Załączony obrazek od Związku Przedsiębiorców i Pracodawców jest fałszywy choćby z tego jednego powodu: porównano tutaj netto z netto, totalnie pomijając wszystkie te benefity z umowy o pracę, które nie mają bezpośredniego przełożenia na gotówkę. Zamiast widzieć tylko 2700 < 3850, warto zauważyć, że po lewej stronie nierówności jest jeszcze:

  • składka emerytalna (tak tak, ZUS ledwo zipie, lepiej odłożyć kasę gdzie indziej, no ale owo “gdzie indziej” nie kosztuje przecież 0 zł, prawda?),
  • ubezpieczenie zdrowotne (NFZ to samo),
  • chorobowe (mając tę umowę po prawej i lądując na miesiac w szpitalu, jesteś 3850 zł w plecy tylko przez to że nie pracowałeś; dodaj jeszcze koszty leczenia, jeśli się nie ubezpieczyłeś),
  • pewność zatrudnienia (wyląduj sobie na miesiąc w szpitalu, pójdź na macierzyński, cokolwiek, i oczekuj że przez ten czas pracodawca nie znajdzie nikogo na twoje miejsce...),
  • płatny urlop (póki pracuję na UoD muszę przeliczać na złotówki każdą godzinę urlopu...),
  • możliwość wzięcia kredytu (jak bank pisze że daje nawet przy umowach cywilnoprawnych, to przeważnie kłamie, sprawdziłem na własnej skórze),
  • ciążący na pracodawcy obowiązek zapewnienia ci odpowiednich warunków pracy, sprzętu, narzędzi itp. (nie wiem jak z umową zlecenia, ale przy UoD masz tylko dostarczyć dzieło, nieważne jak, na czym i gdzie je stworzysz, a ewentualny zapis o dostarczeniu sprzętu czy materiałów jest dobrowolny).

Której umowie zatem bliżej do śmiecia?