy bez grzechu, ale czy rzucimy pierwszy kamień w cudzołożnicę?

Dobrzy ludzie nie rzucą. Dlatego, że zabijanie ludzi jest złe, a cudzołóstwo w ogóle nie powinno być przestępstwem – a zwłaszcza przestępstwem karanym jak najgorsza zbrodnia.

Nie mamy grzechów, za to mamy moralność. A to zupełnie różne rzeczy.