poezja

Nie wiem, czy lubić Mirona... To nie takie łatwe zdecydować.

Otóż są dwie szkoły białoszewskie, przynajmniej wg moich obserwacji. Obie równie przekonujące.

Continue reading…

schönstes gedicht der welt
braucht kaum zwei wörter

beide ganz unwesentlich

the poem most beautiful
needs merely two words

both totally irrelevant

najpiękniejszy wiersz świata
składa się raptem z dwóch słów

i to zupełnie nieistotnych

Ile treści można zmieścić w stu słowach? Sam zobacz! Na tej stronie zbieramy stosłowia – opowiadania na dowolny temat zawarte w jednym akapicie, nie dłuższe niż sto słów, ale posiadające fabułę, bohaterów i puentę. Sam też możesz je stworzyć i dodać do naszego zbioru!

stoslowia.avris.it twitter.com/Stoslowia

Step jest wielki jak ocean.
Adaś słucha Litwy.
Nic nie słyszy.
(Może dlatego że to daleko?)

Jest morze, statek, burza.
Statek tonie.
Ludzie mdleją, żegnają, modlą.
Adaś nie mdleje, nie żegna, nie modli.

– Ale tu jest zajebiście!
– E tam, zwykła góra...

Jest miasto.
Jest zniszczone.

Choćby tu było najzajebiściej,
to i tak Litwa jest zajebiściejsza.
Bo tam jest Ona. I bo to Ojczyzna.

– Nie patrz w dół!
– Och jejku, spojrzałem...

Jest skała, są fale.
Horacy miał rację.

Dali mu do pokochania Szymborską,
(odkochując niemyślnie!)
kazali móc
dać radę

A ten siedzi w sąsiedztwie tego, co powinien
w centrum jednak mając, co bluźniercze
nagminnie bawi się w poetę
bezczelnie bazgrze epopeję
o radzie nadzorczej życia

Usilnie zerka, czy aby elektroniczni przyjaciele
zachcieli obdarzyć
desperata atencyją
i tęskni
do próśb o radę

Leży
Nie dawszy rady, umiera

Tak właściwie, język ma z dosłownie wszystkim dużo wspólnego... Ale w tematyce okołometafizycznej widać te związki jeszcze wyraźniej, ze względu na magiczną oraz impresywną funkcję języka. Wpływ magicznej jest dość oczywisty. Język jest filarem rytuałów, tworzy atmosferę (a szczególnie w przypadku rytuałów w tajemniczych czy martwych jezykach, jak łacina), buduje sacrum. Ludzie wierzą, że wypowiedzenie określonych słów może ściągnąć na kogoś błogosławieństwo lub przekleństwo, odpuścić grzechy, przeprowadzić zmarłego do zaświatów, wyprosić u Boga jakieś łaski, etc. etc.

Continue reading…
(~4 min read)

Miewacie czasem tak, że uświadamiacie sobie: “kurde, przecież ja już to przed chwilą pomyślałem, po co jeszcze to sobie w głowie artykułuję”? Ja tak miewam często. Czuję, że w mojej głowie są dwa głosy (choć jeden z nich ciężko nazwać “głosem”).

Pierwszy operuje czystą myślą, samą ideą, która nie jest ani obrazem, ani słowem... Po prostu jest. Pojawia się w głowie, przychodzi jakby z zewnątrz, z jakiegoś innego “ja” (a może właśnie bardziej wewnętrznego?). Drugi głos natomiast upiera się, żeby te wszystkie myśli koniecznie ubrać w słowa.

Continue reading…
(~2 min read)

Wybaczcie brak komentarza, ale o poecie najlepiej mówi jego poezja.

Panie i Panowie, Stanisław Barańczak:

Continue reading…
(~3 min read)

taka zabawa słowami, aby znaczyły więcej niż znaczą

Kosz upleciony z dubów smalonych,
A w koszu duchów trzy sztuki,
I kilka jagód jak smoła czarnych,
W sreberku schowane lulki.

Nad koszem martwe mary młodości,
Na młodych ich głowach wianki,
Zabici oni strzałą miłości,
Z miłością stanęli w szranki.

Martwi dla świata, żywi dla siebie,
Oto są dziwy na ziemi,
Ich miłość będzie trwała for ever,
Niczego świat już nie zmieni.

I choćby hrabią był ukochany,
Mieszczanką zaś dziewczyna,
Choćby on innej był poślubiony,
przyjdą, gdy przyjdzie godzina.

Tu pod ten jawor, dziś o północy,
Wciąż targani namiętnością,
By pod osłoną hebanowej nocy,
Zachłysnąć się błogością.

W ciemnym pokoju, gdzie ściany z miedzi,
Ja, moim szkiełkiem i okiem,
Młodzieńca, który nad kartką siedzi,
Widzę, i wierzyć nie mogę.

Widzę, jak dymem się zaciągając,
Otwiera oczy swej duszy,
Do dzieła wraca, oczy przecierając,
Poeta od siedmiu katuszy.