Filmik Why There Are 360 Degrees In A Circle? to jedna z najgłupszych rzeczy jakie widziałem od dawna (a gadałem ostatnio z całą masą katolików, więc konkurencja ostra). Otóż ktoś odkrył “tajemnicę wszechświata” w najprostszych zasadach arytemetyki! Autor klipu zachwyca się, jakimż to cudem tak wiele liczb związanych z kołem ma sumę cyfr podzielną przez dziewięć. Ale też jasno daje do zrozumienia, że wcale to nie jest zwykła numerologia. Nie żeby podstawą numerologii było właśnie przypisywanie znaczenia sumie cyfr przeróżnych liczb...

Otóż suma kątów w wielokącie to (n-2)*180°. Czyli zawsze wielokrotność dziewiątki. A każda liczba podzielna przez dziewięć ma sumę cyfr również podzielną przez dziewięć (podstawówka, cechy podzielności). Dlaczego tak jest? Bo używamy systemu dziesiętnego. +9 = +10-1. Czyli jak dodamy dziewiątkę, to jednocześnie zwiększamy cyfrę dziesiątek o jeden i cyfrę jedności zmniejszamy o jeden – a więc suma cyfr zostaje bez zmian.

Gdybyśmy używali systemu szesnastkowego, to autor filmiku uznałby liczbę 15 za “tajemnicę wszechświata”. Gdyby trójkowego – to liczbę 2. Gdyby dwunastkowego – 11. No cóż, jak widać “tajemnica wszechświata” zależy od tego, ile palców u rąk posiada jeden z gatunków na jednej planecie w jednej z galaktyk...

No i od tego, że ktoś kiedyś arbitralnie uznał, że podzieli sobie koło akurat na 360 części. Owszem, miał ku temu bardzo dobre powody – liczba ta ma od groma dzielników, więc jest niesłychanie wygodna w użyciu – ale to wciąż bardzo arbitralna decyzja.

Ale nawet jeśli dziewiątka, mimo że jest tylko abstrakcyjnym konceptem matematycznym, byłaby w jakimś sensie “tajemnicą wszechświata” – to co z tego? Jaki z tego praktyczny pożytek? Jeśli zacznę czcić dziewiątkę, to wszechświat zacznie być dla mnie łaskawszy? Dowiem się o nim czegoś rewolucyjnego? Czy jak?