Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów.

Za te słowa Olga Tokarczuk jest w Internecie prześladowana. Grożą jej nawet śmiercią. Zresztą sami poczytajcie...

Pozwolę sparafrazować sobie słowa hejterów. Mówią na przykład:

Och och, obrażają abstrakcyjny byt, z którym się identyfikuję! Zamordować!

Bo “naród” to jest tylko abstrakcyjny byt. Po prostu zbiór ludzi, których łączy trochę więcej niż pozostałych. Narodowość to loteria! Człowiek nie ma żadnej zasługi w tym, że urodził się akurat w tym kraju a nie innym. Może mieć co najwyżej “szczęście” albo “pecha”, że akurat na tę długość i szerokość geograficzną wypadło.

Nie mam pojęcia, jak można uważać “naród” za jakąkolwiek wartość. A już tym bardziej za wartość tak wielką, by dla niej zabijać. No po prostu nie mieści mi się to w głowie.

Że niby mój naród to mordercy? O ty suko! Zamorduję cię!

Absurdalność takich twierdzeń jest tak oczojebna, że aż dziw, że ktokolwiek może być tak głupi, by je wypowiadać. Ale cóż, najwidoczniej może... Można grozić komuś śmiercią za nazwanie go mordercą. Fuck logick.

A właściwie nie jego, tylko jego naród. Choć w sumie to tu muszę się trochę poczepiać pani Tokarczuk, że forma, w której wypowiedziała tamte zdania może sugerować co innego. Mówi bowiem “robiliśmy straszne rzeczy”, “my”, mimo że ani ona, ani przeciętny odbiorca komunikatu nie maczali palców w tych zbrodniach. Oczywiście wiadomo, że miała na myśli “naród jako ogół”, a nie konkretne jednostki, ale czym to się różni od stwierdzenia “Szkoci jako naród są skąpi” albo “Murzyni jako rasa są brudasami”? Uogólnianie jest przeważnie złym pomysłem...

Za to “niektórzy Polacy robili (...)” czy “wielu Polaków robiło (...)” – to już fakty. Napisałbym “niezaprzeczalne” fakty, ale jak widać, da się być takim ignorantem, by im zaprzeczać.

Aż szkoda patrzeć, co się w tym kraju dzieje...