Wiem, to wszystko będzie czysta spekulacja. Ale czyż nie brzmi prawdopodobnie?

Wyobraź sobie, że masz (różnopłciowego) partnera, z którym no jesteś bo jesteś, jakoś tak siłą rozpędu... a twoi konserwatywni rodzice czy tam dziadkowie ciągle suszą wam głowę “a kiedy ślub?”, “a kiedy wnuki?”, bla bla bla... Włączasz telewizor i widzisz tam ludzi, którzy nie mogą wziąć ślubu ani mieć dzieci, a bardzo chcą. Co byś czuł?

Wyobraź sobie, że jesteś człowiekiem, który świetnie dogaduje się z kumplami i uwielbia spędzać z nimi czas – za to ze swoją dziewczyną już niekoniecznie. Nie potraficie się dogadać, uważasz że ona wiecznie zrzędzi, prowadzicie wojnę płci, kłócicie się o podział obowiązków domowych... Tymczasem jacyś tam geje mają i kumpla i partnera w jednym, no jak tak można?!

Wyobraź sobie, że ile byś nie próbował, nie możesz zaruchać, a tymczasem widzisz w telewizji księdza Oko rzucającego statystykami z dupy, że geje mają średnio pięciuset partnerów seksualnych. No i jakże się nie oburzyć na taką rozwiązłość?!

Wyobraź sobie, że od lat próbujesz namówić swoją dziewczynę na anal czy jakiekolwiek eksperymenty w łóżku, ale nic z tego. Tymczasem takie pedały to nic innego nie robią, tylko się w dupy rżną! I to w trójkątach, dziesięciokątach, w skórzanych wdziankach, harnessach i innych BDSM-ach... Czy nie wmówiłbyś sobie, jakie to ruchanie w dupę jest obrzydliwe?

Wyobraź sobie, że ciągle martwisz się o ewentualną ciążę, a takie pedały to nie muszą. Czy to sprawiedliwe?

Wyobraź sobie, że czujesz pociąg do tej samej płci, ale nie potrafisz tego przyznać nawet przed sobą, a co dopiero przed homofobicznymi, maczochistycznymi kumplami i resztą świata. Ty tchórzysz, a tymczasem te pedały odważnie wychodzą na ulice, łapią się za ręce, ubierają na tęczowo, i niczego nie wstydzą! Jak oni śmią?!

A teraz zastanów się: czy ludzie pewni swojej heteroseksualnej orientacji panikowaliby i oburzali się, gdy osoba tej samej płci powie im niewinny komplement? Czy ludzie w szczęśliwych związkach marnowaliby czas na odmawianie szczęścia innym parom? Czy ludzie mający udane życie seksualne aż tak chorobliwie interesowaliby się cudzym?

Jak bardzo sfrustrowanym trzeba być, żeby poświęcać sobotę na protestowanie pokojowego marszu głoszącego miłość, równość i tolerancję? Żeby obrzucać niewinnych, przerażonych ludzi wyzwiskami, kamieniami i racami? Żeby ryzykować areszt, lata więzienia?

Jak bardzo trzeba wątpić w swoją męskość, żeby cudzą homoseksualność widzieć jako zagrożenie?

Jak bardzo niskie poczucie wartości trzeba mieć, żeby tak rozpaczliwie próbować zaznaczyć swoją domniemaną wyższość?