Jak już chyba wszyscy w polskich internetach wiedzą, redaktor Frondy, wstydzący się podpisać nazwiskiem pod swoim tekstem, trzęsie portami przed “szatanem” kryjącym się w autobusie linii 666 na Hel i żąda od “świeckiego” państwa interwencji ze względu na swoją mitologię.

Mam do niego parę (retorycznych) pytań, bo chyba nie przemyślał za dobrze swoich żądań...

  1. Co właściwie da zmiana numeru linii 666, skoro autobus wciąż będzie jeździł na Hel(l)? Czyż nie powinniśmy zmienić nazwy całego półwyspu?
  2. Czy problemem jest wyłącznie połączenie numeru linii z przystankiem docelowym? Jeśli linię 666 Karwia-Hel nazwiemy na przykład 676, za to obecna linia 676 Wejherowo-Tępcz otrzyma świeżo zwolniony numer 666, czy szatan zmieni miejsce rezydencji?
  3. Jak to niby działa, że szatan, który jest “głównym sprawcą grzechu”, źródłem całego ogromu zła w całym wszechświecie, potrzebuje jakichś głupich numerków i nazw przystanków, żeby móc czynić swe niegodziwości?
  4. Jeśli działa to na poziomie indywidualnym, tak że pasażer autobusu na Hel “otwiera się na działanie szatana” – jakim cudem zwykłe pojechanie na plażę, autobusem, którego numeru linii się nie wybierało, na półwysep, którego nazwy się nie wybierało, miałoby być świadomym zaproszeniem demonów do swojego życia?