manipulacja

Podchodzi do mnie starszy koleś w różowej sukieneczce i podaje mi do zmacania kawałek szmatki z garderoby trupa. Wierzy bowiem, że ten amulet oraz wymamrotane pod nosem zaklęcie sprawią, że dobre mzimu będzie mnie bardziej lubiło.

Ta sytuacja miała miejsce naprawdę, lecz większość świadków zapewne opisałaby to inaczej: katolicki arcybiskup usiłował mi pobłogosławić za pomocą relikwii drugiego stopnia św. Jana Pawła II.

Continue reading…

Gdy dziecko mówi “wiem, że nie ma mikołaja, to tylko tatuś się przebiera”, nie ma sensu straszyć go, że jak będzie takie rzeczy wygadywać, to dostanie mikołaja rózgę. Mikołaja nie ma, więc czemu miałoby się go bać?

Continue reading…

Natknąłem się właśnie na artykuł Katolickiej Agencji Informacyjnej pt. “Rząd Francji knebluje katolikom usta”. I jak na sceptyka przystało, ruszyłem na poszukiwanie alternatywnych źródeł informacji na temat tego rzekomego kneblowania. Nie było jakoś strasznie cieżko, ale też KAI ani trochę nie ułatwiło mi tego zadania... I, jak się okazało, zrobiło bardzo słabą dziennikarską robotę.

Continue reading…
Orędzie Beaty Szydło

Ojejku, ile tu lolcontentu! Jakie przaśne przykłady manipulacji!

Continue reading…

Pisałem już kiedyś o tym, jak to Kościół katolicki spełnia w znacznej mierze definicję sekty. Dziś ciut więcej o jednym z ważniejszych wyznaczników sekty: o bardzo utrudnionym wydostaniu się z niej. Już nawet pominę milczeniem ostracyzm społeczny czy rodzinny, który nader często towarzyszy porzucaniu wiary. Wystarczy spojrzeć na to, co bezpośrednio od instytucji Kościoła zależy – oficjalną procedurę wystąpienia z niego.

Continue reading…

Ostatnio zbyt wiele politycznego w moim życiu się dzieje...

Gdy byłem jeszcze młodszy i głupszy niż teraz, chciałem wziąć się za politykę. Poukładać wszystko w tym kraju, pomóc ludziom, pozbyć się złodziei ze stołków. Same szczytne pobudki, czyż nie? Wszystko dla dobra wspólnego. Potem trochę zmądrzałem, bo zdałem sobie sprawę, że nic z tego. Polityczne gówno jest bardziej gówniane niż się spodziewałem. Przerasta mnie. Jeszcze bardziej utwierdziłem się w tym przekonaniu w ciągu ostatnich paru miesięcy, gdy chcąc nie chcąc zostałem trochę wkręcony w politykę, a przynajmniej obserwowanie jej z bliska...

Continue reading…

W sumie to trochę się tego tekstu wstydzę. Zdążyłem przestać się zgadzać z własnymi słowami, a trochę szkoda, bo spędziłem długie godziny na ich spisywaniu, poprawianiu i przerabianiu... Ale uznałem, że warto się nimi podzielić, choćby dlatego, że ukazują historię mojego poszukiwania prawdy.

Continue reading… Pobierz PDF
This week in science vs. This week in theology

Wkurza mnie to niezmiernie, gdy ktoś zarzuca mi “brak wiedzy teologicznej”. Nie dlatego, że miałoby mnie boleć wytknięcie mi tej wady, jestem bardzo świadomy mojego braku wiedzy w bardzo wielu dziedzinach... Lecz wkurza dlatego, że zwyczajnie nie ma takiego tworu jak “wiedza teologiczna”. Nie ma.

Continue reading…

Tak właściwie, język ma z dosłownie wszystkim dużo wspólnego... Ale w tematyce okołometafizycznej widać te związki jeszcze wyraźniej, ze względu na magiczną oraz impresywną funkcję języka. Wpływ magicznej jest dość oczywisty. Język jest filarem rytuałów, tworzy atmosferę (a szczególnie w przypadku rytuałów w tajemniczych czy martwych jezykach, jak łacina), buduje sacrum. Ludzie wierzą, że wypowiedzenie określonych słów może ściągnąć na kogoś błogosławieństwo lub przekleństwo, odpuścić grzechy, przeprowadzić zmarłego do zaświatów, wyprosić u Boga jakieś łaski, etc. etc.

Continue reading…

O tym zbiorze literek wyrytym kiedyś ponoć na kamiennych tablicach można mówić naprawdę wiele. I mówi się wiele. Mówi się o nich jako o podstawie naszej moralności, fundamencie życia, a nawet – podstawie całej cywilizacji. Bzdura!

Continue reading…

W imię tego, który jest “Prawdą” powiedziano już tysiące kłamstw. Jedno z nich irytuje mnie szczególnie mocno, gdyż pod przykrywką ładnej pieśni skłania się ludzi do mówienia (lub raczej: wciska im się w usta) słowa, które tak jawnie przeczą stanowi faktycznemu, że aż dziw bierze (i przerażenie), że można tak bardzo dać się zmanipulować oraz że tak wielka część społeczeństwa nie przywiązuje najmniejszej wagi do myślenia o tym, co mówi.

Continue reading…

Wpadł mi ostatnio w ręce egzemplarz katolickiego tygodnika Niedziela (11/2013). Wprawdzie spodziewałem się po nim takiej, a nie innej zawartości, ale po lekturze czasopisma i tak nie mogłem powstrzymać śmiechu z wypisywanych tam bzdur (szczególnie ze straszenia jakimś “lobby homoseksualnym”, które zniszczy cywilizację (!)) a także zgorszenia z powodu przekłamań, jakie wkradały się na każdą stronę.

Chciałbym się skupić (z braku czasu, chęci i miejsca) na jednym tylko artykule – temacie z okładki pt. “Prymat Papieża”. Wprawdzie ciężko mu zarzucić kłamstwo, ale w żaden sposób nie potrafię zarzucić mu prawdziwości...

Continue reading…