Chciałbym kiedyś spotkać człowieka, który pomaga bliźniemu w potrzebie, nawet jeśli bliźni jest Samarytaninem (= obcokrajowcem i innowiercą). Nawet jeśli wyznaje Allaha, Zeusa czy Latającego Potwota Spaghetti.

Chciałbym kiedyś spotkać człowieka, który zamiast reagować agresją czy obrażalstwem, potrafi nadstawić drugi policzek.

Chciałbym kiedyś spotkać człowieka, który dając jałmużnę, nie trąbi przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili, który modląc się, nie jest jak obłudnicy, którzy lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać.

Chciałbym kiedyś poznać wspólnotę, o której można powiedzieć: zobaczcie, jak oni się miłują!

Chciałbym kiedyś spotkać człowieka, który nosi krzyżyk w sercu, a nie na piersi.

Chciałbym kiedyś spotkać człowieka, który naprawdę żyje tym, co ponoć wyznaje...

Istniał tylko jeden chrześcijanin i ten umarł na krzyżu (Friedrich Nietzsche)