Każdy człowiek ma wiele twarzy. Nieważne jak dobrze go znamy, zawsze pojawi się coś, co nas w nim zaskoczy.

Myślałem, że Richarda Dawkinsa znałem chociaż na tyle dobrze, na ile można kogoś poznać oglądając jego filmy, debaty i wywiady czy czytając jego artykuły. Ale sięgnąłem wreszcie po jego “Rozplatanie tęczy” i odkryłem zupełnie inną stronę tego człowieka. Zawsze sprawiał wrażenie kogoś nadzwyczaj chłodno (ale nie cynicznie!) podchodzącego do życia, kogoś w czyim sceptycyzmie może i przebijało się trochę zachwytu nad pięknem i harmonią, ale zachwytu, który sprawiał (przynajmniej na mnie) wrażenie nieco udawanego.

"Rozplatanie tęczy” pokazuje jednak, jak bardzo jest ono mylne! Dawkins jest szczerze zafascynowany poezją, filozofią i sztuką. Na początku książki przeprowadza ciekawy wywód na temat wzajemnego wpływu wszystkich tych dziedzin na nauki ścisłe. Sam tytuł nawiązuje do oskarżenia skierowanego ku Isaakowi Newtonowi, że ten, rozszczepiając światło białe w pryzmacie i dowodząc, że jest ono chaotyczną mieszaniną wszystkich kolorów, zniszczył “piękno” i “tajemnicę” związane ze zjawiskiem tęczy. Dawkins broni Newtona oraz metody naukowej, pokazując, że jest dokładnie odwrotnie - nasza wiedza o tym, jak coś działa, nie tylko nie odbiera nam przyjemności zachwycania się jego pięknem, ale otwiera przed nami nowe, jeszcze bardziej fascynujące horyzonty, pełne zachwytu i uniesień.

Bo czyż poeta kiedyś mógł wychwalić w wierszu o kwiecie wiele więcej niż sam jego wygląd? Teraz natomiast, uzbrojony w wiedzę współczesnej biologii, może zachwycić się także nad milionami komórek, które współpracując i specjalizując się, tworzą ten piękny organizm. Może opisać “cud” tego, że prosta, nieożywiona chemia na poziomie molekularnym, potrafi zbudować życie. Może zastanowić się nad setkami milionów lat ewolucji, dzięki którym ten kwiat istnieje i ma tak intensywny, wabiący owady, kolor, a owady mają oczy szczególnie czułe właśnie na niego.

Newtonowskie “rozplecienie tęczy” jest dla Dawkinsa punktem wyjścia, by pokazać te nowe horyzonty otwarte dla poezji przez naukę. Prowadzi czytelnika ścieżkami, które zostały przed nami odkryte dzięki prostemu eksperymentowi sir Isaaka: zrozumienie budowy oka, niektórych złudzeń optycznych, poznanie budowy Słońca i innych gwiazd dzięki analizie spektralnej ich światła, poznanie budowy wszechświata dzięki dopplerowskiemu przesunięciu ku czerwieni, ba, nawet próby analizy okresowych wymierań gatunków za pomocą transformaty Fouriera! Dzięki rozpleceniu tęczy, wiemy, że cała gama kolorów które widzimy jest tylko małym fragmentem niezmiernie bogatego spektrum fal elektromagnetycznych. Dzięki technice możemy teraz tych fal o różnych długościach używać w takich cudeńkach jak radio, mikrofalówka czy aparat rentgenowski.

Odkrycie, jak powstaje tęcza, wcale nie jest mniej przejmujące niż wiara, że to wynik jakiegoś magicznego proszku zgubionego przez elfy. Wręcz przeciwnie - czyż nie jest wiele bardziej fascynujące i “magiczne” wiedzieć, że tęcza, choć zdaje się być statyczna, tak naprawdę kipi dynamiką tysięcy nieustannie spadających kropel deszczu, zgrywających się razem, by stworzyć nam to piękne przedstawienie? Czyż nie jest niesamowite to, że każdy człowiek, a nawet każde z naszych oczu, patrząc na jedno zjawisko w jednym miejscu i czasie, tak naprawdę widzi zupełnie inne tęcze?

Zawsze wiedziałem że Dawkins jest oczytany i zna się nie tylko na swojej dziedzinie (biologii ewolucyjnej), lecz dopiero teraz zauważyłem, że cała ta wiedza wcale nie jest powierzchowna. Wszechstronność autora jest wręcz przytłaczająca. W tym kontekście przestaje mnie dziwić to, że jest na Oxfordzie profesorem nie jakiejś katedry biologicznej, ale właśnie Public Understanding of Science - nie tylko zna się na wielu różnych dziedzinach, ale i promuje je wszystkie (jak również samą w sobie metodę naukową) oraz potrafi bardzo przystępnie wyjaśnić zagadnienia nawet spoza swojej dyscypliny.

Warta zauważenia jest też jego teza, że cała filozofia powinna być oparta o wiedzę pochodzącą z odkryć naukowych, jeśli zamierza być prawdziwa. Tak, Dawkins, znany często z zupełnie innej strony, zgłębia zagadnienia filozoficzne. Ma też rozbudowaną wrażliwość poetycką, choć niestety zupełnie niekompatybilną z moją własną - większość przytaczanych przez niego wierszy zupełnie do mnie nie trafia, być może dlatego że pochodzą z kręgu anglosaskiego, podczas gdy moje preferencje są już zakorzenione w poezji słowiańskiej... W “Rozplataniu tęczy” jest także humor, anegdoty ze świata naukowego i skrawki historii.

W dalszej części książki autor skupia się na naszej wierze w zjawiska nadprzyrodzone, astrologię, wróżki, telepatię, kontakt z umarłymi, i wiele innych bzdur. Obnaża oszustwa, na których są one oparte, przybliża czytelnikowi rachunek prawdopodobieństwa, uświadamiający, jak mało “cudowne” są w istocie “cuda” magików, mimo że intuicyjnie zdają nam się być zadziwiające. Pokazuje też, że na takie pułapki intuicji i magiczne myślenie są podatne także i inne gatunki zwierząt. Tym, co nas od nich odróżnia, jest fakt, że możemy przepuścić każdą obserwację przez jeszcze jeden, obok intuicji, filtr - rozum. Dawkins podpowiada jak odróżnić brednie astrologów od prawdziwej nauki. Szuka powodów, dla których jesteśmy podatni na te pułapki. Porównuje nas do motyli, które jako gąsienice wyglądają zupełnie inaczej, inne mają “cele” i potrzebują innych/inaczej zbudowanych narządów. Tak samo my: jako dzieci, musimy być naiwni i bezkrytyczni wobec słów rodziców, jest to dla nas pożyteczne i zapewnia bezpieczeństwo. Natomiast dorastając powinniśmy przeobrazić się w motyla, pozbyć się tego co dziecięce - wróżek, świętego Mikołaja, przesądów...

Dawkins daje nam też wgląd w wewnętrzne spory i dyskusje świata naukowego, pokazuje różne punkty widzenia (choć oczywiście, jak to on, jest baaaaaardzo przekonany co do słuszności własnego), rozważa jak metafory mogą źle lub dobrze służyć nauce i promowaniu jej znajomości. Ogólnie rzecz biorąc - robi w tej książce dużo. Dużo dobrego.

Jeśli dotarłeś do końca tego tekstu, to z całą pewnością mogę Ci polecić lekturę “Rozplatania tęczy”. Nawet jeśli wiesz już sporo, ta książka i tak rozszerzy Twoje horyzonty i podsyci fascynację nauką.