Ludzie zdają się mieć jakiś dziwny przełącznik w głowie, który aktywuje im się, gdy tylko słyszą słowo “ISLAM”. Wtedy wyłącza im się racjonalne myślenie, a zostaje tylko głupi strach.

Nieważne, że ktoś jest normalnie humanistą, ateistą, racjonalistą, nieważne że sam wielokrotnie doświadczył krzywd ze strony religii (na przykład jako gej) – w obliczu ISLAMU nagle zaczyna ich wszystkich bronić: bo przecież one nie są aż tak złe jak ISLAM!

Nieważne, że ktoś przeważnie jest dobrym człowiekiem, który chętnie pomógłby sierocie, bezdomnemu, ofierze wojny – gdy tylko ta ofiara wojny jest także ofiarą ISLAMU (np. jest nim zindoktrynowana od urodzenia, a za apostazję grozi jej śmierć), to wtedy można wieszać na niej psy, wyzywać ją od “brudasów”, zakładać z góry że to terrorysta, odmawiać jej schronienia...

Niektórym już nawet ISLAM nie jest potrzebny, by bać się ISLAMU. Wystarczy że ktoś ma ciemniejszą skórę, mówi w nieznanym języku albo chce deklaruje pomoc dla uchodźców z Syrii – takiemu to warto napierdolić na wszelki wypadek, bo jeszcze nie daj boże czai się w nim ISLAM...

Terroryści, jak sama nazwa wskazuje, osiągają swoje cele poprzez wzbudzanie terroru, strachu. A my, najwidoczniej, boimy się już tak mocno, że jak pies Pawłowa reagujemy na słowa “ISLAM” czy “UCHODŹCA” bezwarunkowym przerażeniem i nienawiścią.

To terroryści chcą nam wmówić że islamu należy się bezwarunkowo bać. Gdy się temu myśleniu poddajemy, oni wygrywają.

Islam to zło i terroryzm to zło. Ale islam ≠ terroryzm, a wyznawca islamu ≠ zły człowiek.

Pamiętajmy o tym. A w obliczu tragedii bądźmy silni i nie pozwalajmy wygrać terrorowi.