Nasz świeżo wybrany prezydent-elekt udzielił wywiadu, w którym padł ten taki oto szczyt oksymoronów:

– Homoseksualiści mogliby pracować w pańskiej kancelarii?
– Chyba nie wyobraża pan sobie, że będę pytał ludzi, których chcę zatrudnić z kim i jak żyją? Choć oczywiście nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś półnagi paradował po kancelarii...

Czytaj: geje to ludzie jak wszyscy inni, tylko że zupełnie inni, bo po biurze paradują półnago. Albo: orientacja to prywatna sprawa, ale w sumie to nieprywatna. W pierwszym zdaniu zyskał mój szacunek, tylko po to, by w następnym go stracić. Pokazał tak stereotypowe myślenie, że aż wstyd...

Na pytanie Co pan zrobi, jeśli przyjdą do pana geje z propozycją małżeństw gejowskich? odpowiedział bardzo mądrze: Spotkam się z nimi i będę szczerze rozmawiał. Siądę z nimi przy jednym stole, bo są ludźmi takimi samymi jak ja i należy im się szacunek.

Tylko po to, by zaraz to również zepsuć:

Powiem im szczerze, że nie zgadzam się na małżeństwa jednopłciowe, ani nie widzę powodu, by legalizować związki partnerskie. Ale myślę, że byłoby możliwe uznanie statusu osoby najbliższej, która mogłaby choćby dowiadywać się w szpitalu o stanie zdrowia czy odbierać korespondencję.

Aha, czyli nie ma problemu, że facet będzie mógł dowiedzieć się o zdrowie swojego faceta! Nie ma problemu, żeby traktować ich jak ludzi i nie utrudniać im życia! Tylko broń boże nie nazywajmy tego “związkiem partnerskim”! A już tym bardziej “małżeństwem”, no co to to nie!

O to w tym wszystkim chodzi? O nazwę? Jestem traktowany jako obywatel drugiej kategorii tylko dlatego, że “małżeństwo” jest już przez bozię zarezerwowane, a “związek partnerski” brzmi zbyt lewacko? Ale jak się mocno uprzeć to może ewentualnie dostaniemy “status osoby najbliższej”? No super...

A nam chodzi właśnie o coś innego: o respektowanie pierwszego artykułu Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka:

Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw. Są oni obdarzeni rozumem i sumieniem i powinni postępować wobec innych w duchu braterstwa.