Avris

This is a lite version. See full website.


Dawkins przyznaje rację kreacjonistom

youtube.com/watch

Tak tak, Richard Dawkins, ikona ateizmu, autor słynnej książki Bóg urojony przyznał w jednym z wywiadów, że amerykańscy ewangelicy, znani z dosłownego odczytywania Biblii, mają rację w swoim spojrzeniu na teorię ewolucji.

Dawkins zwrócił uwagę na różnicę między wyrafinowanymi teologami, którzy doszukują się w Biblii całej masy metafor i usiłują ją pogodzić z obecną wiedzą naukową, a chrześcijańskimi kreacjonistami, którzy widzą w ewolucji zagrożenie. Profesor Dawkins zgadza się z tymi drugimi – ewolucja jest nie do pogodzenia z Biblią.

Co w niej właściwie takiego nienaukowego? Cóż, właściwie wszystko. No ale chociaż spróbujmy. Rdzeń chrześcijańskiej doktryny zbawienia wygląda w skrócie tak: Bóg stworzył Adama i Ewę. Byli oni idealni, ale upadli w grzech, który odtąd jest przekazywany każdemu nowo narodzonemu człowiekowi. Bóg zesłał na Ziemię siebie samego (będącego swoim własnym synem), człowieka równie idealnego co pierwsi ludzie przed upadkiem. Ofiarą ze swojego życia Bóg przebłagał samego siebie, aby odpuścić ludziom ten pierworodny grzech.

Niestety, Adam i Ewa nigdy nie istnieli. Nie ma czegoś takiego jak pierwszy człowiek. Nie było żadnej kobiety Homo erectus, która urodziła by pierwszego Homo sapiens. Zmiany ewolucyjne są stopniowe i tak wolne, że niezauważalne w naszej skali czasowej. Wszystkie organizmy na Ziemi mają wspólnego przodka. Poza tym, tylko dwoje ludzi nie dało by rady zaludnić całej planety, gdyż nieuniknione w takim przypadku związki kazirodcze doprowadziłyby do zbyt wielu chorób genetycznych.

Większość teologów chrześcijańskich zgadza się z tymi faktami i w obliczu ogromu dowodów na ewolucję, akceptuje ją. To sprawia, że Genesis musimy czytać jako metaforę. Ale metaforę czego? Czym jest grzech pierworodny i skąd się wziął, skoro nigdy nie istnieli ci, którzy mieli go popełnić? Czemu Jezus podnosi nas z upadku, skoro żaden upadek nigdy nie miał miejsca? Człowiek nigdy nie był idealny, nie upadł i nie potrzebuje podniesienia.

Niektórzy mówią zatem, że grzech pierworodny to metafora “ludzkiej natury”. Grzesznej natury, z którą każdy z nas się rodzi. Ale niby czemu rodzimy się ze skłonnością do grzechu? Czy to nasza wina? Czy nie będąc jeszcze narodzonymi mamy wpływ na takie rzeczy? Oczywiście że nie! A zatem to sam Bóg musiałby nas stworzyć właśnie takich, a nie innych! Żaden człowiek nie spowodował tego, że mamy skłonności do zła, lecz każdy już się z nimi urodził. A zatem musiał to zrobić sam Stworzyciel...

Bóg stworzył nas nieidealnymi i karze nas za naszą nieidealność? A warunkiem wybaczenia nam tego “grzechu” ma być przyjęcie chrztu i zaakceptowanie Chrystusa? Co z małymi dziećmi? Co z tymi, którzy nigdy nie słyszeli o Jezusie? Co z tymi, którzy słyszeli, ale nie byli na tyle głupi, by w to uwierzyć?

Ofiara na krzyżu została złożona przez Boga dla Boga, aby przebłagać Boga za coś, co zrobił Bóg?

Dlaczego ktokolwiek w ogóle musi umierać jako zapłata za jakikolwiek grzech? Czy miłość i miłosierdzie Boga nie indukują w sposób oczywisty tego, że bezwarunkowo wybacza się kochanemu człowiekowi? Bez konieczności krwawej ofiary, brutalnych tortur na własnym synu?

Niektórzy powiedzą, że Bóg zrobił to, by nam pokazać, jak bardzo nas kocha. Naprawdę? Toż nawet ja mogę wymyślić tysiąc sposobów na okazanie komuś miłości, lepszych niż sadystyczne wysłanie własnego dziecka na bezsensowne tortury. W sumie to każdy sposób jest lepszy. Czyżby wszechmogący i wszechwiedzący nie potrafił takich sposobów znaleźć?

To się wszystko nie trzyma kupy. Nic więc dziwnego, że kreacjoniści odrzucają naukę. Od zrozumienia i zaakceptowania teorii ewolucji do porzucenia wiary w mitologię chrześcijańską jest (powinien być?) tylko jeden malutki krok...


Tags:

Related posts: