Wpadł mi ostatnio w ręce egzemplarz katolickiego tygodnika Niedziela (11/2013). Wprawdzie spodziewałem się po nim takiej, a nie innej zawartości, ale po lekturze czasopisma i tak nie mogłem powstrzymać śmiechu z wypisywanych tam bzdur (szczególnie ze straszenia jakimś “lobby homoseksualnym”, które zniszczy cywilizację (!)) a także zgorszenia z powodu przekłamań, jakie wkradały się na każdą stronę.

Chciałbym się skupić (z braku czasu, chęci i miejsca) na jednym tylko artykule – temacie z okładki pt. “ Prymat Papieża”. Wprawdzie ciężko mu zarzucić kłamstwo, ale w żaden sposób nie potrafię zarzucić mu prawdziwości...

Artykuł mówi samą prawdę o tym, co to jest prymat, co znaczy to słowo. I o tym, że Piotr w paru miejscach Pisma jest wymieniony jako pierwszy wśród Apostołów. No i super. Tyle że dziwnym trafem zapomina wspomnieć o paru szczegółach bardzo istotnych przy omawianiu legitymizacji władzy papieskiej.

Przede wszystkim – sukcesja apostolska jest mitem, a przynajmniej jeśli chodzi o biskupów Rzymu. Nie ulega wątpliwości, że historia papiestwa jest burzliwa i trudno znaleźć w niej “czystą”, “świętą” sukcesję. Niejednokrotnie na tronie papieskim zasiadały jednocześnie dwie lub trzy osoby, które wzajemnie się ekskomunikowały. Wielu papieży swój urząd najzwyczajniej w świecie kupiło lub sprzedało! Jak na przykład Benedykt IX, który w 1045 sprzedał swój urząd Grzegorzowi VI. Jakże można tu mówić o sukcesji apostolskiej?

Zresztą nawet jeśli się uprzeć, że można, to w Biblii nie znajdujemy żadnego powodu, by się takiej sukcesji doszukiwać. Owszem, Jezus daje Apostołom władzę odpuszczania grzechów, a Piotrowi władzę kluczy (“Cokolwiek zwiążesz na ziemi będzie związane w Niebie...”), ale w żaden sposób nie daje do zrozumienia, że mogą oni tę władzę przekazywać dalej.

Po drugie – wypadałoby wspomnieć, że pierwsi chrześcijanie stawiali wszystkich biskupów na równi, a dopiero Leon I w 449 r. wprowadził prymat biskupa Rzymu.

Wątpliwe jest również samo połączenie św. Piotra z biskupstwem Rzymu. W 2009 Otto Zwierlein przeprowadził badania krytyczne i wysnuł z nich wniosek, że “nie ma ani jednego skrawka wiarygodnego dowodu piśmienniczego ani archeologicznego, że Piotr kiedykolwiek choćby przebywał w Rzymie” ( Wikipedia - Saint Peter - Connection to Rome). Nawet u św. Ireneusza znajdujemy zapis: “Błogosławieni apostołowie, po założeniu i urządzeniu Kościoła [rzymskiego], przekazali jego rządy i episkopat Linusowi.” Jasno wynika z niego, że to Linus był pierwszym biskupem Wiecznego Miasta.

Poza tym, jeśli wywodzi się z Pisma pierwszeństwo Piotra wśród Apostołów, należało by to zrobić rzetelnie i nie zignorować wielu fragmentów, które temu przeczą. Drugi rozdział listu do Galatów mówi wyraźnie o “filarach” Apostolstwa, którymi są “Jakub, Kefas [czyli Piotr] i Jan” (w. 9). Tak, Jakub został wymieniony przed Piotrem! Jeszcze ciekawiej robi się w kolejnych wersetach, gdzie Paweł wyraźnie sprzeciwia się Piotrowi, strofuje go, a przyznaje rację właśnie Jakubowi. Czy tak zachowuje się byle biskup wobec papieża, i to w obecności wiernych?

Podobnych cytatów jest niemało, a różnych interpretacji Pisma jeszcze więcej. Nie będę jednak się nad nimi rozwodził, tylko oddam głos przedstawicielom niewatykańskiego punktu widzenia: Co mówi Biblia na temat papieża?

Wracając zatem do artykułu z Niedzieli... Niby nie ma w nim nic nieprawdziwego (o ile oczywiście myśleć wyłącznie w kategoriach katolickiej ortodoksji i dogmatów). No, może poza jednym fragmentem, w którym autor stwierdza, że urząd papieża nie jest polityczny. Nie? Nawet gdyby Kościół katolicki jakimś cudem nie mieszał się w politykę, to i tak ciężko uznać głowę jakiegokolwiek państwa za apolityczną! Toż to jawny nonsens!

No ale wracając... Niby artykuł kłamstw nie zawiera (oczywiście wyłącznie w obrębie dogmatów katolickich), ale jednak brak kłamstwa wcale nie oznacza prawdy. Prawda jest zupełnie inna niż przedstawiono w artykule. Wprawdzie nie mi oceniać, czy legitymacja władzy papieskiej jest słuszna czy nie, ale nie da się zaprzeczyć, w świetle powyższych zagadnień, że jest ona sprawą kontrowersyjną. A nie jasną i oczywistą, jak to przedstawia Niedziela. Szczególnie, że autor omawianego artykułu jest księdzem, a zatem doskonale powinien sobie zdawać sprawę ze wszystkich niejasności.

Przerażające jest zdanie z początku ostatniego paragrafu: “Z powyższymi prawdami katolik nie może dyskutować”. Zakaz myślenia. Czy naprawdę tego chce dla nas Bóg? Myślozbrodni? Zakazu używania naszego rozumu, szukania źródeł i wyciągania wniosków? Nie sądzę, oj nie sądzę...

Drodzy redaktorzy Niedzieli! Proszę, nie zapominajcie, że “Prawda was wyzwoli”! (J 8, 32)