Wiem, że to nie wypada. Że przecież Mickiewiczowi tak pięknie się tęskniło na wygnaniu. I że całej reszcie męczenników też. I że ja z jakiegoś powodu też powinienem.

No ale niby za czym mam tęsknić? Za pięciokrotnie niższą pensją na takim samym stanowisku? Za umową śmieciową? Za rasizmem, homofobią i ksenofobią na ulicach? Za zacofaniem? Za społeczeństwem, któremu najwidoczniej podoba się dyktatura Kaczyńskiego?

Nawet tak trywialna sprawa, jak to, że Justin Timberlake zaśpiewa podczas finału Eurowizji, w Polsce urasta do rangi wojny ideologicznej. W zagranicznych serwisach ten news był komentowany w stylu “och, jak fajnie”, “nie mogę się doczekać” albo “no jakby geje już nie mieli dość powodów do orgazmów podczas ESC”. A polskie komentarze? Tam koniecznie trzeba się oburzyć, że przecież to EUROwizja, więc Amerykanie nie mają prawa mieć z nią nic wspólnego. No i trzeba też wspomnieć, że to wszystko to dżęder, homopropaganda i że świat się stacza. Komentujący pewnie zawału dostaną, jak się dowiedzą, że w ESC bierze udział także Australia. Znowu. I Izrael, i Azerbejdżan...

Czy hotelarz może komuś odmówić noclegu, tylko dlatego że jest czarnoskóry? Żaden przyzwoity człowiek nie będzie się długo zastanawiał nad odpowiedzią, prawda? Pełnomocnikowi rządu ds. równego traktowania (sic!), Wojciechowi Kaczmarczykowi, odpowiedź przyszła jednak z trudem. Człowiek odpowiedzialny za walkę z dyskryminacją nie przeciwstwia się jednoznacznie rasizmowi i homofobii?

Wprawdzie setki tysięcy wychodzą na ulice w proteście przeciw rządom PiS-u, ale jednocześnie PiS-owi wciąż rośnie poparcie. I wciąż mało kto planuje w ogóle chodzić na wybory. Cóż to za rządy większości, gdy większości wszystko jedno? PiS brutalnie uświadamia ludziom, na jak wiele aspektów ich życia ma wpływ władza, i jak wiele w tych aspektach życia da się rozpierdolić, i co?

A to tylko parę najświeższych spraw, które przerażają mnie w Polsce.

W Berlinie nie boję się pocałować mojego chłopaka ani złapać go za rękę, nie boję się chodzić po mieście po zmroku. Dlaczego miałbym tęsknić za homofobiczną, nacjonalistyczną Polską?