Najpyszniejszy bożek świata

Według tego tekstu z Frondy (z watykańskimi Imprimatur), Jahwe ukazał się pewnej siostrze i przekazał jej sześć ważnych wiadomości. Co ja gadam, nie sześć tylko jedną (sześciokrotnie powtórzoną). I nie ważną, lecz zupełnie małostkową:

Czcijcie mnie!

I tyle. Nic więcej bozia najwidoczniej nie chce, niczego nam nie da, niczego nie powie, w niczym nie pomoże. Jedynie ze szczegółami opowie, jak to by chciała, by ją ludzie wielbili.

Bo wiecie, bozia jest wszechmocna, wszechpotężna, wielka i nieskończona! Tylko potrzebuje czołobicia małych żyjątek z jednego z miliardów gatunków zamieszkujących jedną z pierdyliardów planet. Bo tak.

Ale łaj? Po prostu łaj?

Jeśli już się wymyśla bajkę o niestworzonych bytach, to wypadało by przynajmniej być przy tym w miarę konsekwentnym. Skoro Jahwe jest taki super über mega, to po kiego grzyba mu czyjekolwiek hołdy? Przecież to takie pyszne, tak małostkowe, tak megalomańskie...

Bozia daje ludziom wybór, czy będą ją czcili siódmego sierpnia, czy w pierwszą niedzielę sierpnia. Czyżby nie wiedział, którą opcję wybiorą ludzie? Bozia pragnie, by w każdym pomieszczeniu, gdzie przebywają ludzie, znajdował się obraz Boga Ojca. Czyżby ludzkość zignorowała prośbę Wszechmogącego? Czyżby Wszechmogący zapomniał o swoim własnym zakazie tworzenia czczych obrazków? (Wj 20, 4-5)

To wszystko jest szyte tak grubymi nićmi, że nawet w czasach swej najgorętszej, najgorliwszej wiary w Jezuska, nie uwierzyłbym w takie bzdury.

A tu proszę, niektórym się to udaje.

Related posts:

Fronda, choć w kółko pisze o tym samym i tak samo, to ciągle potrafi mnie zaskakiwać. Wczoraj w artykule Tak geje “opłakują” w Berlinie ofiary z Monachium pojechali po berlińskiej CSD – wiadomo, że gołe dupy, że dewiacja, że przebieranki – ale największy problem widzą tym razem w fakcie, że parada odbyła się dzień po zamachu w Monachium.

Continue reading…
Szatan znalazł lukę i zaatakował z całą mocą! TO nie jest obrona dzieci, to sataniczny atak na Kościół i jego sakramenty!

Lubię czytać Frondę / Mały Dziennik dla beki. Mają tam tak specyficzny styl obrażania inteligencji czytelnika, że rozpoznałbym go z kilometra.

Ostatnio Tomasz Terlikowski wziął się za szukanie szatana w australijskiej komisji badającej pedofilę w Kościele.

Zaczął od disclaimera “ja nie popieram pedofilii, ale...”.

Continue reading…