Tak mnie dziś olśniło, że nienawiść do gejów można wytłumaczyć nienawiścią do kobiet.

Dziwne, nie? Bo co niby mają geje do kobiet?

Otóż mają to, że: “Seks homo jest obrzydliwy”.

Już tłumaczę czemu.

Słyszałem w życiu sporo argumentów mających uzasadniać dyskryminację wobec osób LGBTQ, ale wszystkie w starciu z czystą logiką lub zwykłą ludzką przyzwoitością zaczynały pękać, rozpadać się i odkrywać to, co leży pod nimi – szczere obrzydzenie.

Naprawdę, wolę jak ktoś mi szczerze powie, że “geje są bleee”, że “jak tak można w dupę”, albo że “gównoupychacze” (sic!), niż jak się ma ukrywać za pseudointelektualną farsą w postaci badań Regnerusa, cytatów z Biblii czy utartych sloganów, w które wcale nie wierzy, ale po prostu nigdy się nie zastanowił, czy wierzy czy nie. A spotkałem wiele takich przypadków.

Chyba najbardziej wyrafinowaną wersją argumentum ad foeditas jest “nawet nie mogą patrzeć sobie w oczy podczas seksu, jak jakieś zwierzęta”. Do kogokolwiek przemawia ten tekst, nie ma zielonego pojęcia, jak wygląda seks między mężczyznami. Żeby tak bez całowania, czułości, pieszczot? I że niby jedyną dostępną pozycją jest na pieska? Wyczuwam zaawansowane stadium braku wyobraźni...

“Ale żeby brać czyjegoś kutasa do ust? Fuuuj!” – gwarantuję, że w przytłaczającej większości przypadków facet wypowiadający takie słowa liczy na lodzika ze strony jakiejś dziewczyny. A gdy wykrzykuje “Dupa jest do srania, a nie do ruchania”, to niemal na pewno nie przeszkadza mu w liczeniu, że dziewczyna pozwoli mu kiedyś “w drugą dziurkę”.

I właśnie ten podwójny standard jest źródłem problemu. Dlaczego dokładnie ta sama czynność seksualna, jeśli wykonuje ją kobieta, jest zupłenie w porządku, a wręcz pożądana, ale już w wykonaniu mężczyzny staje się “obrzydliwością”, “zgorszeniem moralnym”, “grzechem sodomii”...?

Czyli innymi słowy: kobieta powinna wykonywać czynności, które dla mężczyzny są hańbą, tak? No na to by wychodziło.

Serio, gdybym była kobietą hetero, a mój facet próbowałby mnie namówić na anal, jednocześnie głosząc slogany “Zakaz pedałowania” i “Dupa jest do srania”, rzuciłabym go w trybie natychmiastowym. I to niezależnie od tego, co bym myślała o gejach czy o seksie analnym. Bo wystarczająco jasno by pokazał, że mnie nie szanuje, że traktuje mnie jak kogoś gorszego od siebie.

Gorszego od siebie: mężczyzny, pana i władcy, któremu nie przystoi zniżać się do poziomu kobiety i “dawać dupy” facetowi.

Nie mam pomysłu na puentę. Smutne to, po prostu.