Bo już mnie wkurwiają te pedały.

Chciałem pomagać ludziom. Chciałem uczestniczyć w odbudowie ledwo zipiącego (w sumie to de facto nie działającego w ogóle) stowarzyszenia, w którym wolontariusze mieli pomagać osobom LGBT znajdującym się w potrzebie. Ktoś ma problem z samoakceptacją, akceptacją środowiska, coming outem – nasza psycholog pomaga. Ktoś jest zastraszany, szantażowany, wyzywany, wykorzystywany seksualnie – zajmuje się tym nasza prawniczka albo komórka Policji, z którą współpracujemy. Ktoś jest wyrzucony z domu przez rodziców z powodu orientacji – organizujemy mu nocleg, szukamy pracy, mieszkania. Prowadzimy telefon zaufania, organizujemy warsztaty, projektujemy i dystrybuujemy edukacyjne plakaty i ulotki... No a jeśli czas pozwoli, to raz na jakiś czas organizujemy jakiś ciekawy event.

Piękna wizja, no nie? A jednak przez wiele lat niemal nic z tego nie wychodziło. Kto zna bliżej Stowarzyszenie Równość na Fali, ten wie, jaka była w nim chujnia. Sam do niego dołączyłem całkiem niedawno, a i tak wiem... “Zła renoma” to najłagodniejsze, co można powiedzieć. Ale wolałbym się skupić na pozytywnych sprawach, a nie rozpamiętywaniu niechlubnej przeszłości. Pozytywne było to, że zaczęliśmy wprowadzać zmiany: nowe logo, nowa strona, odświeżony wizerunek, nowi członkowie, nowy statut, starania o wpis do KRS, jasno określone cele... Ze starej ekipy nie został prawie nikt. Pojawiło się więc pytanie, czy jest sens startować z całym tym bagażem przeszłości, czy może lepiej zacząć zupełnie od nowa, skoro i tak już duża rewolucja ma miejsce.

Pojawiło się proste pytanie, czy sensownym środkiem do osiągnięcia celu (jakim jest zdobycie zaufania ludzi, którym chcemy pomóc) nie byłoby utworzenie nowego stowarzyszenia pod inną nazwą. A także prośba, by potencjalnych osób zainteresowanych, być może mających problem z zaakceptowaniem siebie, nie zrażać już na starcie wizerunkami drag queen, bo to wciąż drażliwy temat w społeczeństwie (jakkolwiek nie bylibyśmy na niego otwarci wewnątrz). A przy okazji pomogłoby to w egzekwowaniu zasady apolityczności i abiznesowości, rozdziału działalności scenicznej i politycznej od społecznej.

No i to rozpętało piekło. A piekło ujawniło prawdziwe motywy działania niektórych osób, ich materialistyczne cele i egoizm... Ale nie o tym teraz. Przeszłość i negatywne emocje chcemy zostawić za sobą, zamknąć wszystkie idiotyczne, jałowe spory, a wziąć się z powrotem za działanie. Po oczyszczeniu się z toksyn, nie dość, że możemy skupić się na sprawach napradę ważnych, to nagle ludzie zaczęli z nami chętniej współpracować. Więc jednak wychodzi na to, że renoma RNF-u była fatalna.

Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć coś wspaniałego. W odrodzenie Równości na Fali włożyłem całe serce i pełno pracy. Naprawdę się załamałem, gdy nie wyszło...

Jeśli chcesz się włączyć w naszą pracę, nie potrzeba wiele. Poświęcenia trochę swojego czasu, podzielenia się talentami... Nawet najmniejsze zaangażowanie jest na wagę złota, byle było szczere ;-)