Kiedyś myślałem, że no owszem, dyskryminowanie gejów jest złe, ale czemu musimy nazywać to zjawisko akurat słowem “homofobia”? Przecież fobia to irracjonalny strach, a “homo-” znaczy po prostu “taki sam”. Fobię można mieć przed pająkami, ciasnymi pomieszczeniami, dużymi przestrzeniami, czy coś... Ale przed kimś “takim samym”? Albo przed gejami? No wolne żarty. Nazwijmy to jakoś precyzyjniej, od razu będziemy brzmieli poważniej. No nie wiem, “gejowstręt”, “mizopedalia”, “idiotyzm”... Każde z tych słów lepiej oddaje sens tego zjawiska niż jakaś tam “fobia”, prawda?

Otóż słownik PWN definiuję “-fobię” jako “ostatni człon wyrazów złożonych oznaczających nieuzasadniony lęk przed czymś lub przed kimś albo wstręt, niechęć do czegoś lub kogoś” – a zatem to słowo ma dwa znaczenia i nie musi koniecznie oznaczać “nieuzasadnionego strachu”.

Ale nawet jeśli... ostatnio coraz częściej myślę, że jednak coś w tym słowie jest. Niektórzy ludzie naprawdę się boją inności. Żyją w irracjonalnym strachu, że zniszczymy im cywilizację. Oj my niedobrzy!

Ach, gdyby istniał jakiś racjonalny powód by mieć coś przeciwko gejom i równym prawom... Nie, wcale nie niszczymy demografii przez to, że nie płodzimy dzieci. Świat jest pełen niechcianych, porzuconych, głodujących i biednych dzieciaków – a wielu z nas chce je przygarnąć i pokochać jak własne. Odmawianie nam prawa do równości małżeńskiej czy adopcji wcale nie sprawi że demografia będzie sie miała lepiej, a wręcz przeciwnie. Zresztą i wśród heteroseksualistów jest wiele par, które nie mogą lub nie chcą mieć dzieci – a jednak one mogą bez obaw złapać się za ręce na ulicy...

Wielu twierdzi, że nie lubi gejów, bo Biblia im tak każe... Gówno prawda. Biblia każe im także kamienować cudzołożnice i pyskujące dzieci, nie bić zbyt mocno swoich niewolników, a za nieczyste uważać krewetki czy kobiety podczas okresu. I wszyscy mają to gdzieś. Więc dlaczego akurat homoseksualności tak się przyczepili, a Biblię tak instrumentalnie traktują jako wymówkę, by nienawidzić?

Nie znalazłem żadnego racjonalnego powodu, by odmawiać ludziom LGBTQ równych praw. A szukałem długo i intensywnie... Pozostają więc tylko te irracjonalne powody – bezpodstawne fobie. Ludzie nie lubią inności, choć sami nie wiedzą (lub nie potrafią uzasadnić) dlaczego. I to jest cholernie przykre...

Ale wiecie co? W jednym homofobowie mają sporo racji. Tak, chcemy zniszczyć tę cywilizację. Tak samo jak Martin Luther King chciał zniszczyć cywilizację dyskryminacji rasowej, a Mahatma Gandhi – cywilizację wojny. Chcemy zmienić świat, sprawić, by był bardziej otwarty, akceptujący, kolorowy i różnorodny.

I wiecie co jeszcze? Nie tylko chcemy, ale i sprawimy. Już sprawiamy. Parę miesięcy temu rozmawiałem z pewnymi Australijczykami, którzy nie mieli zielonego pojęcia, co to w ogóle znaczy “homophobia”... Owszem, zdarza się u nich czasem jakiś debil krzyczący “God hates fags”, ale homofobii jako powszechnego zjawiska tam nie ma. Czyż to nie jest piękne? To tylko kwestia czasu, by i w Polsce tak było.