Tętniak metaforyczny

Tętniak brzmi przerażająco. Szczególnie taki, który w każdej chwili może pęknąć, powodując śmierć chorego. Jest jak bomba zegarowa z randomowym zapłonem. Całe życie jest przepełnione świadomością, że za chwilę to wszystko może się nagle skończyć...

Straszne? Może tak, ale czym to się niby różni od życia każdego z nas? My wszyscy, z tętniakiem czy bez, w każdej chwili możemy zniknąć z tego świata. Na każdym kroku czyhają na nas choroby i wypadki. Nigdy nie możemy być pewni czy za godzinę wciąż będziemy wśród żywych, jakkolwiek zdrowi i bezpieczni byśmy nie byli.

Taki tętniak jest po prostu bardziej obrazowy, bardziej ukonkretyzowany, bardziej prawdopodobny. Kruchość naszego życia jest w nim zmaterializowana, namacalna. Ale z nim czy bez niego, przecież wszystkich czeka nas kiedyś to samo!

Chorzy z takim tętniakiem są zmuszeni, by się z nim pogodzić. Bardziej niż inni są gotowi na śmierć. Łatwiej im porzucić swoje przywiązanie do doczesności. Bo to wręcz konieczność. Paraliżująca myśl o nieuchronnym końcu wcale nie musi paraliżować, lecz może uskrzydlać! Pomagać pokonywać strach i motywować do działania. Wyzbyć się przywiązań.

I czyż tego właśnie nie potrzeba każdemu z nas? Przecież w nas wszystkich pulsuje ten metaforyczny tętniak...