Przeinaczanie Jezusa. Kto i dlaczego zmieniał Biblię to książka dra Barta D. Ehrmana która tak jak opisywany przeze mnie ostatnio Król Jezus ukazuje postać Chrystusa w wersji zupełnie różnej od tej, z jaką przeważnie się spotykamy.

Ta jednak książka, dla odmiany, ma bardzo poważne podstawy naukowe. Ba, nie jest zwyczajną fikcyjną beletrystyką, lecz popularnonaukowym przedstawieniem spojrzenia archeologii i paleografii na autentyczność Nowego Testamentu, który znamy. Czysta wiedza naukowa, akceptowana przez całe środowisko i uczona na studiach teologicznych. Cóż w niej zatem takiego kontrowersyjnego?

Tylko jedno: fakt, że nie mamy zielonego pojęcia, jak brzmiał w oryginale Nowy Testament, mimo że wielu usiłuje według niego żyć i według niego oceniać życie innych ludzi.

Ehrman prostym, przystępnym językiem opisuje w przystępny sposób krótką historię niezliczonej ilości przypadkowych i celowych zmian w Piśmie, przedstawia sposoby, dzięki którym nauka odkryła te zmiany, sposoby dowodzenia w krytyce tekstu, jak również historię samego podejścia do tematu autentyczności Biblii. Omawia sprawy związane z odkrywaniem nowych manuskryptów, porównywaniem ich i tworzeniem tłumaczeń.

Pokazuje na przykład, że (i skąd naukowcy to wiedzą) jedyny fragment w Biblii jasno mówiący o Trójcy Świętej został dopisany wiele wieków po śmierci zarówno Jezusa, jak i pierwotnych autorów NT. Uczynił to jakiś późniejszy kopista, aby odeprzeć ataki antytrynitystów, odłamu chrześcijaństwa, który nie uznawał doktryny o Trójcy, twierdzącego, że Pismo nic o niej nie mówi. Nie mówi? Więc dopiszmy do niej!

Takich zmienionych fragmentów jest od groma. Niektóre, gdy przywróci się ich oryginalne (ale czy na pewno?) brzmienie, zaczynają mieć o wiele więcej sensu. Na przykład według Ewangelii Łukasza Jezus wcale nie umiera “za nas”. Według interpretacji jednego z porzuconych już odłamów chrześcijaństwa Jezus umiera zatem nie po to, by nas “odkupić” (bo niby od kogo? od siebie samego?), lecz po to, by pokazać ludziom swoje niezawinione cierpienie, co ma nas skłonić nas to refleksji nad swoimi winami, a ona do pokuty. I dopiero ta pokuta nas zbawi...

A według Ewangelii Marka Jezus jest zwykłym człowiekiem. Wpadającym we wściekłość, podlegającym strachowi... Według sekty adopcjonistów zostaje on synem bożym jedynie w sensie adopcyjnym i to dopiero przy chrzcie. Głos z nieba brzmiał bowiem w oryginale: “Ty jesteś Mój Syn umiłowany, Ja Cię dziś zrodziłem”.

Wiele kwestii poruszonych w książce wywraca spojrzenie na historię Jezusa do góry nogami. Pokazuje, że znana dziś wersja jest tylko jedną z wielu, które na przestrzeni wieków powstawały, rozwijały się, umierały, walczyły o wyznawców. Ale przede wszystkim ważne jest to, że autor wyciąga z tych faktów wnioski niesłychanie ważne dla każdego, kto widzi w Biblii coś więcej niż tylko literaturę. Zdecydowanie obowiązkowa pozycja na liście każdego zainteresowanego tematem.