Wielka Sobota

Wigilia Paschalna

Tak więc dotrwaliśmy do Wigilii Paschalnej, najważniejszej celebracji w całym roku liturgicznym. Jest wypasiona. Długaśna, przesycona symboliką, kadzidłem, śpiewem, energią...

Liturgia Światła

Wigilia ma miejsce w nocy. Rozpoczyna się poza kościołem, przy ognisku. Klimatycznie, no nie? W tej części liturgii źródłem wszystkiego jest ogień. Symbolizuje z jednej strony oczyszczającą moc, a z drugiej – Chrystusa rozpraszającego mroki grzechu. Od ogniska, wokół którego gromadzą się wierni, celebrans odpala nowy paschał (symbolizujący Jezusa), “zaklinając” go słowami o wielkiej mocy Zbawiciela, Jego nieskończoności, potędze i władzy. Od ognia odpala się również węgielki do kadzielnicy. Celebrans, niosąc paschał, wprowadza wiernych do kościoła. Jest to jedna z dwóch sytuacji, kiedy wchodzi on do świątyni jako pierwszy, a nie ostatni. Drugą jest konsekracja nowego kościoła.

Po drodze zatrzymuje się trzykrotnie, śpiewa i rozdaje światło wiernym, trzymającym świece. Niesamowite jest, gdy w ciągu paru minut, z zupełnej ciemności zaczyna rozprzestrzeniać się światło, które wkrótce rozświetli całą świątynię. Dopiero po trzecim zawołaniu “Światło Chrystusa” zostają zapalone lampy.

Następnie jest odśpiewywany Exsultet, stara i przepiękna pieśń, sławiąca moc Boga i obwieszczająca światu Jego zmartwychwstanie [wykonanie].

Liturgia Słowa

Ta część jest może nie najnudniejsza, ale z całą pewnością najmniej widowiskowa. Z początku. Odczytywane jest siedem długich czytań przeplatanych psalmami (oczywiście wciąż a capella). Czytania, z pozoru odległe od siebie, układają się w jedną całość. Po pierwsze chronologiczną, opowiadają historię zbawienia, od stworzenia świata, przez upadek człowieka, zapowiedź Zbawiciela, aż do odkupienia jego “winy” przez Chrystusa. Po drugie – w wielu pojawia się motyw przejścia: z nieistnienia do istnienia, z niewoli do wolności, z grzechu do czystości, ze śmierci do życia.

Co ciekawsze aranżacje psalmów:

  • Psalm przeplatany z pierwszym czytaniem (w moim wykonaniu ^^): [link]
  • Psalm po trzecim czytaniu (Hosanna): [link]

Po siódmym czytaniu czas na przebudzenie przysypiających. Znów rozbrzmi uroczysta Gloria. Z dzwonkami, z powerem, znacznie bardziej doniosła niż zwykle. Po czterdziestu dniach postu oraz dwóch dobach milczenia wszystkich instrumentów, wreszcie jest głośno. Mrrr... [wykonanie]

Nakrywany jest też ołtarz, który od czwartku był pusty. W kościele, który dziś został pięknie ozdobiony, tylko on pozostał pusty. Teraz otrzyma z powrotem obrus, mszał, świece odpalone od paschału, dookoła pojawią się kwiaty, a na krucifiksie – czerwona stuła.

Po Glorii następuje jeszcze jedno czytanie, tym razem z Nowego Testamentu, tzw. Epistoła. Następnie, pierwszy raz od początku Wiekieo Postu, rozbrzmiewa Alleluja, obwieszczające radość ze zmartwychwstania Chrystusa. [1] [2] [3] Później Ewangelia i kazanie.

Liturgia Chrzcielna

Trzecią częścią jest Liturgia Chrzcielna, w której centrum znajduje się oczyszczająca woda. Odświewana zostaje Litania do Wszystkich Świętych (jakkolwiek mi daleko do takich politeistycznych zapędów, to jednak muszę przyznać, ze litania ta ma moc...). Błogosławi się wodę chrzcielną poprzez zanurzenie w niej paschału. Wierni odnawiają przyrzeczenia chrzcielne, a jeśli są kandydaci, udziela się im chrztu.

Liturgia Eucharystyczna

Może nie ma za bardzo o czym tutaj pisać, ponieważ wygląda ona tak, jak podczas każdej innej mszy (choć oczywiście z większą pompą), ale to właśnie tu jest, moim zdaniem, najfajniej. Wreszcie można wyśpiewać radość, wyżyć się wokalnie. Jeśli komuś podobają się klimaty okołogospelowe i ma w okolicy świetną scholę albo chór, to zdecydowanie nie będzie żałował.

Po komunii może mieć miejsce procesja rezurekcyjna (czasem przenosi się ją na świt). Chodzi się po ulicach w środku nocy, wali się w dzwony, drze się, że ktoś tam zmartwychwstał. Konsekrowana hostia jest noszona w najlepszej monstrancji. Później wraca się do kościoła, adoruje Chrystusa i odśpiewuje uroczyste Te Deum [wykonanie]. Aż ciary przechodzą.

Teoretycznie to już jest koniec, ale na przykład u mnie w parafii jest jeszcze zwyczaj, że schola zostaje w świątyni i gra bisy. Nawet potańczyć sobie wtedy można. Niektóre grupy organizują potem jeszcze agapę, czyli powiedzmy taką imprezę składkową. Każdy przynosi co ma dobrego do żarcia, i świętujemy.

Wigilia Paschalna jest MEGA. Czy się wierzy, czy nie, można przeżyć wspaniałe chwile. Duchowe katharsis. Doroczne odrodzenie. Aż nachodzi głupia ochota, żeby się nawrócić...