bóg

Show previous entries…


W XI wieku Anzelm z Canterbury zaproponował następujący dowód na istnienie Boga:

Continue reading…
(~2 min read)

Powiedzieć, że “przeczytałem” Sumę teologii, to trochę nadużycie. Raczej “przebrnąłem” przez nią. Bo muszę przyznać, że nie była to lektura ani prosta, ani przyjemna. Ale przebrnąłem, bo wstyd nie znać największego dzieła średniowiecznej teologii, jeśli się w rubryczce “zainteresowania” wpisuje “religioznawstwo”. I muszę przyznać, że jest to książka co najmniej znamienna.

Continue reading…
(~7 min read)

W pewnym sensie nauka przewyższyła religię w kwestii dawania ludziom powodów do zachwytu. Jak to jest, że niemal żadna większa religia nie spojrzała na naukę i nie wywnioskowała: “Jest lepiej niż myśleliśmy! Wszechświat jest sporo większy, niż mówili nasi prorocy, bardziej potężny, bardziej subtelny, bardziej elegancki. Bóg musi być nawet większy niż myśleliśmy!”? Ale zamiast tego mówią: “Nie, nie nie! Nasz bóg jest malutkim bogiem, i chcemy, by takim pozostał.”

Wybaczcie brak komentarza, ale o poecie najlepiej mówi jego poezja.

Panie i Panowie, Stanisław Barańczak:

Continue reading…
(~3 min read)

Hipoteza Sapira-Whorfa mówi, że język nie tylko opisuje rzeczywistość, ale też na nią w mniejszym lub większym stopniu wpływa. Słowa, których używamy, związane z nimi wspomnienia i skojarzenia, to wszystko zmienia nasz sposób myślenia, a co za tym idzie – zachowania.

Rozmaicie pojęta Siła Wyższa jest przykładem tego, jak różne myśli mogą być związane z różnymi słowami, mimo że podobno opisują one jedną i tę samą ideę. Już samo słowo “Bóg” jest fascynujące lingwistycznie. Już sama wielkość jego pierwszej litery niesie ze sobą duże znaczenie i zmienia przesłanie tekstu. Używane w każdym zakątku świata (oczywiście w różnych językach) znaczy niby to samo, a jednak każdy, kto je wymawia, ma na myśli kogo innego.

Continue reading…
(~5 min read)

Ta książka jest milczeniem ubranym w słowa. Jedyne co można o niej prawdziwie powiedzieć, to milczeć w niemym zachwycie. A przynajmniej nad trzecią częścią.

Continue reading…
(~7 min read)

Blaise Pascal w swoich Myślach przedstawił rozumowanie, które jest znane chyba każdemu wykształconemu człowiekowi: warto wierzyć w Boga, bo nawet jeśli nie istnieje, to stracimy tylko życie doczesne (na modlitwy, posty itp.), za to jeśli istnieje, to zyskamy nieskończenie dłuższe życie wieczne. Brzmi logicznie, prawda? No cóż, ani trochę.

Continue reading…
(~4 min read)

Wiele religii przypisuje swoim bogom cechę omniscjencji, wszechwiedzy. Bóg wie wszystko co się kiedykolwiek zdarzyło, zdarzy lub mogło by się zdarzyć, wie o wszystkich realnych i potencjalnych faktach i relacjach między nimi. Bóg jest wszędzie w każdym momencie, widzi wszystkie twoje czyny, zna zakamarki twojego serca...

Continue reading…
(~3 min read)

Zdałem sobie ostatnio sprawę, że koncepcje Boga zakończone na -teizm można bardzo ładnie zobrazować na diagramach Venna. Co niniejszym chcę uczynić, dodając do tego jeszcze krótkie opisy. Z góry zastrzegam, że jest to tylko mój prywatny podział, troszeczkę różny od klasycznej klasyfikacji religioznawców. Zaznaczam też, że jest tu dla mnie mniej istotny podział na poli- i monoteizm – w wielu bowiem miejscach artykułu można zamienić “bóg” na “bogowie” bez uszczerbku dla treści. A zatem do dzieła!

Continue reading…
(~5 min read)

Chciałbym zacząć od wyjaśnienia, czemu, tak pozornie bez szacunku, słowo “bóg” piszę w tym artykule małą literą. Otóż będę się tu zastanawiał nad różnorakimi ideami związanymi z naszym ludzkim opisywaniem, przybliżaniem i uczłowieczaniem sobie Absolutu, a nie o Nim samym. Poza tym przepraszam za spore uproszczenia historii i skupienie się tylko na kilku tradycjach, ale w końcu to tylko felieton, a nie artykuł naukowy.

Ad rem. Zaskoczyła mnie ostatnio myśl, że historia mojej własnej duchowości jest łudząco podobna do historii całej ludzkości w tym temacie (choć oczywiście w innej skali). Jedną i drugą można streścić w identycznych trendach: redukcji i dehumanizacji idei boga.

Continue reading…
(~4 min read)

Wiara jest z definicji przyjęciem czegoś za prawdziwe mimo braku dowodów, albo nawet wręcz mimo dowodów na coś zupełnie przeciwnego.

Dowód. Słowo-klucz.

Continue reading…
(~4 min read)

Tytuł kontrowersyjny, ale ja uwielbiam kontrowersje. I twierdzę, że nie ma powodów, by mitologię judeochrześcijańską traktować jakkolwiek inaczej niż wszystkie pozostałe.

Continue reading…
(~4 min read)

ja mistrz...
wiem, że

lim(PBóg/Pczłowiek) → ∞

oto me mistrzostwo.

Ty Mistrz...
Opętany Wybraniec. Większy od Boga...
Wielkim Okiem przewracasz się w grobie.

Nieśmiertelny. Została postrzępiona książka,
Na dnie. Po wiekach Kurz sprostał Tobie.

Ty Miłość...
Bez Mądrości. Kochasz Władzę, Potęgę.
Kochasz Myśl, nie myśląc.

Proroku w Euforii... Sławisz Pychę.
Ganisz Język, gadając.

Sursum corda!
Ponad rozum...

nie dam tu rady bez Niego
będę się Go trzymać jak zbawiennej poręczy
choćby nawet zstąpił z nieba i oświadczył,
że nie istnieje,
to Mu nie uwierzę

jest zbyt transcendentny,
by pogadać ze mną po ludzku.
dlatego zesłał mi Ciebie.

utopia jest miejscem, którego nie ma
Ty jesteś utopią, która jest

nie, nie dlatego chciałbym go stworzyć
tak ogólnie, żeby świat miał sens

i jaki Ci sens z tego wyszedł?
że jest, ale ma Cię w dupie...
czy jak?

no daj spokój, toż nie wiem
w przebłyskach wierzę że istnieje i kocha
ale potem się boję, że to taki tylko trik mojej wyobraźni

nie mógłbym tak...
uparcie nie wiedzieć...
i zadowalać się przebłyskami

a co myślisz, że to mnie nie męczy?
doch, doch, męczy

ale co z tym robisz, żeby nie męczyło?

pozwalam sobie wierzyć że istnieje

hmm... to nie za wiele
owszem, całe himalaje wyżej niż zero
ale też całe niebo niżej niż niebo

Człowieku!

tyle różnych rzeczy
może się nam przydarzyć
a ty pysznie
śmiesz twierdzić
że to dla ciebie
są zarezerwowane
te najgorsze

Człowieku!

tyle dobra na świecie
brakuje
a ty tylko stoisz
bezczynnie otoczony
pustym kościołem
przez małe ‘k’

Człowieku!

tyle mózgu
dał ci Bóg
a ty pozwalasz
innym myśleć
w twoim imieniu

Człowieku!

tyle wolności
dostałeś od Boga
a ty pozwalasz jakimś
anakolutom
sobie zabraniać

Człowieku!

tyle w tobie zagadki,
tak że sam siebie nie znasz,
sam sobieś nieogarnion,
sam nie wiesz, co z tobą,
a ty chcesz się dać poznać
bylekomukolwiek

Czemu wszechświat trudzi się istnieniem?

Czyżbyś jednak miał grać z nami w kości?
A może się zagapiłeś i tak przez przypadek
stworzyłeś nas zbyt bystrymi,
więc wciąż nam wszystko komplikujesz,
byśmy nie doszli do końca rozważań?

Czy to przez to się uwzględniłeś?
Zakląłeś się w kwanty?
Co jeszcze nam wymyślisz?

I na co to-to jest takie duże,
skorośmy tacy mali?
Czy to-to to Ty?

Czy jest życie przed śmiercią?
Czemu wszechświat trudzi się istnieniem?

Oto moje 42 pytania na następną wieczność.

Modlitwom za Bobbiego

Eli! – krzyk szeptem
. . .
Przenapięte muskanie blatu
Przebrutalne głaskanie firanki
Nienawistne spojrzenie przezokienne
na ten Twój świat

Eli! – zwiedzanie podblacia
. . .
I drganie podudzia
Ocieranie się łez o śmierć
I wysrywanie glutów
w chusteczkę

Lama? – pytanie przeodwieczne
. . .
Jego przepoczwarzenie
w moją otchłań pragmatyczności
Przeraża – nadprzerażonego
Wyraża – ostrzej niż byle ‘kurwa’

Sabachtani? – czyżby?
. . .
Czyżbyś tak wredny?
Karmiłbyś strachem?
(Skoro: nie samym chlebem?)
Przypoczwarzył mi małą ryskę
na szkle pozorów doskonałości