Avris

This is a lite version. See full website.


Dżenderowa paranoja

Wiem wiem, za dużo już na ten temat, rzygać nim można. Ale obiecuję, że będzie krótko.

Z gender problem jest taki, że więcej się o nim głupio gada niż się o nim wie. Hierarchowie Kościoła ciągle po nim jeżdżą, ale nie mówią, czym on właściwie jest. A jest tylko obserwacją, że nasza płeć biologiczna to jedno, a społeczna to drugie. Obserwacją, że w każdej kulturze role mężczyzny i kobiety są różne, i że są takie cechy, zachowania i stereotypy ludzkie, które wprawdzie są przypisane do płci, ale nie wynikają wprost z tego, czy ktoś ma penisa czy waginę, lecz z tego, jak funkcjonuje społeczeństwo. Jest postulatem, że każdy powinien móc sam zdefiniować swoją tożsamość płciową, nie przejmując się tym, że gdzieś “nie wypada” by mężczyzna był przedszkolanką, a gdzie indziej “nie wolno” kobiecie prowadzić samochodu. Nic strasznego, prawda? Nic o rozwalaniu rodziny, nic o niszczeniu cywilizacji.

Gender nie jest “ideologią”, tylko prostą obserwacją, że chromosomy to jeszcze nie wszystko co określa płeć człowieka. Każdy z nas ma swój “gender”. To tylko słowo na określenie czegoś, co i tak istnieje.

Kościoł, który znalazł sobie sztucznego wroga i zaciekle z nim walczy. Walczy i przegra. Z wymyślonym wrogiem się nie wygra, bo nie ma z kim. Gender natomiast już “wygrał” – dzięki tej nagonce trafił pod strzechy :)


Tags:

Related posts: