Magda Kasznia, jedna z najbardziej znanych działaczek zachodniopomorskiej lewicy, podlizuje się dziś niezmiernie Andrzejowi Dudzie, namawiając go, by jako prezydent poparł przewalutowanie kredytów franko­wiczów po kursie z dnia, w którym były brane...

Obejrzyj

Och, lewica tak bardzo! W dupie uczciwość. W dupie sprawiedliwość. W dupie dotrzymywanie umów i zobowiązań. W dupie wartości. W dupie dobro kraju. Kit z brataniem się z partią z totalnie przeciwległego końca spektrum. Kit z okradaniem banków. Zróbmy sobie załamanie systemu bankowego. Bądźmy nie fair wobec tych, którzy kredyty wzięli w złotówkach. Ważne żeby się kasiorka zgadzała. Własna.

Nikt mi nie wmówi, że frankowicze zostali przez banki wrobieni, zmanipulowani, oszukani. To nie jest umowa o podłączenie kablówki, że można jej niedoczytać albo nie zgłębić tematu. To zobowiązanie na pół życia! Może jeszcze wypłacajmy odszkodawania ludziom, którzy stracili pieniądze na giełdzie, bo biedaczyn nikt nie poinformował, że to bardziej ryzykowne niż obligacje?

Wszyscy frankowicze, których znam (w tym Kasznia), są bardzo nieźle sytuowani. Wielu prowadzi świetnie prosperujące biznesy. Jeden z nich, gdy dowiedział się o skoku cen franka, najpierw się przeraził, potem przeliczył parę rzeczy, uznał że wciąż go stać i wrócił normalnie do roboty. A już zupełnie się uspokoił, gdy frank opadł do w miarę znośnego poziomu.

Magda natomiast uznała najwidoczniej, że za wszelką cenę ktoś inny musi ponieść konsekwencje ryzyka, którego ona sama się podjęła. Uczciwi ludzie tak nie robią. Odpowiedzialni ludzie tak nie robią.