Dżenderowa paranoja

Wiem wiem, za dużo już na ten temat, rzygać nim można. Ale obiecuję, że będzie krótko.

Z gender problem jest taki, że więcej się o nim głupio gada niż się o nim wie. Hierarchowie Kościoła ciągle po nim jeżdżą, ale nie mówią, czym on właściwie jest. A jest tylko obserwacją, że nasza płeć biologiczna to jedno, a społeczna to drugie. Obserwacją, że w każdej kulturze role mężczyzny i kobiety są różne, i że są takie cechy, zachowania i stereotypy ludzkie, które wprawdzie są przypisane do płci, ale nie wynikają wprost z tego, czy ktoś ma penisa czy waginę, lecz z tego, jak funkcjonuje społeczeństwo. Jest postulatem, że każdy powinien móc sam zdefiniować swoją tożsamość płciową, nie przejmując się tym, że gdzieś “nie wypada” by mężczyzna był przedszkolanką, a gdzie indziej “nie wolno” kobiecie prowadzić samochodu. Nic strasznego, prawda? Nic o rozwalaniu rodziny, nic o niszczeniu cywilizacji.

Gender nie jest “ideologią”, tylko prostą obserwacją, że chromosomy to jeszcze nie wszystko co określa płeć człowieka. Każdy z nas ma swój “gender”. To tylko słowo na określenie czegoś, co i tak istnieje.

Kościoł, który znalazł sobie sztucznego wroga i zaciekle z nim walczy. Walczy i przegra. Z wymyślonym wrogiem się nie wygra, bo nie ma z kim. Gender natomiast już “wygrał” – dzięki tej nagonce trafił pod strzechy :)

Related posts:

Pansexual problems:

Even as a cis man, I’ve experienced how awful gender roles are. There’s always someone questioning your masculinity, someone always know better, what it takes to be a “real man”, don’t they? Especially if you’re gay. Because, you know, fucking some sweaty, muscular dude in the ass, is so... delicate, so feminine, isn’t it? Ask any homophobe...

Continue reading…
(~6 min read)

Przeżyłem wczoraj rozkosze intelektualne. Szczeciński oddział Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów zorganizował debatę “Gender kontra antygender”. I wyszła im ona nadspodziewanie dobrze.

Continue reading…
(~5 min read)

Jako dziecko byłem bardzo żądny wiedzy. Nie żebym teraz już nie był, ale wtedy szedł za tym taki dziecięcy entuzjazm, tysiąc pytań na minutę, ciekawość wszystkim dookoła. Teraz już chyba dość tych informacji, ba, zdecydowanie za dużo, więc trzeba umieć filtrować tylko te potrzebne.

Continue reading…
(~9 min read)

Nie potrafię zrozumieć, czego religie tak nie znoszą w homoseksualności. Czemu mają taką obsesję na jego punkcie. Ani w ogóle – co jedno z drugim ma wspólnego. Ale najwidoczniej coś ma, skoro niemal wszystkie tyle o tym trąbią i tak ogromny widzą w tym problem...

Continue reading…
(~6 min read)

Miałem przemilczeć temat ostatniego zamieszania wokół profesora Hartmana, ale ten pocieszny obrazek, który widzicie obok, wraz z całym artykułem który ten obrazek ilustruje, tak mnie rozśmieszył, że nie mogłem się nim nie podzielić. No więc już trudno, zacząłem to skończę. Dziś tematem: Wszystkofilia.

Continue reading…
(~4 min read)
Eliza Michalik

Język to potężne narzędzie. Nie tylko wyraża nasze myśli i umożliwia ich wymianę (de facto warunkując nasz rozwój jako gatunku), lecz także je kształtuje. Wiele przemian społecznych zaczyna się właśnie w płaszczyźnie języka: to, jak nazywamy dane osoby, grupy czy zjawiska, stopniowo wpływa na to, jak o nich myślimy.

Eliza Michalik w felietonie Płeć trzymająca język pisze o tym, jak język polski odzwierciedla patriarchalną strukturę polskiego społeczeństwa w przeszłości, i jak to wciąż wpływa na konserwowanie go w czasach obecnych. Oraz o tym, że powinniśmy z tym zjawiskiem walczyć, końcówkowując kobietom kobiecymi końcówkami.

I jak z jednej strony się z nią zgadzam i szczerze kibicuję, tak z drugiej nie jestem do końca przekonana, czy szastanie “premierą”, “gościnią” czy “profesorą” jest najlepszym pomysłem.

Continue reading…
(~7 min read)

Ostatnio na wykładzie z socjologii (przedmiot zupełnie niezwiązany z moimi studiami) usłyszałem bardzo trafną obserwację – że najważniejsze, co się zmieniło w Kościele w ostatnich stuleciach, to “właściciele” wiedzy. Kiedyś to duchowni byli najlepiej wykształconymi członkami społeczeństwa. A dziś? Teologię ciężko nazwać “wykształceniem”. Nauka, wiedza przyrodnicza i techniczna – to to pcha świat do przodu. Duchowni mają coraz mniejszy wpływ na ludzi, ponieważ ludzie po prostu wiedzą więcej. Teologia nie pasuje im do rzeczywistości. Dostrzegają sprzeczności i kłamstwa, coraz trudniej im we wszystko wierzyć...

Continue reading…
(~6 min read)