Trafiłem ostatnio na artykuł o wdzięcznym tytule: Sekrety psychomanipulacji: eksperyment „Jan Paweł II” to największy eksperyment psychologiczny w historii. Jest śmiechowy, więc się podzielę.

(Btw, obrazek po prawej to tylko moja szybciutka przeróbka w gimpie, nie jest z tamtej strony, ale ładnie się wczuwa w klimat)

Ad rem. Autor pisze, że Jan Paweł II był mistrzem psychomanipulacji wykorzystującym doświadczenie aktorskie oraz NLP i NLS. Pisze o nich tak:

Oficjalna nauka do dziś nie chce uznać tych technik, właśnie ze względu na ich skuteczność.

No cóż, na NLP i NLS się nie znam, ale na nauce już tak. I ona wcale tak nie działa. Skuteczność działania czegokolwiek jest właśnie powodem, żeby uznać coś naukowo, a nie żeby odrzucać. Przecież to jest idiotyczne... Wyobrażacie sobie naukowca, który po przeprowadzeniu solidnych badań wykrzykuje “WOW, to naprawdę działa! No to do szuflady z tym! Lepiej żeby ludzie się dowiedzieli o rzeczach, które NIE działają”? Przecież to totalnie na opak.

Karol Wojtyła jest dziś uosobieniem biblijnego złotego cielca, o którego Mojżesz w przypływie furii roztrzaskał tablice z 10 przykazaniami. Krytyka zabroniona, bo tak, i tylko spróbuj się sprzeciwić, człowiecze!

Nie wiem jak on czytał Biblię, ale złoty cielec nie miał wiele wspólnego z bezkrytycznością. Mojżesz po prostu się wkurwił, że zamiast tego bożka, z którym on ma zaszczyt gadać, lud woli konkurencję. Tam nie było żadnej konstruktywnej dyskusji i żadnej próby sprzeciwu z żadnej ze stron. Po prostu prymitywne wierzenia i walka jednego z drugim.

Artykuł nazywa się “sekrety psychomanipulacji”, ale żadne sekrety w nim ujawnione nie są. Jest tylko “ale nie będę ich tutaj wszystkich opisywał”. Autor opisał jedynie tyle że JP2 robi dziwne pauzy i oryginalnie intonuje (też mi tajemnica... tyle że jak słuchałem “Niech zstąpi Duch Twój...” to myślałem raczej “czemu on tak dziwacznie mówi?” niż “wow, ale mega emocje”... no ale może jestem jakoś megaodporny na manipulację czy coś) i że mówi w czasie teraźniejszym (skoro czuję coś teraz, to czemu mam mówić, że czułem kiedyś? mam od teraz mówić mężowi “kochałem Cię”, żeby mnie nie oskarżył o psychomanipulację za używanie czasu teraźniejszego?)

Moim zdaniem ta cała sprawa jest zdecydowanie prostsza. JP2 był Polakiem. Polakiem, który dostał się na wysokie stanowisko. I nic więcej. Połechtało to głupią dumę narodową Polaków, poczuli się wybrani, ważni. Wmawianie sobie, że JP2 był “wielkim Polakiem” nobilituje w jakiś sposób samo bycie Polakiem, a dzięki temu taki Zdzisiu, co własnych osiągnięć nie ma, może się poczuć ważniejszy. A klerowi się opłaca folgować takim nastrojom, więc folgują. I tyle.

Ot, cała filozofia. Można śmiało zmachnąć się brzytwą Ockhama i uznać całą tę wiarę autora w spiski i ukrywanie prawdy za hipotezę zupełnie zbędną i z dupy wziętą.

Spacer po reszcie strony też jest ciekawy. Czytelnik ma odnieść wrażenie, że autor posiada jakąś tajemną, ukrytą wiedzę. Podtytuł bloga brzmi “To co ukrywane staje się wiadome”, a motto: “W zwykłym kamieniu jest więcej życiowej mądrości niż w większości “uczonych” dysput akademickich, ideologicznych i politycznych”. Naprawdę! Czyli że co? Zamiast dyskutować nad, powiedzmy, cierpieniem gwałconych kobiet i jak im pomóc, lepiej i “mądrzej” jest po prostu rzucić kamieniem w Ziemkiewicza? No w sumie...

Jeden z artykułów ma tytuł: A Posteriori. „Życie to gra. Paradoksalnie „wygrywa” ten co nie gra, a jest sobą”. To czemu mi o tym mówisz? Jakbym nie wiedział, że to gra, to bym nie grał, więc wygrał. Wszystko popsułeś łajdaku! xD

Więcej nie wytrzymałem. Już i tak za dużo beki jak na jeden dzień. A przecież dopiero dziewiąta rano...