Moim zdaniem jeden z najlepszych polskich seriali. Wprawdzie ma już jakiś rok, ale jeszcze nie każdy go zna, a ja sam uwielbiam do niego wracać...

Nie wiem od czego zacząć. Pewnie najprościej będzie od tego, że serial jest świetnie zrealizowany, dopracowany, aktorzy dobrani wręcz idealnie do swoich ról, bez żadnego wyjątku, potrafią świetnie oddać bardzo wyraziste osobowiści, jakie dano im zagrać... Ale to nie to jest najważniejsze. Chciałbym się skupić na tym, co dla mnie o wiele bardziej istotne – Siła Wyższa nie tyle “bawiąc, uczy”, co raczej: bawiąc, potrafi przebudować ludziom świat.

Chyba każdemu z bohaterów Siły Wyższej świat przewrócił się do góry nogami. Każda postać jest dynamiczna, każda odkrywa w sobie, w innych, w życiu, coś co całkowicie zmienia jej podejście do świata. W serialu zderzają się ze sobą cztery różne światy: katolicyzm, buddyzm, polityka i biznes. I każdy bohater coś pozytywnego z tego zderzenia wyciąga.

Dla zakonników, katolików, (a więc zapewne także dla przeciętnego widza) ożywcze jest spojrzenie na kulturę wschodu. Z początku podchodzą do buddystów z otwartą wrogością, pogardliwie nazywają “innowiercami”, usiłują nawracać, a nie próbują zrozumieć. Powoli jednak zaczyna się między nimi zawiązywać czy to przyjaźń, czy miłość, czy to komiczny “platoniczny romans” zakonnicy z buddyjskim mnichem. Serial uczy otwartości, porozumienia, nie odrzucania niczego tylko dlatego że jest “inne”, lecz właśnie docenienia tej różnorodności i wyłuskiwania z każdej filozofii tego, co najlepsze.

Zderzenie polityków z mnichami jest tragikomiczne w pełnym tego słowa znaczeniu. Zakonnicy usiłują z polityków zrobić porządnych ludzi, wymyślają najróżniejsze sposoby, by wypełnić tę mission impossible, podczas gdy panowie posłowie każdym swoim kolejnym czynem uparcie odbierają braciszkom wiarę w ludzi. Ale nawet i oni coś tam dobrego z tej przygody wynieśli.

Również i buddyści nie mają lekko ze swoimi kursantami, ludźmi ze świata biznesu, zakochanymi w samsarze pieniędzy. Pięknie to wszystko obrazuje różnice między wschodnim a zachodnim sposobem myślenia, między skrajnie różnymi hierarchiami wartości... Skłania do zastanowienia, co tak naprawdę jest w życiu ważne...

Nie sposób też pominąć, ile emocji, ale też i rozkmin, dostarczają historie miłosne: Doroty i Tomka, Urszuli i Helskiego, czy Kingi i Borysa. W każdej z tych postaci i historii widzę trochę siebie, trochę ludzi mi bliskich, trochę moich wspomnień, trochę planów na przyszłość...

Nie chcę pisać za dużo, bo z jednej stronej strony to spoiler, a z drugiej – i tak nie odda tego, jaka Siła Wyższa jest naprawdę. Po prostu polecam ją z całego serca i cieszę się bardzo, że jest w polskiej telewizji coś, co tak pozytywnie przybliża ludziom, słabo przecież znaną, filozofię wschodu. Serial można za darmo obejrzeć online na stronie vod.pl

Na deser chciałbym dodać kilka wyjętych z kontekstu, lecz wciąż śmiesznych, cytatów ze scenariusza.

  • Prawicowiec zawiścią się żywi, to jedzenia nie potrzebuje!
  • Ci innowiercy oddychają naszym, katolickim powietrzem!
  • Zakonnik od człowieka tak bardzo się nie różni...
  • Ja ateist, ale prawosławny!
  • Dwa stare mnich – słowa do rozmowy niepotrzebna...
  • Skoro nie ma “ja”, to jak tu się kłócić? Nie ma kto, i nie ma z kim.
  • – Ho ho! – To “ho ho” to jest jakaś mantra? – Tak, mantra. Jak nie wiem co powiedzieć.
  • Nawet z umiarem nie wolno przesadzać.