Usłyszałem ostatnio cytat z Christophera Hitchensa: ”Wiara to z definicji zawieszenie rozumu, a przecież rozum jest tą jedyną rzeczą, która odróżnia nas od innych zwierząt.” Od razu uderzyła mnie wyjątkowość tych słów, ale chwilę mi zeszło zanim wpadłem na to, co w nich właściwie takiego uderzającego.

Otóż: ironia losu. Przeogromna. Przecież większość religii ma w swej doktrynie jakąś tam wyższość człowieka nad innymi zwierzętami: my na obraz i podobieństwo, one by być nam poddane; my mamy duszę, one - instynkt, my idziemy do nieba, one tylko do piachu... Religie tak podkreślają tę wyższość, a same ją zatracają!

Bo czyż istnieje inna rzecz niż rozum, która obiektywnie nas od nich różni? I czyż wiara religijna nie opiera się na zawieszeniu racjonalności?