Niemiecka Kanclerz udzieliła ostatnio wywiadu, w którym zdołały się znaleźć dwa totalnie sprzeczne zdania. Aż wstyd, że u Cesarzowej Europy takie braki w konsekwencji:

Jestem osobą bardzo popierającą eliminowanie wszelkiej dyskryminacji.

a następnie:

Dla mnie, osobiście, małżeństwo jest między mieszkającymi razem kobietą i mężczyzną. To jest mój koncept, ale popieram cywilne związki partnerskie.

Nie. Jeśli ktoś chce, by ludzie mieli różne prawa i korzystali z różnych instytucji prawnych w zależności od ich płci czy orientacji seksualnej, to już dyskryminuje ludzi ze względu na ich płeć czy orientację seksualną. Z definicji! To takie proste!

Jeśli pani Kanclerz powiedziałaby “jestem przeciwko rasizmowi, ale małżeństwo to dla mnie związek białego mężczyzny z białą kobietą”, zalałaby ją fala słusznej krytyki – jako rasistki oraz jako osoby która sama sobie przeczy. Czym więc się różni to zdanie od tamtych dwóch, które faktycznie powiedziała? Po prostu z rasizmu ludzkość już powoli wyrasta, podczas gdy w sprawie homofobii wciąż jeszcze wiele pracy przed nami.

Analogia rasizm-homofobia jest bardzo na miejscu. W obu przypadkach pewną grupę ludzi wyodrębnia się z ogółu na podstawie jakiejś cechy, z którą się urodzili, a która nikomu nie robi krzywdy i która teoretycznie nie powinna mieć wpływu na ich życie. I tym ludziom odbiera się prawa, które pozostali posiadają. To właśnie jest dyskryminacja.

Już za parę tygodni spełni się moje marzenie o przeprowadzce do Niemiec. Robię to głównie dlatego, że w tym kraju nie czuję się już jak obywatel drugiej kategorii (mimo że jeszcze nie jestem nawet obywatelem). W tym kraju mogę robić tak zwyczajną rzecz jak trzymanie mojego chłopaka za rękę, bez strachu o nasze zdrowie czy życie. W tym kraju zawsze czujemy się bezpieczni i akceptowani. I za to jesteśmy narodowi niemieckiemu niezmiernie wdzięczni!

Lecz niemiecki rząd i administracja to trochę co innego. W wielu urzędowych formularzach są na przykład pola takie jak “Eheschließung / Begründung der Lebenspartnerschaft” (“data ślubu / zawarcia związku partnerskiego”)... Aha, a czy w takim razie napisanie “data ukończenia szkoły / budy dla czarnych” byłoby w porządku? Przecież to ta sama rubryczka niezależnie od rasy, po prostu nazwa instytucji edukacyjnej inna. Nikt nie powinien się przez to poczuć gorszy czy urażony, prawda?

Niemcy są dla mnie Ziemią Obiecaną, krainą długo wyczekiwanej wolności. Frau Merkel, czy naprawdę tak trudno jest odłożyć na bok swoje uprzedzenia i przestarzałe definicje, żeby miliony ludzi w Pani kraju byli szczęśliwsi? Równi? Traktowani z szacunkiem, na który zasługują?