dyskusja

Crying baby

Znowu dałem się wciągnąć w internetową gównoburzę na temat religii – trochę dla beki, a trochę dla czynienia świata lepszym, wolnym od zabobonów miejscem.

continue reading…
(~3 min read)

Gdy dziecko mówi “wiem, że nie ma mikołaja, to tylko tatuś się przebiera”, nie ma sensu straszyć go, że jak będzie takie rzeczy wygadywać, to dostanie mikołaja rózgę. Mikołaja nie ma, więc czemu miałoby się go bać?

continue reading…

Smutno jest mi niewymownie, gdy widzę, jak okropnie jeździ lewa strona sceny politycznej po prawej. I odwrotnie. Toż to taka bezsensowna agresja (choćby tylko słowna). Toż to tak brutalnie dzieli świat na pół, każe nam się po którejś stronie opowiedzieć, z którąś się utożsamić, aż w końcu powoli się z nią zlejesz i zatracisz swoją indywidualność. A przecież świat wcale nie jest taki czarno-biały, jak się niektórym może wydawać (trochę już zresztą o fałszywych dychotomiach tu pisałem).

continue reading…
(~3 min read)

Wiem że to zdanie może na pierwszy rzut oka zabrzmieć trochę bezsensownie, no ale co mi tam: sądzę, że w wielu przypadkach czyjeś różnice poglądów wcale nie są na poziomie samych poglądów, ale wyżej, na poziomie pytania: czy jedność czy różnorodność. Co mam na myśli? Pierwszy lepszy przykład z życia: bitwy o krzyże w budynku Sejmu i w publicznych szkołach. Ich zwolennicy i przeciwnicy wcale nie muszą różnić się podejściem do symbolu krzyża czy też chrześcijaństwa per se. Wielu spośród przeciwników umieszczania symboli religijnych w urzędach publicznych to głęboko wierzący ludzie, ale po prostu uważają, że państwo należy oddzielić od kościołów, a wszystkim religiom dać jednakowe prawa, bez przywilejów czy specjalnego eksponowania którejkolwiek.

Jedni myślą “jedność”, drudzy “różnorodność”.

continue reading…
(~6 min read)

Przeżyłem wczoraj rozkosze intelektualne. Szczeciński oddział Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów zorganizował debatę “Gender kontra antygender”. I wyszła im ona nadspodziewanie dobrze.

continue reading…
(~5 min read)