młodość

Stosłowia - opowiadania na sto słów

Jako nastolatek byłem wieczną rozkminą. W sumie nic dziwnego – niemal wszystko co pierwsze i ważniejsze w moim życiu działo się właśnie wtedy. Nie było więc dnia bez dogłębnego zanurzenia się w samym sobie, nie było wieczoru bez odkrywczej rozmowy z wanną. Przeglądałem siebie od początku do głębii – i głęboko pojebane myśli mi z tego wychodziły. To było straszne. Na szczęście rozkmina wklepana w klawiaturę jest oswojona, nie wiem jak inaczej bym ten mętlik przetrwał. Myślenie męczy myśliciela i komplikuje mu rzeczywistość. Więc w sumie nic dziwnego, że ludzie tak niechętnie to robią...

Źródło: Stosłowia

Być może pisanie czegoś na kształt recenzji mija się z celem w przypadku Małego Księcia... Przecież i tak każdy już go zna, więc co to zmieni? Przecież i tak nic odkrywczego nie napiszę. No może i nie. Ale i tak chciałbym się podzielić swoją miłością do tego dzieła...

Continue reading…

Brakuje mi polskiego zwrotu na ten stan. Niby słownik tłumaczy go jako “durzyć się, podkochiwać się w kimś”, ale to jakoś nie oddaje sedna. Tych nieustannych podchodów, młodzieńczego strachu, obsesji, uganiania się za kimś, fantazji, marzeń, nieśmiałości, milionów głupich myśli...

Continue reading…

Richard Dawkins w Bogu urojonym stawia śmiałą tezę, że “jakkolwiek potwornym czynem jest takie [fizyczne] molestowanie, to w sumie w dłuższej perspektywie czyni ono dziecku mniejszą psychologiczną szkodę niż samo wychowanie w wierze katolickiej” (str. 424). Popiera ją przykładem listu od kobiety, która jako dziecko doznała dwóch traumatycznych przeżyć: molestował ją ksiądz i zmarł jej przyjaciel, który był protestantem. Ta kobieta stwierdziła, że o ile z pierwszym dość szybko dała sobie radę, o tyle gorzej było z przerażającą wizją, że ów przyjaciel smaży się teraz w piekle, tylko dlatego, że rodzice wychowali go w nie tej wierze, co trzeba...

Continue reading…
(~5 min read)