Homoprzywileje

Czytanie internetów bywa cholernie przykre, zwłaszcza gdy z każdym przeczytanym słowem odkrywamy kolejne zakątki oceanu ludzkiej głupoty... Ale czasem mogą się też przytrafić miłe niespodzianki! Jak na przykład mi dzisiaj. Dowiedziałem się, że przysługują mi jakieś przywileje. Jeszcze nie wiem, jakie dokładnie, ani w jakim kraju, ale wszystkiego się pewnie dowiem w swoim czasie.

Otóż jeden znajomy rozmawia sobie grzecznie ze swoim znajomym (który to nie jest moim znajomym, więc Facebook nie pozwala mi dołączyć się do dyskusji) na temat odwiedzin Conchity w Kielcach. Spore zatem szanse, że zaraz padnie zdanie w oklepanym schemacie “ja do homo nic nie mam, aaale...”.

No i się pojawiło. Z początku w wersji głupiej. Coś tam że “ale żeby tego nie promowali i nie robili z tego mody”. No tak, bo życie geja jest takie cudowne i usłane różami, że każdy by chciał! Tylko jeszcze o tym nie wie. Bo każdy człowiek sam sobie wybiera orientację, kiedy na jaką ma ochotę. A jak już zobaczy na mieście jakąś “promocję homoseksualizmu”(dwa w cenie jednego!), to już w ogóle się nie oprze. No bo tym zboczeńcom gejom, mającym w życiu pięciuset parterów seksualnych (jak to pewien celibariusz twierdzi), ciągle mało i najchętniej to by cały świat zgejowali, przeruchali, podpalili i zburzyli. Bo taką mają fanaberię. A co!

No ale potem była ta zaskakująca część zdania. Ta milusia niespodzianka. Otóż znajomy znajomego nie ma nic do gejów, aaaale... nie podoba mu się, że mają przywileje. Aż sprawdziłem w słowniku: «prawo do korzystania ze szczególnych względów w jakimś zakresie». Szczególne względy. Wow. Ciekaw jestem gdzie takie dostanę. Może będę miał gdzieś krótszą kolejkę do lekarza? Albo darmowego ślubu mi urząd udzieli? Może będę miał jakąś skróconą procedurę adopcyjną? Dostanę zniżkę na bilety komunikacji miejskiej? Cokolwiek to są za przywileje – zapewne chętnie skorzystam.

No dobra, owszem, w paru sprawach mamy lepiej. Wspólne szatnie akurat z tą płcią która nas kręci, niemal bezgraniczne zaufanie ze strony kobiet, a jednocześnie brak konieczności znoszenia kobiecych humorów, jeśli chcemy zaliczyć, i takie tam. No ale, drodzy heterycy, chyba sami przyznacie, że to bardziej jest wasz problem niż nasz przywilej, no nie? Dogadajcie się z paniami, żebyście mogli zaglądać im do szatni, żebyście nauczyli się lepiej ze sobą dogadywać, i co tam jeszcze wam leży na sercu. Obiecujemy, że nie będziemy przeszkadzać.

Za nic natomiast nie potrafię wymyślić żadnego gejowskiego przywileju narzuconego społeczeństu z góry, jakąś ustawą, rozporządzeniem, albo choćby “głupią modą z zachodu”. Żebym poszedł do jakiegokolwiek urzędu, sklepu czy instytucji i dostał coś taniej, szybciej czy lepiej tylko dlatego że jestem gejem. Nigdy mi się nie zdarzyło. Ktoś wie, w jakim magicznym kraju takie cuda?

Related posts:

Czytanie w internecie komentarzy pod artykułami na dowolny temat związany z LGBT jest strasznie dołujące. Nie dlatego, że mi się przykro robi (choć czytanie nieprzyjemnych rzeczy z definicji jest nieprzyjemne), ale dlatego, że szkoda mi tych wszystkich ludzi, którzy są tak głupi, że uważają kozę za podmiot posiadający pełnię praw obywatelskich i zdolny do wyrażenia świadomej zgody na małżeństwo lub stosunek seksualny. No i tych cierpiących na syndrom bólu proktoeksteriorycznego: “jak ciebie ktoś przerucha w dupę, to mnie moja boli”. Doprawdy biedni ludzie...

Continue reading…

Das Motto des Berliner Christopher Street Day 2016 ist “Danke für Nix!”. Und ich finde es affengeil!

Es hat nämlich doppelte Bedeutung: ironischer Dank den Politikern für viele Jahre der Tatenlosigkeit, wenn es um LGBT-rechte geht, aber auch Betonung, dass sogar wenn es etwas, dankbar zu sein, gab, eigentlich gäbe es so oder so gar nix – weil die LGBT-Rechte Menschenrechte sind, und Gleichbehandlung der Bürger ohne Rücksicht auf Geschlecht, Hautfarbe, Nationalität, sexuelle Orientierung oder Gender, ist etwas, das allen zusteht.

Lass uns während des Prides stolz sein, lass uns erhobenen Hauptes auf die Straßen gehen – ohne die Politiker zu bitten, sondern fordern, dass unsere Rechte, die wir verdienen, respektiert werden!

The Motto of this year’s Christopher Street Day in Berlin is “Danke für Nix!” – thanks for nothing. And I think it’s awesome!

That’s because of its double message: ironic thanks towards politicians for the years of idleness when it comes to LGBT rights, but also underlining that even if there were anything to thank them for, there actually wouldn’t – because LGBT rights are human rights, and treating your citizens equally, regardless of their sex, skin color, nationality, sexual orientation or gender identity, is something that everybody is simply entitled to.

Let’s be proud during Pride, let’s go out on the streets with our heads held high – not asking politicians for action, but demanding that our rights that we deserve finally get fully respected!

Berliński Christopher Street Day odbędzie się w tym roku pod hasłem “Danke für Nix!” – dzięki za nic. Uważam, że hasło jest przezajebiste!

Ma bowiem podwójny przekaz: ironiczne podziękowania dla polityków za lata bezczynności w kwestii praw LGBT, oraz podkreślenie, że nawet gdyby było im za co dziękować, to i tak nie ma za co – bo prawa LGBT są prawami człowieka, a równe traktowanie obywateli bez względu na płeć, kolor skóry, narodowość, orientację seksualną czy tożsamość płciową, jest czymś, co zwyczajnie się wszystkim należy.

Skoro Pride ma być dumny, to wyjdźmy na ulice z podniesioną głową i wypiętą piersią – nie tyle prosząc polityków o konkretne działania, lecz domagając się respektowania praw, na które zasługujemy!

The Chancellor of Germany has given an interview recently, where she managed to fit two sentences that totally contradict each other. What a shame for the Empress of Europe to lack in consistency so much...

Continue reading…

Niemiecka Kanclerz udzieliła ostatnio wywiadu, w którym zdołały się znaleźć dwa totalnie sprzeczne zdania. Aż wstyd, że u Cesarzowej Europy takie braki w konsekwencji:

Continue reading…

Irlandia dokonała czegoś wielkiego. Jest pierwszym krajem na świecie, w którym równość małżeńska została wprowadzona drogą referendum. I – trzeba dodać – jest też krajem katolickim. Wprawdzie oddalającym się od Kk po fali afer pedofilskich z Najświętszym Kościołem Rzymskim w roli głównej, ale wciąż konserwatywnym. Jeszcze całkiem niedawno nawet rozwody były tam nielegalne! A teraz? Grubo ponad połowa głosujących Irlandczyków popiera równość.

Continue reading…
Ehe für alle - Rechtsausschuss macht den Weg frei

I think it’s outrageous that the vote on marriage equality has been blocked for 12 years because of some personal whimsies of Angela Merkel. Even though an overwhelming majority of Germans supports it, even though a majority of Bundestag seems to support it as well, even if being treated equally by the authorities is a basic human right – it never got through.

And suddenly, Merkel gives one statement that is less anti-LGBTQ than usually, and everybody goes nuts, everything seems that we can finally get it done.

Continue reading…

Czasownika “obnosić się” używa się już chyba tylko w jednym znaczeniu – to, co robią geje, ośmielając się ujawniać, że są gejami. Nikt inny się nie “obnosi”. Katolicy na procesji wcale nie “obnoszą się” ze swoją wiarą. Narodowcy na marszach wcale nie “obnoszą się” ze swoim patriotyzmem. A pan Petru maszerujący z kobietą za rękę wcale nie “obnosi się” ze swoim heteroseksualizmem, ot zwyczajnie wyraża swoją miłość.

Continue reading…

Nasz świeżo wybrany prezydent-elekt udzielił wywiadu, w którym padł ten taki oto szczyt oksymoronów:

– Homoseksualiści mogliby pracować w pańskiej kancelarii?
– Chyba nie wyobraża pan sobie, że będę pytał ludzi, których chcę zatrudnić z kim i jak żyją? Choć oczywiście nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś półnagi paradował po kancelarii...

Continue reading…

Księdza Pawlukiewicza bardzo lubię, choć prawie nigdy się z nim nie zgadzałem. Gdy katecheta w szkole wstydzi się gadać z uczniami o seksie, wtedy włącza im płytę z kazaniami Pawlukiewicza. On opowiada o sprawach seksu bez ogródek, ubierając je w ciekawe analogie, ozdabiając zabawnymi anegdotkami. Wydaje się być bardzo sympatyczny, otwarty i nowoczesny. Wydaje się mówić z sensem.

Wydaje się.

Continue reading…