• W Deutsche Bahn dominującą myślą jest “zaraz, czy to aby na pewno druga klasa?”
  • Może i w fajnej dzielnicy będziemy mieszkać, ale najtańszy samochód, który możemy kupić, żeby go nie było wstydu postawić na parkingu podziemnym, to chyba mercedes prosto z salonu...
  • Papierologia straszna. Termin do urzędu żeby się zameldować trzeba rezerwować dwa miesiące wcześniej, bez meldunku nie dostaniesz konta w banku, bez niemieckiego konta nie założysz internetu czy telefonu na abonament. Porąbane.
  • Przystojne jest to miasto jak jasna cholera.
  • W innych językach obcych jak ktoś coś do mnie mówi, to po prostu mniej lub bardziej rozumiem jego słowa, a potem spokojnie wysilam pamięć, szukając w niej słówek, aż przekaz wyklaruje mi się jeszcze bardziej. A po niemiecku nie. Zawsze (zawsze!) przez pół sekundy mam w głowie kompletną pustkę. A potem raptem jak z bicza strzelił – bum, i rozumiem. Chyba że bicz w ogóle nie strzeli... Dziwny ten język...
  • W klatce obok na domofonie cały rządek nazwisk od Achmeda do Abdullacha. W miejscu, gdzie umowy najmu zawierają zakaz utrzymywania się z zasiłku. Och, ależ ci arabscy imigranci łasi na europejski socjal!