“Wesołych Świąt” życzymy sobie nawzajem wszyscy. Ale co właściwie robimy, aby rzeczywiście takie były?

Zakładamy, że każdego rozwesela to samo. Każdy powinien wyczekiwać świątecznego śniegu, cieszyć się podniosłą atmosferą, radośnie wskakiwać w gajerek i obwiązywać się krawatem, rozpływać się nad smakiem karpia...

Ilu ludzi naprawdę lubi karpia? No nie oszukujmy się...

Odśnieżanie, zamiecie i śliskie drogi również nie mają zbyt wielu fanów. No chyba że w Święta! Co to za Święta bez śniegu?!

Święta muszą być takie jak były kiedyś – bo tak. Święta muszą być wszędzie takie same – no bo tradycja.

Ujednolicone, przestarzałe, niewesołe – bo tak trzeba.

Mimo że Kościół postu w Wigilię nie narzuca, to tradycja mówi, że wtedy mięsa się nie jada i już. Tradycja narzuca nam wiele rzeczy, których nie chcemy (i wcale nie musimy) robić, a które niewiele mają sensu. Lecz i tak je robimy, zamiast zająć się czymś przyjemniejszym czy bardziej przydatnym.

I gdzie tu świąteczna wesołość?

W tym roku miałem szczęście mieć święta po mojemu. Bez choinki, bez karpia, bez śniegu, bez zabobonów, bez krawata. Za to z ukochanym mężem i jego rodziną, ze spaniem do późna, z długaśnymi spacerami po Berlinie...

Brak tradycji to cudowna rzecz. Polecam ;-)