Zerknijcie proszę na ten filmik z TED od 12:45 (są polskie napisy). Pan naukowiec opowiada w nim, jak to przeprowadzał eksperyment na małpkach kapucynkach – za wykonanie tego samego zadania jedna dostawała tylko ogórka, a druga winogrono, i wiedziały o tym nawzajem. Po tej pierwszej było widać, że czuła się potraktowana niesprawiedliwie, bo strzelała fochy i wkurzona rzucała jedzeniem w naukowców. Podobne eksperymenty wykonywano także z innymi gatunkami zwierząt. Niektóre szympansy nawet odmawiały przyjęcia swojej, lepszej nagrody, dopóki ten drugi również jej nie dostanie.

Co mnie uderzyło w tej historii to reakcja niektórych filozofów na wyniki eksperymentu. Twierdzili że to niemożliwe. Zwierzęta nie mogą mieć poczucia sprawiedliwości. Kropka.

Nieważne że to prawdziwe, zarejestrowane, opisane, wielokrotnie sprawdzone przez niezależne eksperymenty. Dla nich niemożliwe i tyle. Nie pasuje im do ich filozofii. Mają w głowie dogmat, z którym nie potrafią (nie chcą) się zmierzyć. To pokazuje jak szkodliwy jest taki sposób myślenia – odrzucamy prawdę, odrzucamy obserwację w imię wcześniejszych założeń; oszukujemy nie tylko innych, ale i przede wszystkim samych siebie; każemy sobie żyć w wiecznym dysonansie poznawczym, męcząc się mentalnie. Ciężko mi nawet ująć w słowa, jak wielką ulgę poczułem i jak bardzo świat mi się poukładał, gdy kiedyś wreszcie przyjąłem do wiadomości, że “dusza” wcale nie musi być zero-jedynkowa. Bo “fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem” (Woland w Mistrzu i Małgorzacie). Nie zmienimy ich. Jeżeli nie pasują nam do założeń, jedyne co możemy zmienić, to założenia.

To straszne, jak można tak zacierać granice... Najpierw dżęderyści zamazują granice między płciami, potem biolodzy między gatunkami... Uwzięli się wszyscy na tę biedną teologię! A gdy teologia już nie będzie mogła dłużej negować faktów, po prostu zrobi to samo, co kiedyś z teorią ewolucji albo heliocentryzmem – zacznie twierdzić, że od zawsze to wiedziała. Ciekawi mnie tylko, co wymyślą na wyjaśnienie, jak niby szympansy przeczytały Biblię. No bo przecież to Biblia jest źródłem moralności, czyż nie? Skoro już wreszcie uznamy, że człowiek nie jest jedynym gatunkiem w królestwie zwierząt, który to poczucie sprawiedliwości, bądź chociaż jego namiastkę, posiada, to trzeba będzie jeszcze wcisnąć Boga gdzieś pomiędzy. No bo jakże by tak – moralność bez Boga?