avris

This is a lite version. See full website.


Przekleństwo tradycji

Zacząłem ostatnio oglądać sobie w wolnych chwilach stare odcinki programu Martyny Wojciechowskiej “Kobieta na krańcu świata”. W tych kilku, które mam za sobą, uderzyło mnie przede wszystkim to jedno: żadna z tych kobiet, które odwiedziła Martyna, nie była szczęśliwa. I żadna nie mogła nic na to poradzić. Zawsze tylko z jednego powodu: tradycji.

Mężczyzna może mieć tyle żon, na ile go stać, ale kobieta męża – tylko jednego. Mężczyzna może żonę w każdej chwili zostawić czy zdradzić – ona gdyby to zrobiła, może się spodziewać nawet śmierci. Kobiecie małżeństwo narzucają rodzice i ona nie ma nic do gadania. Kobiety pracują równie ciężko co mężczyźni, a potem muszą się jeszcze zająć domem. To tylko kilka przykładów tradycyjnych zasad z różnych zakątków świata, które kobiety nie tylko unieszczęśliwiają, ale wręcz czasem sprowadzają do rangi przedmiotu.

W Tajlandii znajduje się wiele wiosek, w których mieszkają uchodźcy z Birmy kultywujący tradycję “wydłużania” szyj kobiet za pomocą złotych obręczy. Tak naprawdę szyi nie da się wydłużyć, mamy siedem kręgów szyjnych i się tego nie przeskoczy. Obręcze na szyjach kobiet obniżają im jednak obojczyki, wbijają je w klatkę, przez co optycznie szyja jest dłuższa. Boli to strasznie, robią się rany, wdzierają się zakażenia. A do tego nosicielki obręczy nie mogą wyjechać nigdzie poza swoją wioskę (jak w rezerwacie...). Ale mimo to, nikt nie zamierza przestać tego robić. Już nawet nie religia każe im się okaleczać. Wprawdzie niby długie szyje mają upodobnić kobiety do jakiejś ich smoczej bogini, ale mało kto o niej w ogóle pamięta, większość jest teraz chrześcijanami.

Ludzie robią coś wbrew sobie, bo tradycja. Robią coś wyłącznie dlatego, że ktoś kiedyś też to robił. Każą swoim dzieciom robić to samo – bo tak.

Całe narody same siebie unieszczęśliwiają właśnie z tego trywialnego powodu. Najczęściej ze szczególnym wskazaniem na konkretną połowę populacji...

Czy ktoś może mi wytłumaczyć, w czym tkwi fenomen tradycji? To tak potężne źródło nieszczęść, lecz tak ją uwielbiają i kultywują? Po co?


tags:

related posts: