Historia o Arce Noego jest fascynująca. Potrafi być błędna chyba na wszystkich poziomach, gdzie to tylko możliwe. Czy patrzymy na nią dosłownie czy metaforycznie, czy z punktu widzenia boskiego planu czy czystej logistyki – zupełnie nic nie trzyma się kupy. A mimo to tak wielu w nią wierzy. Dzięki czemu jest jeszcze bardziej fascynująca!

Postanowiłem zebrać w jedno miejsce wszystkie te niuanse, które pokazują, jak głupią opowieścią jest ten fragment Księgi Rodzaju.

Chyba głównie po to, by przekonać się, jak długa to będzie lista. Enjoy!

Wybicie ludzkości jest złe

Tak po prostu. Nie zabijaj. Ok, mogę zrozumieć, że Boga nie obowiązują jego własne reguły: sam stworzył, więc może też i unicestwić. Jestem też w stanie zrozumieć ideę kary śmierci (choć jest nieskuteczna i niehumanitarna, ale to temat na inną dyskusję). Ale w życiu nie uwierzę, że wszyscy, cała ludzkość byli aż tak zdeprawowani, że zasługiwali na okropnie bolesną śmierć, jaką jest tonięcie w lodowatej wodzie. Jakimiż to okropnymi występkami zasłużyli sobie na tak okrutną egzekucję?

Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały.

I tyle. Brali sobie żony. Masakra, nie? Wg komentarza do BT, może chodzić o mieszane małżeństwa Setytów z Kainitami, albo o ludzkość w ogóle. Czyli albo zbrodnią jest nieutrzymywanie czystości krwi, albo samo w sobie czerpanie przyjemności z seksu, czyli czegoś, co Bóg uczynił cholernie przyjemnym.

Jaka więc niby z tego nauka moralna? Że jak będę się opiekował szczeniaczkami i nie spodoba mi się byle drobniejsze przewinienie części z nich, to mam zastosować odpowiedzialność zbiorową i utopić je wszystkie?

Wybicie zwierząt jest złe

Ano właśnie, zwierzątka. One też brały sobie za żony wszystkie samice, jakie im się tylko podobały? Czy w jakim innym sensie były tak bardzo moralnie zepsute, że zasługiwały na śmierć?

Trzeba być doprawdy sadystą, żeby wziąć te wszystkie gatunki, które nie mają (wg doktryny Kk) wolnej woli, by móc grzeszyć, ale są zdolne do odczuwania cierpienia, i wszystkie je ukarać cierpieniem za grzechy, których nie popełniły.

Choć nie wszystkie zostały wybite

Mimo że Bóg, wszechmocny i wszechwiedzący, zadeklarował dosadnie:

Wszystko, co istnieje na ziemi, wyginie

To przecież cała masa gatunków mogła tego całego Potopu nawet nie zauważyć! Co z rybami? Co ze stworzeniami żyjącymi na dnie oceanów? Przecież musiały się czuć tam jak... jak ryby w wodzie!

Potop był zupełnie nieskuteczny

Cel tego całego potopowego przedsięwzięcia był bardzo prosty: oczyścić Ziemię z ludzkiego zepsucia. Należało wybić grzeszników, zostawić bogobojnych, i dzięki temu sprawić, że na Ziemi nie będzie już grzechu i niemoralności. Chyba nie trzeba nikomu udowadniać, że ludzkość jest daleko od takiego stanu.

Czyżby Wszechwiedzący nie wiedział, że jego plan nie zadziała?

Żal mi, że ich stworzyłem

Tak Bóg mówi o cały swoim stworzeniu. To ciekawe, że stwarzając je, i będąc przy tym wszechwiedzący, nie miał zielonego pojęcia, jak się jego przedsięwzięcie skończy. Jak można być wszechwiedzącym i nieomylnym, a jednocześnie żałować swoich decyzji?

Bóg jest zły sam na siebie

Wobec wszechzajebistości Boga, ludzkość jest niczym, nawet nie pyłkiem. Wszechmogący stworzył nas właśnie takimi, jakimi jesteśmy. A potem ukarał za to, że ośmililiśmy się tacy być.

Wystarczyło pstryknąć palcami

Czy naprawdę trzeba było sadystycznie skazywać niemal całe stworzenie na męki potopu, a grupę ludzi angażować do heroicznej pracy przy budowie ogromnej łodzi i zebrania na nią wszystkich gatunków zwierząt na planecie? Przypominam, że dla Boga stworzenie całego wszechświata było zadaniem wymagającym tylko wypowiedzenia paru słów. Czy później wyczerpała mu się mana? Najpierw stworzył świat zupełnie z niczego, ale potem do stworzenia mężczyzny potrzebował już gliny, kobiety nie dał rady zrobić bez wyciągania żebra, a na koniec się zmęczył i musiał odpocząć. Natomiast w czasach Noego to już zupełnie nie dało rady po prostu pstryknąć palcami, żeby niegodziwcy (i tylko oni) po prostu zniknęli. Nie, trzeba się wyręczyć pięciusetletnim człowiekiem i jego rodziną.

Ile było par zwierząt?

Szósty rozdział Genesis mówi o “samcu i samicy z każdego rodzaju”, podczas gdy siódmy o “siedmiu parach zwierząt czystych i jednej nieczystych”. Hej, Noe, wykonałeś niewykonalną pracę i zebrałeś po jednej parze każdego z pięciuset milionów gatunków zwierząt na Ziemi? No super, to teraz wracaj do roboty, bo jednak niektórych to chcę siedem par.

Co ze zwierzętami bezpłciowymi?

Nie we wszystkich gatunkach zwierząt występują samce i samice. Co powinien z nimi zrobić Noe? Czy Bóg nie wiedział, jak się rozmnaża jego stworzenie, czy po prostu zapomniał o nich wspomnieć w swoich instrukcjach dla Noego?

Choroby genetyczne

Każdy wie, że kazirodztwo powoduje zbyt małą różnorodność genetyczną, ergo ogromne prawdopodobieństwo chorób. Nawet Bóg wiedział, że należy tego zakazać. Co jednak nie przeszkodziło mu (po raz drugi!) kazirodczo zaludnić całą ziemię...

Co z roślinami?

No ok, zwierzęta mogły odrodzić swoją populację z jednej czy tam siedmiu par. Ale rośliny nie zostały zabrane na Arkę. Jak zniosły cały rok pod wodą? Na pewno sporej części to zaszkodziło.

Pół miliarda gatunków

To sporo. Bardzo sporo. Ludzi, którzy wszystkie te zwięrzęta zebrali na arkę było... ośmioro. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić sposobu organizacji pracy, dzięki której takie przedsięwzięcie byłoby jakkolwiek możliwe.

A w sumie to jeszcze więcej

Według tego badania, gatunków jest jeszcze więcej. I nie znamy nawet ułamka promila z nich!

Na szczęście koleś z epoki brązu znał je wszystkie. Osobiście.

Wszystkie w zasięgu wzroku

Piesze okrążenie świata zajmuje, z tego co znalazłem w internetach, około czterech lat. Rodzina Noego nie miała dostępnych żadnych przesadnie szybszych od tego środków transportu. No i trzeba pamiętać, że to tylko okrążenie w jednej płaszczyźnie, Ziemia jest o wiele większa niż to.

Można odnieść wrażenie, że osoba pisząca bajeczkę o Noem najzwyczajniej nie miała zielonego pojęcia, jak ogromna jest nasza planeta. Ani że istnieją jakieś rodzaje zwierząt poza jego najbliższą okolicą.

Jak złapali tygrysy?

To oczywiste, że wszystkie dzikie zwierzęta nagle przestały być dzikie i potulnie dały się zaprowadzić przez tysiące kilometrów i upchnąć do drewnianej łodzi.

Jak zebrali bakterie?

Wprawdzie Biblia mówi tylko o zwierzętach, ale właściwie dlaczego Noe miałby nie zabrać na Arkę bakterii? Hmm, no, może dlatego, że nie miał zielonego pojęcia o ich istnieniu. Ale przecież konwersował sobie na porządku dziennym z wszechwiedzącym bytem, więc skąd niby miałby wiedzieć?

Załadunek tylko jeden dzień

Choćby wpuszczenie zwierząt i ustawianie ich po Arce miało się odbywać w zawrotnym tempie stu par na sekundę, w ciągu doby zdążyliby ogarnąć tylko 17 mln sztuk. Ułamek tego, co wymagane.

Arka jest śmiesznie duża

Arka była drewniana. Współcześnie próbowano zbudować z drewna łódź tak wielką jak Arka, ale wyginała się tak mocno, że przeciekała i nie dało rady nią żeglować.

Arka jest śmiesznie mała

Titanic miał 268 m długości, 24 m szerokości i 53 m wysokości. Zabierał około 3,5 tysiąca ludzi i zapasy na trzy tygodnie.

Arka Noego: 137 m długości, 23 m szerokości i 14 m wysokości. Zmieściła ponoć setki tysięcy sztuk zwierząt, które przeżyły na niej cały rok.

Małe dinozaury niczego nie rozwiązują

Serio, taki argument pada ze strony kreacjonistów: oczywiście, że zwierzęta by się nie zmieściły na łodzi, dlatego Noe zabrał młode okazy, nie dorosłe.

To tak, jak powiedzieć: oczywiście, że tysiąc osób nie zmieści się do przeciętnej windy, właśnie dlatego wepchniemy do niej tysiąc dzieci, a nie dorosłych.

Co jedli mięsożercy?

W jednej, nie takiej znowu wielkiej łodzi, przez cały rok przebywały razem wszystkie elementy wszystkich możliwych łańcuchów pokarmowych. I wszystkie to przeżyły. Czy tylko mi się to wydaje dziwne?

Nikt nie chorował?

Żadne z tych wszystkich zwierząt nie padło z powodu żadnej choroby?

Wszystkim pasował klimat?

Nieważne, czy dany gatunek żyje na gorącej sawannie, czy na antarktycznej pustyni lodowej. Na pewno nieźle zniesie roczny rejs w zupełnie innym klimacie.

Noe żył 900 lat

I miał się dobrze

Rodzina Noego nie znała się na swojej robocie

Mimo braku wcześniejszych doświadczeń w tych zawodach, rodzina Noego w osiem osób zbudowała wielką (jak na tamte czasy i na materiał) łódź i przez rok opiekowała się najprzeróżniejszymi gatunkami zwierząt. Seems legit.

Ile trzeba wody, by zalać całą Ziemię?

Upraszczając rachunki: nasza planeta ma powierzchnię ok. 500 mln km2, najwyższy szczyt (a wszystkie zostały zakryte przez wody potopu) ma prawie 9 km wysokości, co daje nam grubo ponad 4 miliardy kilometrów sześcienny wody. Wszystkie oceany na Ziemii mają łącznie około miliarda km3.

Bóg całą tę wodę wyczarował z niczego, a potem odesłał w nicość. Ale wyczarować Arki to już nie potrafił.

Noe jest nie fair wobec ptaków

Aby sprawdzić, czy suchy ląd wreszcie się gdzieś pojawił, Noe wysłał na zwiady kruka. Gdy ten powrócił z niczym, Noe wyrzucił go z roboty i zatrudnił gołębicę. Ta również wyleciała i wróciła z niczym. Więc Noe wysłał ją ponownie – i dopiero wtedy powróciła z gałązką, zwiastującą rychły koniec arkowania.

Kruk, jako że to zwierzę czarne i inteligentne, na pewno jest symbolem czegoś złego, więc nic dziwnego, że nie przedstawiono je jako niezdolne do wykonania swojej roboty. Nie to co biała, czysta gołębica, która... też nie znalazła suchego lądu przy pierwszej próbie.

Ale tylko jedno z nich dostało drugą szansę...

Bóg ma dziwaczne drogi komunikacji

Zarówno przed Potopem, jak i po nim, Bóg zwyczajnie sobie konwersuje z Noem. Ale w trakcie? Gdy Noe przebywa na Arce, może się jedynie domyślać, ile jeszcze na niej spędzi, Musi wysyłać ptaki na zwiady, żeby sprawdzić, czy wody zaczęły opadać.

Przymierze to bullshit

Po Potopie Bóg rzekł:

Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem.

Dość ostrożna ta obietnica. Nigdy więcej nie zgładzi wszystkiego, a zatem przyszłe potopy są możliwe, o ile będą lokalnymi zjawiskami. Nigdy więcej nie zgładzi tak, jak to uczynił. Więc wciąż wchodzą w grę wulkany, trzęsienia ziemi, burze, sztormy, zarazy, meteoryty, etc. etc...

Ponowne zaludnienie planety

Poza aspektami genetycznymi, które pozwalają wątpić z powodzenie misji kazirodczego zaludnienia i zazwierzęcenia planety, są jeszcze aspekty geograficznie. Wszystkie gatunki wyszły jednego dnia na ląd gdzieś na Bliskim Wschodzie, po czym rozeszły się w swoje strony:

  • doskonale wiedząc, gdzie znajdą odpowiedni dla siebie ekosystem,
  • nie zostawiając za sobą absolutnie żadnych śladów, żadnych dowodów swojej wielkiej wędrówki,
  • magicznie przekraczając wszelkie geograficzne bariery – jak choćby kangury, które do Australii najwidoczniej... dopłynęły.

Grand Canyon says no

Wielki Kanion ma warstwy geologiczne. W każdej z nich znajdujemy szczątki właśnie tych zwierząt, których byśmy się tam spodziewali, sądząc po czasie, w którym żyły na ziemi. Gdyby cały Kanion na cały rok znalazł się pod wodą, mielibyśmy w jego warstwach geologicznych jedno wielkie pomieszanie z poplątaniem.

Inne łodzie

Nikt inny, na całym świecie, nie miał łodzi. Seems legit.

Cywilizacje

Istniały w tym czasie dość rozwinięte cywilizacje zapisujące swoją historię. Jest ciągła, bez żadnej wielkiej eksterminacji pośrodku.

Wnioski

Historia o Arce Noego jest wręcz nieskończoną kopalnią beki. Jeśli ktoś wierzy w nią słowo w słowo, jest niespełna rozumu. Jeśli ma ją za metaforę i przekaz moralny, to nie potrafię się dopatrzyć, czego właściwie ma to być metafora ani co takiego moralnego miałaby przekazać.

Jestem pewien, że ta lista potopowych bzdur nie jest listą zamkniętą.