Organizowanie nagonki na “kapusiów” to chyba najlepszy sposób, żeby nie-wprost przyznać się do winy. No bo powiedzcie sami: jak bardzo niewinnym trzeba być, żeby próbować ludziom wmówić, jaka to straszna zbrodnia, że ktoś komuś powiedział o tym, co zrobiłeś?

“Kapuś”, “kabel”, “konfident”, “donosiciel” – to słownik gangsterski. To dowód mentalności huligańskiej. A przynajmniej w tym przypadku. Bo Pudzianowski i jego fani wcale nie walczą z okupantem, nie toczą słusznej walki obronnej przeciw zniewalającemu aparatowi państwowemu, ani nie są w żadnej innej sytuacji, która jakkolwiek mogłaby czynić nagannym moralnie informowanie władzy o łamaniu przez kogoś prawa.

Oni po prostu szukają okazji do rozpierduchy – ni mniej ni więcej. Grożenie komuś kijem bejsbolowym i nazywanie milionów ludzi “śmieciem ludzkim” ze względu na ich pochodzenie, to nie jest “obrona mienia własnego”, tylko nienawiść rasowa i religijna.

I sam Pudzianowski przyznaje, że właśnie o sianie nienawiści mu chodzi. W przeciwnym razie skupiłby się na robieniu którejś z wielu rzeczy, jakie mogą robić ludzie niesłusznie oskarżeni czy źle zrozumiani: mógłby przedstawić swoje racje, wytłumaczyć swoje zachowanie, procesować się w sądzie, albo chociaż zarzucić pani Grabarczyk rzucanie fałszywych oskarżeń. Zarzucił jej jednak... donosicielstwo.

Donosicielstwo, czyli coś, czego boją się głównie przestępcy, gangsterzy, spiskowcy i zwykli huligani. Wystarczy spojrzeć na załączony obrazek, żeby jak na dłoni zobaczyć, że to właśnie ci ostatni są grupą docelową autora.

Bo do mnie, na ten przykład, przekaz zupełnie nie trafia. Czytam “uważaj, bo doniesie też na ciebie” i jakoś zupełnie się nie boję. Ciekawe czemu, co?